Zaznacz stronę

Błąkając się po internecie znalazłem ciekawy film. Jeżeli jeszcze go nie znasz, o to on. Zadanie jest proste: trzeba policzyć ile podań wykonał zespół ubrany na biało.

httpv://www.youtube.com/watch?v=Ahg6qcgoay4

Udało ci się policzyć podania? Czy zauważyłeś człowieka przebranego za niedźwiedzia, który dziwnym krokiem przeszedł pomiędzy graczami?

Uwaga podczas aktywnego działania

Ten filmik jest jedną z wersji dobrze znanego wśród psychologów eksperymentu. W pierwszym wydaniu zamiast niedźwiedzia przechadzała się dziewczyna z parasolką. W kolejnej był to człowiek przebrany za goryla. Efekty były bardzo podobne. Większość ludzi nie dostrzegała tych osób.

Gdy po raz pierwszy oglądałem ten filmik, dobrze wiedziałem, że chodzi w nim o to, by pokazać selektywność uwagi. Starałem się być uważny. Liczyłem podania, ale zwracałem też uwagę na to, co dzieje się w drugim zespole. Dobrze poradziłem sobie z liczeniem. Naliczyłem dwanaście podań. Można zaakceptować. Nie zauważyłem niczego niezwykłego. W ogóle nie widziałem niedźwiedzia.

O nie, pomyślałem. Jestem ślepy, jak mogłem go nie zauważyć!

Wiele osób tak właśnie myśli. Muszę: bardziej się starać, muszę zacząć ćwiczyć swoją uwagę. Coś ze mną nie jest do końca w porządku.

Tymczasem taki wynik jest dowodem, na to, że moja uwaga doskonale funkcjonuje. W momencie, gdy dostała konkretne zadanie skupiła na nim wszystkie swoje zasoby.

Niektórzy są dumni, że zobaczyli niedźwiedzia za pierwszym razem. Super, ale jeżeli nie policzyłeś trafnie podań, to znaczy tylko tyle, że masz problemy ze skupieniem się na zadaniu. Jeżeli nie umiesz odciąć się od tła, prawdopodobnie trudno ci będzie poradzić sobie z wieloma, wymagającymi dużego skupienia zadaniami.

To, że nie dostrzegasz goryla jest przykładem tego jak wspaniały jest twój mózg. W żądnym razie nie jest to sygnał upośledzenia.

Aby działać muszę pomijać wiele rzeczy. Od chwili, gdy zacząłem pisać ten tekst, za oknem wiele się zmieniło. Gdy zaczynałem było ciemno i ponuro. Teraz jest jasno, wstało słońce. Nie widziałem wschodu słońca. Na pewno był piękny. Nie zauważę dzisiaj wielu innych zjawisk. Olbrzymich, co najmniej jak ten miś przechadzający się po środku boiska. Wiele z nich to naprawdę cudowne rzeczy.

Czy to jednak znaczy, że straciłem je bezpowrotnie? O tym, że wśród graczy przechodził się goryl wiem stąd, że obejrzałem film jeszcze raz. Tym razem oglądałem go z innej perspektywy.

Refleksja

Gdy jestem w wirze codziennych zadań czymś naturalnym jest to, że nie dostrzegam wspaniałych rzeczy, jakie dzieją się wokół mnie. Nasza robocza uwaga tak właśnie działa. To, że wielu rzeczy nie dostrzegam jest ceną jaką płacę za realizacje moich działań.

Ale oprócz tego roboczego trybu działania uwagi, mamy jeszcze możliwości uruchomienia refleksyjnego patrzenia na świat.

Refleksja to, jak mówi słownik…

„skierowanie umysłu ku temu, co go wcześniej zajmowało”.

Znajdź chwilę na to by odtworzyć w swojej głowie film z całego dnia. Tym razem nie pod kątem zadań, ale cudownych aniołów, jakie przechadzały się niepostrzeżenie wśród nas (lub jak ktoś woli wesołych niedźwiedzi). Nie chodzi o dosłowne wizualizowania (choć to może być przydatne). Chodzi o to by przypomnieć sobie krok za krokiem, to co się wydarzyło. Tym razem nie skupiaj się na zadaniu, ale na cudownościach, jakie cię otaczają.

Nie czekaj na starość by znaleźć szczęście

Ktoś zauważył:

Możesz biec do przodu w poszukiwaniu szczęścia, ale by go znaleźć musisz się wrócić.

Czasem przez całe lata żyjemy aktywnie, skupieni na tym, co mamy do zrobienia. Potem coś się wydarza i nagle dociera do nas, jak bardzo wczoraj byliśmy szczęśliwi. Cały czas gonimy do przodu, mówiąc sobie, że szczęście będzie jutro, a tu nagle okazuje się, że było wczoraj. Wydaje nam się, że to, co naprawdę cenne dopiero przyjdzie, a tu nagle okazuje się, właśnie odeszło.

To właśnie chwila refleksji. Wraca do nas to, co było wczoraj. Tym razem widzimy rzeczy, których nie potrafiliśmy dostrzec skupiając się na naszych trudnych zadaniach. Wreszcie widzimy szczęście, za jakim goniliśmy. Do wielu ludzi te chwile refleksji przychodzą na starość. Gdy nie ma już osób, którym zawdzięczaliśmy szczęście, gdy nie ma już miejsc, w jakich je czuliśmy.

Można czekać na tą chwilę refleksji do starości. Ale myślę, że znacznie lepiej jest nauczyć się jej teraz. Znaleźć każdego dnia pięć, dziesięć minut. Choćby krótką chwilę. Wróć do tego wszystkiego, co się wydarzyło. Poszukać w swojej codziennej bieganinie przechodzących aniołów.

Taka regularna chwila refleksji pozwoli ci uświadomić sobie jak pełne jest twoje życie i jakim szęściarzem jesteś. Nie wczoraj, nie jutro, ale dziś. Ten moment refleksji sam w sobie jest przyjemny. Ale także wpływa niezauważalnie na nasz codzienny, roboczy sposób patrzenia. Dzięki niemu dostrzeganie darów staje się naszą częścią. Zachęca nas do innych wyborów. Zachęca do wyrażania wdzięczności. Na to wszystko jest za późno, gdy czekasz z refleksją na starość, gdy jako pan czy pani w podeszłym wieku będziesz oglądać zdjęcia, pisać pamiętniki i przeglądać zachowane pamiątki.

Rób zdjęcia swoim sercem

Dobrze mieć zdjęcia, pamiętniki i pamiątki. Ale ich gromadzenie przypomina czasem gromadzenie śmieci. Robimy je mechanicznie, by później nie żałować, że nie mamy żadnych pamiątek. Oczywiście warto robić zdjęcia.

Lepiej jednak nie robić ich tylko za pomocą aparatu. Warto robić je także za pomocą swojego serca. Ile razy zrobisz zdjęcie zatrzymaj się na chwilę i rozejrzyj się w poszukiwaniu ukrytego w tle szczęścia.