Zaznacz stronę

Owszem, gdy człowiek ma kilka, kilkanaście lat, może siebie pytać: Kim będę jak dorosnę… Ale potem, gdy kończysz parę szkół, gdy zdobywasz jakiś zawód, gromadzisz doświadczenie, zakładasz rodzinę i stajesz się instytucją, pytanie Co ja mam ze swoim życiem robić?  staje się trochę nie na miejscu. To tak, jakbyś mówił, że to wszystko co było do tej pory nie miało sensu.  Jakbyś się przyznawał, że sobie nie poradziłeś.

Każdy dorosły przecież dobrze wie, czego chce, do czego dąży, co jest istotne, do czego zmierza itd. … Owszem, jakieś mniejsze czy większe korekty można robić: Czy zostać dyrektorem tego czy tamtego banku? Czy zająć się projektowaniem elewacji czy raczej wnętrz? Czy pisać kryminały czy raczej powieści sensacyjne? Czy skupić się na bazach danych czy interfejsach? Ale przecież wszystkie te pytania nie są podobne do Co mam w swoim życiu robić? Gdy nic nas do tego nie zmusza wolimy sobie nie zadawać takiego pytania. I całkiem słusznie. To nic przyjemnego.

Są jednak wydarzenia, które sprawiają, że nie mamy wyboru. Na przykład utrata pracy, albo (jeżeli działasz na własny rachunek) bankructwo. Nagle stara droga okazuje się zamknięta a my znowu – jak szczeniak – jesteśmy po pas w trawie i rozglądamy się, gdzie by tu znaleźć jakąś ścieżkę.

Bankructwo, które sprawia, że wygodna droga ucieka spod stóp, nie musi być dosłowne. To może być jakaś forma bankructwa wewnętrznego. Wypalamy się, tracimy zapał, przestaje nam się chcieć. Zaczynamy więdnąć jak kwiat, podlewany w nocy kwasem przez złośliwego sąsiada. Któregoś dnia budzimy się i widzimy wszystko w taki sposób, w jaki jeszcze nie widzieliśmy. Mniejsza o przyczyny, czasem są oczywiste, a czasem i tysiąc godzin kozetki to zbyt mało by je zrozumieć. Z tego czy innego powodu, nasze liście są suche i pożółkłe, kwiaty blade a owoców, nie ma nawet co szukać. Rozglądamy się zdumieni wokół i myślimy– Gdzie ja tak długo byłem? Dlaczego nie widziałem, że to wszystko jest takie płaskie, suche, pozbawione wyrazu… takie niewarte przeżycia?  Zostaje wyciągnąć korzenie i przesadzić się gdzieś indziej.  –Tylko gdzie? Gdzie jest ta nowa, żyzna ziemia?

Dobra, trzeba się przyznać. Nachodzą mnie takie pytania. I pewnie nie tylko mnie. Co najczęściej wtedy robię? Mniej więcej to samo, gdy coś mnie wyrywa ze snu. Przykrywam głowa poduszką, głęboko oddycham i liczę do dziesięciu.  Jak to nie pomaga zapisuje się na jogę albo na siłownię. Zaczynam regularnie biegać albo uczę się grać na saksofonie. To daje ulgę. Znowu można bez przerażenia patrzeć wokół. I znowu wszystko staje się normalne i zwykłe. I znowu można toczyć życie takie jak inni. Czasem jednak powrót do przerwanego snu nie jest taki łatwy.

Co mam ze swoim życiem zrobić? Kurcze, to nie jest wygodne pytanie. Człowiek powinien być zdecydowany, pewny siebie i konkretny. Jego głowa powinna być pełna jasnej klarowności. Inaczej może zostać w tyle. Może być nie dość produktywny. Nie dość cenny dla społeczeństwa. Nie dość męski. Nie dość kobiecy. Niepewność psuje cały ten wyprężono – dumny smak. Szczególnie ta niepewność dotycząca miejsca na ziemi. Tak nam się wydaje.

Jednak tak nam się tylko wydaje. Jest inaczej.

Niepewność jest czymś bardzo potrzebnym. Jest odtrutką na pustkę i uparte trzymanie się starych rozwiązań. Na utratę kontaktu ze światem. Odtrutką na starzenie się i brak związków z ludźmi. Jest źródłem kreatywności, twórczości i rozwoju. Ci, którzy nigdy nie zadają sobie pytania o to, co zrobić ze swoim życiem (albo ci którzy zadawali je sobie tylko wtedy, gdy byli młodzi) to mniej ludzie a bardziej tryby. Mogą być bardzo efektywni i sprawni. Ale czy to takie istotne? Może kiedyś bycie trybem było warte zachodu. Dziś znacznie cenniejsze jest bycie żywym człowiekiem. Choćby niedoskonałym, niepozbieranym, niepewnym, ale człowiekiem.

Gdy czujesz, że nie wiesz co masz ze swoim życiem zrobić, możesz się cieszyć. To znak, że jesteś twórczy. Niepewność jest dobra. Zmusza nas do rozglądania się wokół. Do sprawdzania, czy na ulicy po której idziemy nie jedzie jakiś samochód. Do sprawdzenia, czy obok nas nie ma kogoś, kto nas potrzebuje i kogo my potrzebujemy.

Gdy usuwasz swoją niepewność w cień, gdy ją tłumisz, ryzykujesz, że coś cię rozjedzie, albo, że przegapisz jakąś doskonałą okazję.

Niepewność jest dobra i nie warto jej tłumić. Ale to nie znaczy, że masz w niej tkwić. Że masz jej się pasywnie poddawać. Gdy ją czujesz powinieneś rozejrzeć się wokół i odpowiedzieć sobie na pytania.

Ale jak to zrobić? W dwóch następnych tekstach znajdziesz cztery zasady pomocne podczas szukania odpowiedzi na pytanie o to, co mam w życiu robić.