” Brakuje mi pieniędzy!”

– A co byś zrobił, gdybyś je miał?

Można usłyszeć różne odpowiedzi. Na przykład:

– Wyjechałbym z rodziną na wczasy do jakiegoś fajnego miejsca.

– Zwolniłbym się z pracy i zaczął robić coś, co lubię.

– Wyprowadziłbym się z tego zatłoczonego i zadymionego miasta, kupił dom nad morzem i tam żył w harmonii ze światem.

– Kupiłbym lepszy samochód, przynajmniej taki, jaki mają moi sąsiedzi.

– Zainwestowałbym pieniądze w coś pewnego i zostałbym rentierem.

Brak pieniędzy to problem. To znaczy, że jest to jakiegoś rodzaju zadanie, które wymaga rozwiązania – trzeba skojarzyć fakty, przeprowadzić wnioskowanie i wybrać najlepszy sposób działania.

Wczoraj wieczorem wprowadziliśmy się do letniego domku nad morzem. Wieczorem okazało się, że żarówka nocnej lampki jest za słaba. Nie byłem w stanie przy niej czytać. Problem. Jest wieczór, nie chcę mi się nigdzie wychodzić, a nawet gdybym poszedł, nie znajdę nikogo, kto by mi ją wymienił. Tym bardziej nie mogę jej kupić. Rozglądam się po domku. W łazience, przy lustrze są dwie takie same żarówki. Wykręcam jedną z nich i wkręcam do nocnej lampki.  Czasem problemy są bardzo łatwe do rozwiązania, czasem trudniejsze, czasem bardzo trudne. Są jednak czymś, co poddaje się procesowi logicznego wnioskowania. Są łamigłówkami. By je rozwiązać, trzeba skojarzyć fakty, wyciągnąć  wnioski, wybrać najlepszy sposób – słowem, w miarę sprawnie myśleć. Jeżeli rozwiązanie nie jest możliwe, trzeba inaczej zdefiniować zadanie, albo przyjąć, że dalsze próby nie mają sensu.

Jednak brak pieniędzy jest nie tylko problemem. Brak pieniędzy jest także zmartwieniem czy kłopotem.  Niektórzy mówią, że to problem emocjonalny. Można tak powiedzieć, ale trzeba pamiętać, że to rodzaj oksymoronu (jak sucha woda czy mokry ogień) problem to logika, emocja jest czymś niemal przeciwnym.

Kłopotu czy zmartwienia nie da się logicznie rozwiązać, tak jak rozwiązuje się łamigłówkę. Z emocjami można się zmagać, stawiać im czoła czy je przepracowywać. Dla poczucia samotności, lęku czy złości nie da się znaleźć rozwiązania. Smutek nie minie, gdy przeprowadzisz rozumowanie dedukcyjne albo indukcyjne

Trudność związana z brakiem pieniędzy polega na tym, że te dwa aspekty – problem i zmartwienie – mieszają się ze sobą. Brak pieniędzy jest zarazem problemem, jak i zmartwieniem. Mylimy te dwie rzeczy i w efekcie wielu z nas przez długi czas nie może ruszyć z miejsca. Ani nie umiemy znaleźć rozwiązania problemu, ani poradzić sobie ze zmartwieniem.

Cenną rzeczą jest zrozumienie, co jest problemem, a co zmartwieniem.

Na przykład:

– Problemem jest, że nie mam pieniędzy i aby opłacić rachunki, muszę chodzić do pracy, której nie cierpię.  Zmartwieniem jest poczucie, że marnuję życie, bo nie robię tego, do czego czuję zapał oraz poczucie, że czas przelatuje mi przez palce.

– Problemem jest, że nie mam dość pieniędzy, by kupić nowy samochód. Zmartwieniem jest poczucie niższości i zazdrość, gdy widzę ludzi w nowych, drogich samochodach.

– Problemem jest, że nie mam pieniędzy, by posłać dzieci do dobrej szkoły. Zmartwieniem jest obawa o ich przyszłość i poczucie, że nie jestem wystarczająco dobrym rodzicem.

– Problemem jest, że nie mam dość pieniędzy, by dokonać inwestycji, które przyniosłyby rentierskie dochody. Zmartwieniem jest brak poczucia bezpieczeństwa i obawa, że przyjdzie taki czas, gdy nie będę sobie w stanie poradzić.

– Problemem jest to, że nie mam dość pieniędzy na wyjazd z rodziną na Majorkę. Zmartwieniem jest poczucie oddalania się od siebie i brak poczucia bliskości.

Dość często ludzie nie zdają sobie sprawy ze swoich zmartwień. W efekcie albo są zablokowani i nie potrafią znaleźć dobrego rozwiązania dla problemu, albo je znajdują (np. zarabiają więcej), ale okazuje się, że zmartwienie nie mija (np. wciąż brakuje im poczucia bezpieczeństwa).

Uświadomienie sobie zmartwienia, które wiąże się z brakiem pieniędzy, stawienie mu czoła i przepracowanie go, oprócz tego, że niesie ulgę, ułatwia także rozwiązywanie problemów.

Zdarza się, że gdy zmartwienie słabnie, znika też problem. Na przykład, gdy dotrzesz do przyczyn swojego braku poczucia bezpieczeństwa, może się okazać, że aby sobie z nim poradzić, wcale nie potrzebujesz milionowych, gwarantowanych inwestycji. Gdy przepracujesz swoje poczucie braku bliskości, wyjazd na wczasy do Kenii okaże się niepotrzebny. Gdy poradzisz sobie z poczuciem braku własnej wartości, okaże się, że twój kilkuletni samochód doskonale spełnia twoje potrzeby.

Częściej jednak poradzenie sobie ze zmartwieniem nie likwiduje problemu. Ciągle potrzebujesz pieniędzy. Ale bez głowy obciążonej zmartwieniem, bez poczucia  desperacji i chaosu, łatwiej znaleźć jest logiczne rozwiązanie problemu.