Franz Kawka opowiada o człowieku, który przychodzi pod drzwi pałacu. Są otwarte i bije zza nich blask. Pod drzwiami jest jednak srogi odźwierny. Futrzany płaszcz, wielki spiczasty nos, długa, czarna broda, nastroszone brwi. Odźwierny mówi człowiekowi, że nie może mu teraz pozwolić wejść. Człowiek siada na stołeczku i czeka, aż zostanie wpuszczony. Siedzi dnie i lata. Wpatruje się w odźwiernego tak, że rozpoznaje nawet pchły na jego kołnierzu. Stale prosi odźwiernego, by go wpuścił. Wszystko, co ma zużywa, by go przekupić. Odźwierny bierze, ale mówi przy tym:

– Biorę to tylko dlatego, byś nie sądził, żeś czego zaniedbał.

W końcu człowiek starzeje się i gdy jest już na progu śmierci pyta odźwiernego:

– Jak to jest, że w ciągu tych wszystkich lat, oprócz mnie nikt tu nie przyszedł i nie prosił o wpuszczenie?

Ten mówi:

– Nikt inny nie mógł wejść przez te drzwi, bo to wejście było przeznaczone wyłącznie dla ciebie! Teraz je zamykam.

Czekamy, aż nas wpuszczą. Czekamy, aż nam pozwolą. Czekamy, aż coś się zmieni. Czekamy, aż ktoś się na nas pozna. Czekamy, aż sytuacja będzie lepsza…

Bierne oczekiwanie, liczenie na poprawę. Spodziewanie się. Powierzchowny optymizm – Jakoś się ułoży, jakoś będzie, sytuacja się zmieni.

Albo, na zmianę, rezygnacja – Nic nie ma sensu, wszystko przegrane, lepiej sobie darować. Za drzwiami jest tak samo, jak przed nimi, nie ma co się starać.

Albo fantazjowanie: – Już jestem wielki, wszystko mi się już udało.

Zadanie ciecia jest proste: nie udzielać wstępu, odrzucać twoje prośby, robić wrażenie zapory niemożliwej do przebycia.

Stróż nigdy ci tego nie powie, ale przecież sam to wiesz: Nie chodzi o to, by dostać od niego pozwolenie. Chodzi o to, by go pokonać, nawet gdy wydaje się niemożliwy do pokonania.

Zawsze coś będzie ci stało na drodze. Zawsze coś lub ktoś będzie starał się zmusić cię do czekania.

Zlekceważ opory. Gdy masz obawy, czy ci wolno, czy dasz radę, czy to możliwe – to znak, że jesteś pod właściwymi drzwiami. Przed takimi drzwiami zawsze stoi cieć, którego jedynym zadaniem jest blokować przejście. Nigdy nie da ci pozwolenia, byś przeszedł. Nie trać czasu na przekupstwa czy dogadywanie się. Szkoda czasu na przepracowywanie lęków i oporów. Zawsze będą. Możesz jednak działać wbrew nim.

Nie czekaj, aż wewnątrz ci się zaświeci zielone światło. Te drzwi można przekroczyć tylko na czerwonym.

Cieć się nie liczy. Liczy się twoje pragnienie i to, co jest za drzwiami.

Erich Fromm, w książce Rewolucja nadziei, przytaczając tę historię, pisze o jej bohaterze:

Gdyby miał coś więcej niż tylko tę bierną, wyczekującą nadzieję, wszedłby do środka i jego odwaga, aby zlekceważyć biurokratów,  stałaby się aktem wyzwolenia, który wprowadziłby go do lśniącego pałacu.