Zaznacz stronę

Do sklepu wchodzi klient.

– Chciałbym kupić garnitur.

– Oczywiście proszę pana – odpowiada sprzedawca – mam dla pana coś doskonałego, niech pan spojrzy. Czyż nie jest świetny?

– Owszem, dobrze wygląda…

– Podoba się panu? Widzę, że tak… proszę go ubrać.

Klient wychodzi z przymierzalni z wykrzywioną miną.

– Za ciasny, uwiera…

– Proszę tylko nieco cofnąć ramię – odpowiada uśmiechnięty sprzedawca – o tak…. Widzi pan? Teraz nie uwiera.

– Ale lewy rękaw jest za krótki!

– Niech pan podniesie wyżej rękę, trochę wyżej, dobrze, teraz jest doskonale.

– Ale spodnie są za ciasne!

– Są doskonałe, proszę tylko wciągnąć brzuch.

– Ale te szwy biegną krzywo.

– Nic łatwiejszego, proszę przekręcić się nieco, w bok…

Po dwudziestu minutach klient wychodzi ze sklepu w garniturze, cały powykręcany i pokurczony.

Mijają go dwie dziewczyny.

– Och, jaki biedny człowiek – mówi jedna.

– Tak… wzdycha druga – ale jaki ma świetny garnitur!

1.

Jak stać się lepszym, bardziej skutecznym, bardziej efektywnym? Jak żyć, jak rozmawiać, jak postępować, jak się zachowywać?

Wielu z nas katuje się ciągłym „rozwojem osobistym”. Staramy się w jakiś sposób dopasować do pięknego garnituru, który ktoś nam podtyka pod nos. Staramy się być jak nasi idole – wspaniali mocarze intelektu, ducha czy psychiki.

Efekt jest tak samo opłakany jak w przypadku tego człowieka, który za każdą cenę stara się by garnitur dobrze na nim leżał. Biedny, zagubiony, słaby człowiek w pięknym garniturze.

Można się innymi inspirować, można naśladować pewne aspekty ich postępowania. Można uczyć się od nich, można podpatrywać …  ale jeżeli nie chcemy zmarnować życia, musimy zacząć od bycia sobą.

2.

Co to znaczy być sobą? Czy chodzi o to by robić to, na co mam ochotę, by ulegać każdemu impulsowi, by niczym i nikim się nie przejmować?

Ksiądz Tischner pisał:

Być sobą to być dobrym na swój szczególny, niepowtarzalny sposób. Można również powiedzieć: być sobą to być wolnym na swój sposób. Bycie sobą buduje się bowiem ze splotu wolności i dobroci.

Nasze zadanie nie polega na tym by wciskać się w piękny ale uwierający garnitur.  Zadaniem jest znaleźć swój własny sposób bycia dobrym i wolnym.

3.

Pierwszą rzeczą jest się rozprostować.

W takiej postawie jak teraz, poskręcani i powyginani, jesteśmy słabi i nieporadni. Nie przypominamy samych siebie.

Gdzie jestem? W jakie niepasujące ramy się wtłoczyłem?

By stanąć pewnie na swoich nogach czasem trzeba fundamentalnych zmian. Gdy nasz pociąg jedzie w zupełnie inną stronę, by stać się sobą musimy najpierw wszystko zatrzymać i całkowicie zmienić kierunek. Zdarza się, ale wbrew filmowym klimatom to rzadka sytuacja.

Częściej pociąg jedzie w dobrą stronę– robimy dobre rzeczy, mamy dobre intencje i cele, staramy się – tyle tylko, że jesteśmy zbyt słabi, zbyt nieporadni, zbyt zagmatwani.

Potrzebujemy więcej siły i więcej skuteczności. Szukamy jej, ale zamiast szukać jej w samych sobie, w tym, kim tak naprawdę jesteśmy, szukamy w różnego rodzaju prostych (i oczywiście gwarantowanych) „przepisach na sukces”. Siła nie kryje się w naśladowaniu innych. Siła kryje się w byciu autentycznym.

Oczywiście, nigdy nie uda nam się osiągnąć ideału.  Zawsze będziemy w jakimś tam stopniu rozmyci czy fałszywi. Ale wystarczy, że miesiąc za miesiącem będziemy szukać sposobu na stanie się nieco bardziej prawdziwą wersją siebie.

4.

Jak bardziej stać się samym sobą?

Za duże pytanie bym umiał na nie odpowiedzieć.

Zamiast tego  kilka punktów, które mi wpadają do głowy, gdy myślę o samym sobie:

Przypominać sobie o własnej wartości. Przestać negować swoją wartość. Tak, jesteś niezmiernie ceny. Nie tylko na płaszczyźnie metafizycznej. Jesteś cenny jako ojciec / matka / przedsiębiorca / pracownik itp… Jeżeli kurczowo trzymasz się wątpliwości, jeżeli ciągle szukasz dowodów na to, że Jestem do niczego, ciężko ci będzie być dobry i wolnym.

Nie chodzi o pychę czy puszenie się. Chodzi o to, by codziennie przypominać sobie o tym, że „Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj”(jak to ujmuje Dezyderata). Dla osoby wierzącej to, mówić codziennie, ze zrozumieniem jedno, proste słowo: Ojcze.

To, że jesteś istotą żyjącą jest wystarczającym powodem by czuć własną wartość. Nie potrzeba ci szukać niczego innego (i nie powinieneś tego szukać).

Nie porównywać się z innymi i nie nosić w sobie zawiści. Nikt nie jest taki jak ty i nie może taki być. Tak samo ty, nie możesz być taki jak ktoś inny. Masz znaleźć swój sposób na bycie dobrym. Zazdrość zawsze nas deformuje, zawsze zniekształca naszą prawdziwą postać. Zazdrość sprawia, że boli nas  dobro innych i zamiast szukać swojego sposobu bycia dobrym, marnujemy energię na to, by uczynić świat bardziej „sprawiedliwym” tzn. takim, w którym wszystkim jest tak samo źle jak nam.  Życz innym dobrze, a jeżeli nie jesteś w stanie, przynajmniej nie poświęcaj czasu na myślenie o nich.

Nie poddawać się lękom i słabościom, ale znosić je z wyrozumiałością dla siebie. Strach jest konieczny. Ale nie jest konieczne poddawanie się mu i słuchanie jego zaleceń. Często wystarczy pamiętać, że obawy i lęki, nie są dowodem mojej bezwartościowości, ale przeciwnie, są dowodem, że jestem człowiekiem, dzieckiem wszechświata, które ma prawo do pragnień. Czuj strach i rób swoje. Obawiaj się, ale nie szukaj ulgi poprzez wycofanie się i dopasowanie do oczekiwań tych, którzy mówią: I tak mu nie wyjdzie… będzie żałował… przewraca mu się w głowie…

Więcej dawać niż brać i zaczynać od dawania za darmo. Wiele osób jest nieszczęśliwych na własne życzenie. By się zaangażować, czekają aż inni dadzą im na tyle dużo by im się opłaciło.

Mówią: „Z chęcią bym to robił, ale kto mi za to zapłaci?” . Albo: „Jeszcze mnie nie stać, jak będę ustawiony, będę mógł się dzielić”. Żyją w ciągłym przekonaniu, że nie stać ich na to by robić coś dla innych.

Współczuję im. Zazwyczaj czekają do końca życia i nigdy nie dowiadują się jak wyzwalające jest dawanie bez oglądania się czy ktoś zapłaci.

Oczywiście bez przesady. Nie chodzi o to, by zostać żebrakiem. Ktoś musi nam płacić. Bezinteresowne poświęcanie części swojego czasu jest jednak w naszym najlepszym interesie. Nie jest tak, że kogoś na to nie stać. Odwrotnie, większości z nas nie stać na to, by tego nie robić. Mnie nie stać na to, by nie dawać za darmo przynajmniej ćwierci tego czasu, za który dostaję pieniądze.

Jeżeli chcesz znaleźć siebie, zaczynaj od dawania za darmo.

Troszczyć się o innych. Są dwie życiowe postawy. Bycie gościem i bycie gospodarzem. Gość czeka aż ktoś go powita, zatroszczy się o niego, da mu miejsce przy stole, obsłuży go itd. Niektórzy goście mają świetne życie, ale większość ciągle jest niepewna przyszłości. „Czy ktoś mnie zauważy? Czy zostanę dostrzeżony? Czy  zostanę uczciwie potraktowany?”. Gospodarz nie czeka. Gdy widzi gościa, podchodzi i otacza opieką. Dba o jego potrzeby, stara się by czuł się dobrze.

Troszcz się o innych zaczynając od swojej rodziny. Jesteś za nich odpowiedzialny. Liczą na ciebie. Ale nie kończ tylko na rodzinie. Jeżeli ci się wydaje, że nikt na ciebie nie liczy, że nie jesteś żadnym gospodarzem, tylko przepędzanym włóczęgą, nie masz racji. Popatrz uważniej.

Rozwijać umiejętność samodyscypliny. Wolność to umiejętność nakładania na siebie samego ograniczeń. To umiejętność bycia wiernym swoim postanowieniom i zasadom.

To trudna sztuka, ale warto się w niej szkolić. Bez samodyscypliny, która wypływa z ciebie samego (a nie z narzuconych  z zewnątrz ideałów) nie da się być sobą.

Mieć czas dla siebie. Regularnie, nie raz na jakiś czas od wielkiego dzwonu, gdy akurat tak się złoży. Świat jest darem. Nie wolno go odrzucać, trzeba go smakować i rozkoszować się nim. Oczywiście nie wszystko jest tak samo cenne. Codzienne objadanie się napoleonkami nie ma (w każdym razie dla mnie) takiej samej wartości jak np. spacer po lesie (choć napoleonki, niestety też lubię).

Wskazówką jest to, po czym czujesz się lepiej, po czym czujesz się naładowany. Nie chodzi jednak tylko o to, by ładować akumulatory. „Naładowane? No to, do roboty!” Smakowanie ma wartość samą w sobie. Przy okazji ładuje nasze akumulatory.

Co lubisz robić? Jakie masz upodobania? Wiele osób wciśniętych w krępujący garnitur nie wie co tak naprawdę lubią. Za bardzo zależy im na tym by lubić to, co powinni (zdaniem innych) lubić.

Jest taka łacińska maksyma Sapere aude, którą zazwyczaj tłumaczy się Miej odwagę posługiwać się własnym rozeznaniem  czy krócej Odważ się być mądrym. Pierwsze słowo, sapere, oznacza dosłownie czuć smak. Sentencja znaczy zatem dosłownie: Miej odwagę smakować. Rzeczywiście, smakowanie często wymaga odwagi. Wiele osób czuje się bezpieczniej nie zostawiając sobie czasu ani okazji do tego by czuć przyjemność z życia.

5.

Zbliża się wiosna, za parę dni Wielkanoc. Dobry czas na to, by spróbować odrzucić to, co nas tłamsi i poszukać swojego unikalnego sposobu bycia dobrym i wolnym. Można by to nazwać z-usztywnionych-wstaniem. Życzę nam wszystkim odwagi w szukaniu bardziej prawdziwej wersji siebie.