– Jak mogę stać się bardziej pewny siebie?

– Jak zwalczyć brak pewności siebie?

– Czy możesz mi powiedzieć jak rozwinąć pewność siebie?

– Gdybym tylko była bardziej pewna siebie, moje życie byłoby wspaniałe, powiedz mi jak ją zdobyć!

To pytania, które bardzo często słyszę. Ze wszystkich próśb, chyba te powtarzają się najczęściej. Mam wrażenie, że żyjemy w czasach niepewności siebie.

Dobra, mogę pomóc. Ale najpierw uściślimy, czym ta pewność siebie jest.

Jeżeli myślisz, że pewność siebie jest brakiem jakichkolwiek lęków, obaw czy wątpliwości, jeżeli wyobrażasz sobie, że ktoś, kto ją ma zawsze czuje się pełny siły i nieomylności, to pomyliłeś ją z otępieniem, głupotą i brakiem wyobraźni.

Są ludzie, którzy nigdy nie mają wątpliwości i zawsze są przekonani o swojej wartości, wielkości i nieomylności. To jednak osoby, które albo nie mają żadnych aspiracji, wykraczających poza to, czym dysponują obecnie, albo osoby, których psychika funkcjonuje w sposób alternatywny względem tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni (mówiąc wprost – psychopaci, osoby chore psychicznie albo niedorozwinięte społecznie).

Jeżeli do tego dążysz, są lepsze metody osiągnięcia takiego stanu niż czytanie blogów i książek (ściana, rozbieg, głowa nisko… załatwione).

Wszystkim pozostały, nawet tym funkcjonującym na wysokich obrotach, zdarza się mdleć ze strachu, obaw i wątpliwości.

Jezusa oblewał krwawy pot.

Matka Teresa z Kalkuty czuła przeraźliwą pustkę połączoną z wątpliwościami.

Barbra Streisand podczas każdego koncertu wypatruje niezadowolonych twarzy i niezawodnie je znajduje.

Aktorowi Henremu Fondzie zdarzało się ponoć wymiotować przed występami.

To nie jest Dita, ale podobne klimaty - czy warunkiem burleski jest pewność siebie?

Jeżeli te przykłady są nieco stresujące, weźmy coś bliższego ziemi. Dita von Teese zarabia rozbierając się przed widownią. Kiedyś była striptizerką, dziś jest artystką burleskową.

Dobrze wiem, ile człowieka kosztuje wyjście przed widownię. Zdarza mi się czasem prowadzić szkolenia dla kilkudziesięcioosobowych grup i doskonale wiem jak blokujący jest obraz krytyki i lekceważenia ze strony słuchaczy. Mogę się domyślać co bym czuł, gdyby był kobietą i miał się rozbierać przed widownią, na której jest mnóstwo facetów (to, że w burlesce zostawia się nakładki na sutki i stringi i że mimo wszystko jest to forma sztuki, to niewielkie pocieszenie). Dita von Teese jest jednak na tyle pewna i przebojowa w tym co robi, że mimo tak, wydawałoby się pretensjonalnego rodzaju sztuki, jest uważana za jedną z najbardziej oryginalnych kobiet w show biznesie.

Czy Dita ma pewność siebie?

Wszystko zależy od tego, jak będziemy rozumieć to pojęcie. Jeżeli pewność siebie ma być nieobecnością jakichkolwiek wątpliwości na swój temat i pławieniem się w sferze wiecznego zadowolenia – nie ma.  Mówi w udzielonym niedawno wywiadzie:

Nie jestem zawsze pewna siebie. Mam takie same wątpliwości na swój temat, jak inni i myślę, że to bardzo ważne dla kobiet by wiedziały, że wszystkie mamy podobne odczucia. Każdy ma w sobie coś, co chciałby zmienić, każdy, kogo znam, i wszystko sprowadza się do tego by nauczyć się kochać w sobie, także i te rzeczy.

Wiele osób traci okazję zbudowania pewności siebie, bo wyobraża ją sobie nie tak jak trzeba. To trochę tak, jakbyśmy przyjechali do jakiejś miejscowości na wakacje i poszli szukać muzeum, wyobrażając sobie, że jest ono wielkim zamkiem z murami, blankami, złotym dachem i fosą, podczas gdy w rzeczywistości muzeum mieści się w małym, niepozornym domku z zielonym dachem.

Choćbyśmy nie wiem jak wytrwale czegoś szukali, jeżeli to nie istnieje, nic nie znajdziemy. Pewność siebie nie jest stanem emocjonalnej pewności i zaufania we własne siły i talenty. Nawet te najbardziej przebojowe osoby czegoś takiego nie mają.

Możemy albo dać sobie spokój z tym pojęciem – powiedzieć: Pewność siebie to bzdura i nie zawracajmy sobie tym głowy, albo nauczyć się rozumieć go w zupełnie inny sposób, bardziej odpowiadający rzeczywistości i naszym potrzebom.

Przez pewien czas próbowałem się pozbyć tego pojęcia. Ale mimo wszystko, każdy z nas posługuje się nim na co dzień. Dowodem są pytania, jakie przytoczyłem. Ale przecież nie chodzi w nich o stan emocjonalny. Ludziom, którzy zadają pytania o to, jak stać się bardziej pewnym siebie chodzi o coś bardziej trwałego i zasadniczego. Powiedzmy o prawdziwą pewność siebie.

Ta prawdziwa pewność siebie, nie jest:

  • Brakiem wątpliwości pod własnym adresem (gdyby była, równałaby się ślepocie i brakowi świadomości)
  • Ślepą pewnością, że na pewno mi się uda i brakiem jakiegokolwiek krytycznego podejścia do siebie (bez krytycznego spojrzenia na siebie nie jesteśmy w stanie uczyć się nowych rzeczy i rozwijać);
  • Wiecznym nabuzowaniem i trwającym bez przerwy pozytywnym stanem emocjonalnym (to by było dopiero męczące, kiedy by człowiek spał?)
  • Brakiem strachu przed niepowodzeniem (ludzie bez strachu potrafią wiele niesamowitych rzeczy, jak np. pewna amerykanka, opisana w księdze nagród  Darwina, która mimo przerażenia tubylców kąpała się w rojącej się od krokodyli rzece Limpopo. Nie raz zresztą i nie dwa. Gdyby wreszcie krokodyle nie otrząsnęły się z podziwu nad jej nieustraszonością i poczuły nieco głodne, pewnie kąpałaby się i z piętnaście razy).

Czym w takim razie jest ta prawdziwa pewność siebie? Według mnie jest to gotowość do działania zgodnie z tym, co uważamy za istotne, niezależnie od przeszkód zewnętrznych czy wewnętrznych (czyli także niezależnie od naszych wewnętrznych stanów emocjonalnych i nastrojów). To umiejętność kroczenia swoją ścieżką, bez względu na to, jak przerażeni, zagubieni, zamieszani czy wątpiący jesteśmy.

Jeżeli jest w niej jakaś pewność, to nie jest to pewność ani sukcesu, ani powodzenia, ani tego jak się będę czuć. Żadnej z tych rzeczy, człowiek przy zdrowych zmysłach nie może być pewny – ani sukcesu, ani osiągnięcia celów, ani tego, że zawsze będzie czuł śmiałość i nigdy nie poczuję się osamotniony czy zagubiony. Nie możemy sobie tego obiecywać, bo to nie zależy od nas (tak, emocje także nie zależą od naszej woli, ale od naszego układu limbicznego).

Być pewnym siebie, to móc sobie coś obiecać i wierzyć w tą obietnicę. Skoro żadnej z tych rzeczy nie możemy sobie obiecać, co nam zostaje? Co możemy?

 

Pewność siebie, jest pewnością tego, że zawsze mogę wstać

Jedyne, co możemy sobie obiecać to podejmowanie kolejnych prób i podnoszenie się z kolejnych niepowodzeń i upadków.

Pewność siebie, jest obietnicą daną sobie, że niezależnie od wszystkich zewnętrznych i wewnętrznych problemów (lęków, wątpliwości, obaw, wahań, poczucia zagubienia itp.) zawsze będę próbować się podnieść i robić, co będę mógł.

Tylko tyle. Wydaje się niewiele. Ale myślę, że w rzeczywistości to znacznie, znacznie więcej niż obiecywanie sobie gruszek na wierzbie typu: zarobię milion, zawszę będę myślał pozytywnie czy zadziwię wszystkich.

Ile zarobisz nie zależy tylko od ciebie i twoich wysiłków. Tak samo reakcje ludzi – może zrobisz wrażenie, a może nie. A pozytywne emocje?  Duża część twojego mózgu nie różni się od mózgów zwierząt. Reakcje i mechanizmy, z jakimi mamy tam do czynienia funkcjonują od milionów lat. To nie jest komputer, który możesz o tak sobie, upgradować, wgrywając mu zupełnie nową wersję software’u.

Nie kontrolujesz emocji, ale możesz kontrolować działania. Obietnica podejmowania prób, oznacza wzięcie odpowiedzialności za to, za co możesz ją wziąć. Przestajesz czekać, aż poczujesz nastrój, pewność i odwagę i po prostu próbujesz zrobić to, co się da, choćby to było (a zazwyczaj jest) śmiesznie mało.

Raj Persaud, brytyjski psychiatra i autor wielu książek pisze:

Niska pewność siebie bierze się z głębokiej, wewnętrznej wątpliwości, że nie robisz wszystkiego, co mogłoby ci naprawdę pomóc. Nie możesz, zatem polegać na sobie. Prawdziwa pewność siebie bierze się z wiedzy, że cokolwiek się zdarzy, dobrego lub złego, przynajmniej będziesz próbował sobie poradzić, nawet gdyby miało się to skończyć niepowodzeniem.

Sekretem do pewności siebie jest zmiana typowego podejścia, które polega na czekaniu aż poczuję się lepiej w odniesienie do siebie i będę mógł zabrać się za to, z czym zwlekam. Zamiast tego zacznij czuć się zadowolony z siebie, dlatego, że podjąłeś próbę, mimo tego, że nie byłeś wypełniony pewnością siebie. (Motivated Mind, str. 294 – 295)

To brzmi dosyć prosto, ale sprawa nie jest ani prosta ani łatwa.

 

Wiesz jak szybko się podnoszę?

Jest wiele postaw i barier, które blokują rozwój tej umiejętności. Najbardziej blokujące nawyki to to:

– Tłumienie i unikanie swoich emocji

– Izolowania się od innych (to straszne tak się czuć, muszę się schować przed ludźmi)

– Agresywne przemawianie do siebie (natychmiast masz się pozbierać)

– Brak kontaktu ze swoimi prawdziwymi potrzebami

– Niechęć do podejmowania małych działań i ciągłe czekanie na rewolucję.

To jednak nawyki na inną opowieść i kiedyś się jeszcze nimi zajmiemy.

Co myślisz o takim postawieniu sprawy?

Czy jest choć trochę pomocne?

Czy to nie jest zbytnie kombinowanie i komplikowanie?

Będę wdzięczny za wszystkie uwagi i komentarze. 

 

[hr]
Autorzy zdjęć (w kolejności): Terence Lim; _Wiedz;Tambako The Jaguar