Zaznacz stronę

Człowiek ma mocną tendencję do tego by zamykać się w swoich sferach komfortu. Ma tendencję do tego by przyzwyczajać się do najbardziej niewygodnych warunków, by oswajać się z największymi absurdami. By prowadzić życie, na jakie – gdyby nie przyzwyczajenie – nigdy się nie zgodził.

To wszystko często robi otoczony pozorami dostojności.

Każde miasto ma swoich dyżurnych wariatów. Kraków zawsze miał kilka barwnych postaci. Kilka lat temu, co pewien czas spotykałem człowieka, których chodził z obdartymi reklamówkami w rękach i krawacie na szyi. Chodził dostojnie i zamaszyście. Co pewien czas zatrzymywał się, odstawiał swoje porwane reklamówki, szerokim ruchem wyciągał rękę, odsłaniał mankiet, patrzył na zegarek, robiąc taką minę, jakby to był wysadzany diamentami Patek, rozglądał się w koło z dumą, brał swoje reklamówki i szedł dalej. Jego dostojność komicznie nie przystawała do jego kondycji.

Czasem mam wrażenie, że mnie samemu zdarzało się odgrywać tego rodzaju przedstawienia.

Jestem dostojnym, mądrym ekspertem, przeczytałem wiele książek, wiele wiem. Brakuje mi tylko eksperckich okularów, przez które mógłbym rozglądać się wokół po spragnionych mojej ekspertyzy szaraczkach. Niestety nigdy nie miałem problemów ze wzrokiem i nie umiem długo nosić czegoś na nosie – nawet, gdy są to okulary przeciwsłoneczne. Ale pozostały atrybuty eksperta mam.

To gra. To, co można odebrać, jako pewność siebie, wyższość, poczucie bycia ekspertem, tak naprawdę jest strachem.

Maska eksperta jest genialna do tego by schować za nią swoje tchórzostwo, nieporadność, lęk przed życiem.

Pamiętam, że już w dzieciństwie ludzie mówili: on jest taki dojrzały, jak na swój wiek.

Dojrzały?

Przestraszony! Bardzo przestraszony.

Bałem się, że nie przeżyję (miałem wadę serca).

Bałem się, że nie dam sobie rady.

Bałem się, że mnie pobiją, wyśmieją, odrzucą.

Nie mogłem biegać za piłką. Nie mogłem się bić. Nie mogłem być jednym z rówieśników.

Zostałem ekspertem.

Takim, od którego można czasem ściągnąć podczas klasówki.

Którego można zapytać o ciekawe rzeczy. Który czyta wiele książek.

W moim życiu ciągle jest dużo strachu. Ciągle tylu rzeczy się boję.

Ale tym razem nie ubieram masek. Mam je gdzieś.

Nie ma bardziej paraliżującej rzeczy, jak spełniać swoje własne wygórowane oczekiwania pod swoim adresem. O boże, co będzie jak napisze coś głupiego?! Co będzie jak nikogo to nie zainteresuje?! Jak nie uda mi się zrobić dobrego wrażenia?!

Utrzymywanie masek pochłania wiele energii. Tej energii, której można użyć na twórcze życie.

W psychologii długo panował mit, że szczytem rozwoju jest być O.K. Ja jestem O.K. i ty jesteś O.K. To tytuł jednego z bzdurnych bestselerów.

Ja jestem ekspertem i ty jesteś ekspertem (albo dobrym uczniem). Ja jestem szanowany obywatel i ty jesteś szanowany człowiek. Połykamy kij i chodzimy wyprostowani. Małomieszczańskie, tchórzliwe oblepiania brudnych ścian wytłaczanymi tapetami.

Anthony de Mello pisał w Przebudzeniu:

Noszę się z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby „Ja jestem osłem i ty jesteś osłem”. Otwarte przyznanie się do bycia osłem, to największe wyzwolenie, coś najpiękniejszego na świecie. Jakże to cudowne. Kiedy ktoś mi powie „Nie masz racji”, ja mu odpowiem: „A czego się spodziewałeś po ośle?” … Wyrzuć ten cały bełkot z byciem O.K. i nie O.K., wyrzuć wszystkie te osądy i po prostu obserwuj, patrz.

Gdy miałem 20 lat bałem się, że jestem za młody by osiągnąć sukces i żyć, tak jakbym chciał. Prowadząc szkolenia tłumaczyłem się ze swojego wieku. Musiałem nadrabiać minami obawy, że któregoś dnia ktoś odkryje moją osłowatość.

Dziś, mając czterdzieści parę lat boję się, że jestem za stary by osiągnąć sukces i żyć, tak jakbym chciał. Nagle okazało się, że tamten czas był najlepszy.

Wchodzę na blogi młodych ludzi, takich jak Marcin Samsel czy Leo Babuata czy Yaro Starak i po prostu im zazdroszczę.

Dlaczego ja im zazdroszczę? Co tak naprawdę się zmieniło przez te dwadzieścia lat? Co sprawiło, że nagle znalazłem się na gorszej pozycji?

Może tylko jedno. Przywiązałem się do swoich podpórek. Zacząłem utożsamiać się z opiniami na swój temat, z dyplomami, papierami, miejscami …

Ale tak naprawdę nic, absolutnie nic się nie zmieniło. Mam czterdzieści lat i dalej boję się tego samego: tego, że ktoś odkryje, że jestem osłem.

Proszę państwa, szanowne gremium. Jestem osłem! Zawsze nim byłem!

Nie liczy się ile masz lat: dwadzieścia czy czterdzieści. Liczy się tylko to, czy umiesz żyć z samego środka.

Czy umiesz ze śmiechem popełniać błędy? Czy umiesz się nie przejmować krytyką? Czy umiesz wzruszyć ramionami na „głębokie i uzasadnione” oczekiwania pod twoim adresem?

Podpisuję się pod tym, co napisał (czy powiedział, bo jego książki słuchałem i uważam, że ktoś kto ją czyta wiele traci) Gary Vaynerchuk – kolejna z młodszych, podziwianych przeze mnie osób.

Jestem chodzącą sprzecznością. Nikt nie wierzy w siebie bardziej niż ja, a równocześnie jestem świadomy jak w rzeczywistości mało ważny jestem. Nie ma kogoś, kogo by mniej ode mnie obchodziło co o nim mówią ludzie, a równocześnie szanuję i słucham z uwagą tego, co mówią.

Uczę się być osłem. Osioł to ktoś, kto nie troszczy się nic a nic o to, co o nim mówią inni i czego od niego oczekują.

Czego oczekujesz od osła? Tego, że powie coś mądrego, z czym będziesz się mógł zgodzić? Oczekujesz, że osioł będzie spełniał twoje rozsądne oczekiwania?

Zapomnij! Osioł jest osłem. To, że spełnia twoich oczekiwań to twój, nie jego problem.

Zbyt długo obchodziło mnie to, co o mnie myślą inni. Dalej się boję, ale nauczyłem się szacunku dla osła we mnie.

Ale to nie znaczy, że ludzie mnie nie obchodzą. Bardzo obchodzą. Słucham ich uważnie, szanuję ich obawy, lęki i potrzeby. Staram się być im pomocny. Sprzeczność?

Walt Whitman – dla odmiany staruszek (by nie było, że moimi idolami są tylko młodzi ludzie) napisał:

Przeczę sobie? Świetnie. Więc przeczę sobie.

Masz tylko jedno życie, nie trać go na spełnianie oczekiwań innych.

Zdjęcia: H.KoppdelaneyJürgen Schiller García