Jak być szczęśliwym? Skąd czerpać pozytywną energię? Jak być zawsze zadowolonym z życia?

Prześladują mnie ostatnio listy sposobów na szczęście. Najpierw filmik „Sześć zasad szczęśliwego życia”. Potem reklama rekolekcji „Osiem sposobów na szczęście”. Wreszcie okładka książki „Siedem kroków do osiągnięcia szczęścia”.

Coś w tym jest, pomyślałem. Nie jestem gorszy i też muszę dać jakąś listę. Ponieważ sześć, siedem i osiem są zajęte, nie zostaje mi nic innego, jak zadowolić się piątką (od jeden do czterech to za mało, na dziewięć nie mam czasu).

Oto moja lista pięciu sposobów na to, by być szczęśliwym:  (1) najedz się, najlepiej czymś smacznym, im słodsze i  bardziej kaloryczne żarełko, tym lepiej; (2) wypij co najmniej tyle, żeby zaczęło ci się kręcić w głowie, (3) uprawiaj seks (w ostateczności  w pojedynkę), (4) idź na komedię, do cyrku albo na spotkanie z jakimiś wesołymi koleżkami / koleżankami, nierobiącymi nic innego prócz brechtania się (5) poszukaj jakiejś tabletki, może psychiatra coś ma, jak nie, kilka rzeczy tu i ówdzie można nieformalnie zdobyć.

Psycholodzy ustalili, że gdy pyta się ludzi o poziom zadowolenia z życia i to, czy czują się szczęśliwi, na ich odpowiedź w „70 procentach wpływa nastrój chwili” (pisze jeden z najważniejszych współczesnych psychologów, Martin Seligman w książce Pełnia życia).

Mówiąc inaczej, jeżeli obejrzysz komedię, pójdziesz do cyrku, usłyszysz dowcip albo najesz się czegoś smacznego, a chwilę potem ktoś zapyta cię, czy jesteś szczęśliwy –  odpowiesz, że jak najbardziej, nawet gdy twoje życie to syf.

Można twierdzić, że szczęście to wieloznaczne pojęcie. Że obejmuje coś bardziej wysublimowanego niż prosty hedonizm. Może w słowniku. Wyniki badań pokazują, że szczęście to w 70% dobry nastrój, przyjemne samopoczucie, egzaltacja, zadowolenie z siebie, pobudzenie, słowem tzw. pozytywna afektywność.

To cenna rzecz (kto nie woli pozytywnych emocji od negatywnych?), ale niestety nie do końca zależy od tego, co robisz. Poziom pozytywnej afektywności jest uwarunkowany typem układu nerwowego. Niektórzy rodzą się jako introwertycy (którzy czują się mniej szczęśliwi od ekstrawertyków) oraz jako osoby o wysokim poziomie neurotyczności (cecha osobowości, która wiąże się z przewagą dołków nad wzlotami).

Pozytywna afektywność wiąże się także z kulturą. Jak pokazują badania, najwyższy poziom neurotyczności panuje we Wschodniej Azji (japońskie smutasy), najniższy w Afryce (afrykańskie wesołki). Polska jest mniej więcej pośrodku[i].

Tak po prostu jest, że niektórym ludziom łatwiej a niektórym trudniej odczuwać pozytywne emocje. Czy to znaczy, że jedni są gorsi od drugich?

Martin Seligman tak pisze o osobach, u których poziom pozytywnej afektywności jest niższy od średniej:

Mimo że osoby takie nie cechują się radosnym nastrojem, to w ich życiu może być więcej zaangażowania i sensu niż u osób wesołych.

Dobrze doświadczać pozytywnych emocji i być szczęśliwym, nie to jest najważniejsze.

Najważniejsza jest jakość życia (którą psycholodzy określają jako dobrostan – wellbeing). Wysoka jakość życia sprawia, że człowiek rozkwita – żyje pełnią życia. Pozytywne emocje pomagają w rozkwicie, ale rozkwit nie sprowadza się do nich. Gdyby wystarczyło czuć się dobrze, każdy bywalec pubu znajdujący się w stanie ustawicznego rauszu, byłby przykładem pełnego rozkwitu człowieczeństwa.

Żeby rozkwitnąć, potrzebujesz wysokiej jakości życia (czyli dobrostanu). Jego elementami, które nie redukują się do siebie, według Seligmana są:

Sens życia, poczucie bycia elementem czegoś większego. Viktor E. Frankl, nie czuł się szczęśliwi ani zadowolony będąc w obozie koncentracyjnym. Czuł jednak, że jego życie wciąż ma sens i znaczenie. Poczucie sensu sprawia, że rozkwitamy, nawet gdy brakuje w naszym życiu pozytywnych  emocji. Są ludzie, dla których poczucie, że robią coś sensem, jest bez porównania ważniejsze niż beka przez cały dzień, klima w upał, widok na morze, własne molo, siedemdziesiąt cali monitora, skórzana kanapa czy prywatna sauna i salon fitness.

Związki z innymi. Gdy byłem młodym rodzicem, przez większą część doby byłem skonany. Siadał mi nastrój, czułem zero komfortu, nie wiedziałem nawet, czy całe moje zabieganie ma sens. Ale moje życie miało gigantyczną jakość. To, że byłem blisko innych osób (dzieci i żony), wystarczało za wszystko. Nastrój szczęścia często towarzyszy miłości, ale miłość i związki z ludźmi są czymś od niego niezależnym.

Pochłonięcie. Zdarza się, że piszę przez godzinę, czy dwie i nie dostrzegam, jak płynie czas. Ludzie grają w brydża, rozwiązują sudoku czy oglądają seriale, nie dlatego, że to ma sens, że są bliżej z innymi czy że jest to błogie. Wystarcza im, że czują się w coś w pełni zaangażowan, że coś ich pochłonęło.

Osiągnięcia. Faceci łażą po Himalayach i ryzykują życiem (babki oczywiście też łażą po Himalayach). Nie ma to większego sensu. Odmrażają sobie palce, tracą zdrowie, czasem giną. Dlaczego to robią? Bo ważniejsze od wygody i przyjemności jest dokonanie czegoś – wleźć na tą cholerną górę drogą, którą nikt jeszcze nie wlazł, zrobić to szybciej, lepiej czy sprawniej.

Pozytywne emocje. Nikt o nich nie zapomniał. Szczęście się również liczy. Seligman pisze jednak, że szczęście i zadowolenie z życia „zostają zdegradowane z roli naczelnego celu do roli jednego z kilku czynników”. Zdegradowane w podręcznikach psychologii, ale dlatego, że tak jest w prawdziwym życiu.

Nie szukaj zasad bycia szczęśliwym. Nie pytaj o to, jak być pozytywnie nastawionym i trwale wesołym. Wiecznie szczęśliwa jest świnka w deszczu (no chyba że nią jesteś).

Szukaj sposobu na to, by twoje życie miało wysoką jakość. Bo gdy tak się dzieje, rozkwitasz.

Kluczy do wysokiej jakości życia jest kilka i każdy jest cenny. Oprócz pozytywnych emocji liczy się robienie tego, co ma sens, bogate związki z innymi, poczucie pochłonięcia oraz  osiąganie czegoś, czego  nikt nie osiągnął.


[i] Schmitt, D. P., Allik, J., McCrae, R. R., Benet-Martínez, V., Alcalay, L., Ault, L.,  Sharan, M. B. (2007). The geographic distribution of Big Five personality traits: Patterns and profiles of human self-description across 56 nations. Journal of Cross-Cultural Psychology, 38(2), 173–212. https://doi.org/10.1177/0022022106297299