Zaznacz stronę

Postanowienia noworoczne

Kilka statystyk

Jak tam twoje postanowienia noworoczne? Jeszcze o nich pamiętasz?

Jakiś czas temu widziałem badania zgodnie z którymi 55% dorosłych Polaków deklaruje podjęcie postanowień z okazji Nowego Roku. Częściej robą to osoby młodsze (2/3 badanych poniżej trzydziestki) Częściej osoby dobrze wykształcone (ponad 70%  osób po studiach).

Jednak tak samo jak powszechnie podejmowane, postanowienia są powszechnie zarzucane. Po dwóch miesiącach pamięta o nich już tylko 60% z nas. Ilu osobom udaje się zrealizować choćby najmniejszy ze swoich celów? W kolejnych miesiącach wykrusza się coraz większa grupa. Jak pokazują inne badania (tym razem amerykańskie, ale u nas jest pewnie tak samo) postanowienia kończą się porażką dla 88% osób.

Patrząc z perspektywy statystyk, jeżeli w tym roku coś postanowiłeś, niewielkie są szanse, że odniesiesz sukces. Znacznie bardziej prawdopodobne, że jedyne co z twojego postanowienia zostanie, to rozczarowanie sobą i spadek poczucia własnej wartości. Po paru takich doświadczeniach dojdziesz być może do wniosku, że nie ma powodu by tak się katować i przestaniesz zawracać sobie nimi głowę (to dlatego ilość postanowień gwałtownie spada w miarę wieku – młodzi nie odnieśli jeszcze zbyt wiele porażek i naiwnie wierzą, że im się uda).

Trochę szkoda, bo postanowienia, gdybyśmy w nich wytrwali, mogłyby uczynić świat lepszym. Nikt przecież nie postanawia złych rzeczy (np. będę więcej pił, przestanę kontrolować wydawanie pieniędzy czy będę bardziej brutalny). Zazwyczaj podejmujmy postanowienia, które – gdyby zostały zrealizowane – wpłynęłaby pozytywnie zarówno na nas, na naszych bliskich, jak i na świat. Nasze postanowienia zaowocowałyby najczęściej:

  • Lepszym zdrowiem (np. zrzucenie wagi, rzucenie palenia)
  • Większą wiedzą, umiejętnościami i kreatywnością (np. regularna nauka, nauka się języka obcego)
  • Lepszą sytuacją finansową (np. lepsza kontrola wydatków, zdobycie lepszej pracy)
  • Lepszymi relacjami (np. więcej czasu dla bliskich, mniej kłótni z mężem)

Ja bym tam chciał żyć w świecie, w którym byłoby odwrotnie niż w naszym – 88% z nas udawałoby się realizować swoje postanowienia.

Ale póki co, nie żyję. W naszym świecie realizacja postanowień jest bardzo trudna. Wymaga wprawy i umiejętności. Mam nadzieję, że ten tekst podniesie statystyki na korzyć zrealizowanych postanowień. Nie zamierzam omawiać wyczerpująco wszystkich możliwych zasad i technik. Zamierzam tylko podpowiedzieć kilka sposobów, czy nawet trików, dzięki którym łatwiej ci będzie osiągnąć sukces. Wybierz to, co ci pasuje. Może, dzięki temu uda Ci się w tym roku jednak coś zmienić?

A może masz jakiś swój własny sposób, który pozwala ci wytrwać w swoich postanowieniach? Będę wdzięczny, gdy zechcesz się nim podzielić.

Jeszcze jedno. Te sposoby nie odnoszą się tylko do postanowień. To spospoby, które wspomagają osiąganie celów, nie ważne czy ten cel ma etykietkę „postanowienie noworoczne” czy nie.

Zacznij od wybaczenia sobie i współczucie pod własnym adresem

 

Sposób 1: Wybacz sobie porażki

Wiem, to brzmi dziwnie. Ale problem jest taki, że wiele osób każe sobie osiągać cele ze złości na siebie, a nie z miłości czy szacunku do siebie. A to duża różnica.

Podejmowanie postanowień jest często sposobem odreagowania. Sposobem na to, by wreszcie poczuć, choć przez chwilę swoją wielkość i niezwykłość. Przez cały rok czuję, że nie jestem tym, kim powinienem być, że nie radzę sobie tak, jak powinienem – no to niech wreszcie będzie inaczej! Pełny pozytywnych, świąteczno –noworocznych wibracji, widzę siebie takim, jakim mogę być. To daje mi przyjemność. Przyjemność tym większą, im bardziej cierpiałem przez cały rok. Niestety podniosła muzyka szybko cichnie, fejerwerki się wypalają a nasze wspaniałe, kolorowe wizje blakną w zimowym świetle dnia.

Powstaje błędne koło:

– Nie udaje mi się zrealizować postanowień i czuję się w związku z tym do niczego.

– Ponieważ czuję się do niczego, odreagowuję swoje złe samopoczucie fantazjując na temat niezwykłych, dramatycznych zmian.

– Moich fantazyjnych celów znowu nie udaje się zrealizować.

– Czuję się jeszcze gorzej.

– Wymyślam jeszcze bardziej nierealne cele i postanowienia.

tak w kółko.

Podejmujemy coraz bardziej nierzeczywiste postanowienia zarówno dlatego, że chcemy ukarać się za swoje niepowodzenia (tak, jak nauczyciel, który wlepia denerwującemu go  uczniowi coraz to nowe zadania) jak i dlatego, że moment postanawiania daje nam poczucie niezwykłości.

Nie zachęcam do tego by postanawiać tylko rzeczy przyziemne i mało ambitne. Zachęcam do tego by, podejmując postanowienia, wybaczyć sobie poprzednie niepowodzenia. By nie próbować „wybawiać się od klątwy nieudanego życia” poprzez zarzucanie się celami, które po pierwsze nie są możliwe do osiągnięcia, a po drugie wcale nie są nam potrzebne.

Jeżeli zdarzyło ci się zawieść siebie samego, przed podjęciem nowych postanowień najpierw okaż sobie współczucie. Owszem, wielu z twoich celów nie udało się zrealizować, ale to nie powód by teraz znęcać się nad sobą. Pomyśl czy czasem nie jesteś wobec siebie jak srogi rodzic, który rozczarowany tym, że syn nie jest najlepszy w klasie każe mu uczyć się przez dziesięć godzin dziennie.

Zasługujesz na szacunek i miłość nawet, jeżeli nic ci się nie udało i nawet jeżeli ustawicznie siebie samego rozczarowujesz. Przyjrzyj się swoim celom i postanowieniom z perspektywy współczucia dla siebie samego, usuń nadmiar, który ma ci coś zrekompensować, zostaw tylko to, co byś zrobił, nawet gdybyś był człowiekiem absolutnego sukcesu.

Wprowadzaj zmiany kro po kroku

 

Sposób 2. Wybierz jedną rzecz i pozwól sobie na stopniowe zmiany

A… co mi tam… jak szaleć, to szaleć…. co się będę ograniczał…. dwadzieścia postanowień poproszę! Nie, nie te, poproszę rozmiar XXXL!

Wiele osób, w okolicach nowego roku zachowuje się tak, jakby postanowienia noworoczne były sprzedawane w pakietach promocyjnych: jak kupisz pięć sztuk, to na sztuce wyjdzie ci trzy razy taniej. Jak postanowisz, że będziesz się regularnie uczył hiszpańskiego, to aż się prosi by postanowić jeszcze regularne bieganie, zdrowe odżywianie, ćwiczenie gry na gitarze, wczesne wstawanie, pisanie powieści i co tam jeszcze nam się marzy. Niestety, w pakiecie postanowienia tylko łatwo się podejmuje. Realizuje się je znacznie trudniej. Gdy postanowisz zmienić w tej samej chwili pięć rzeczy – nie zmienisz żadnej. Opór jaki stawia każda z nich będzie się nie tylko sumować, ale nawzajem pogłębiać.

Wiem, to może wzbudzać opór: wiele osób mówi ci, żeby mierzyć wysoko i sięgać po wiele. Zgadzam się, ale trzeba to robić umiejętnie. Osiąganie celów, to nie jest, cholera, fantazjowanie. To potwornie ciężka praca. A każdy, kto kiedykolwiek nad czymkolwiek ciężko pracował dobrze wie, że kluczem są priorytety. Musisz wybrać to, co najważniejsze.

Jeżeli postanowiłeś kilka rzeczy i masz problemy z ich osiąganiem, odpuść sobie wszystkie oprócz jednej (nie zostawiaj jednak tej najłatwiejszej, ale tą, która jest najważniejsza). Gdy ci się uda ta jedna rzecz, poczucie sukcesu da ci energię do następnej.

Zrozum, to bardzo prosta zasada: od sukcesu, do sukcesu, po jednym sukcesie na raz. Wyobraź sobie, że każdy z celów to cienki patyk. Osiągnięcie celu, to złamanie patyka. Dziesięć patyków, gdy łamiesz je po kolei  to żaden wysiłek. Ale spróbuj złamać dziesięć związanych razem. Niemożliwe, albo przynajmniej cholernie trudne. Jeżeli  w tej samej chwili chcesz zmienić w swoim życiu 15  rzeczy za jednym zamachem , wchodzisz na ścieżkę: porażka, porażka, porażka, rezygnacja.

Drugi sposób niszczenia szans na osiągnięcie celów, to oczekiwanie od siebie zbyt wielkich i zbyt szybkich efektów.

Załóżmy, że postanowiłem napisać w tym roku powieść. Jak to zrobię? Postanawiam: będę pisał pięć stron dziennie. Próbuję i niestety, okazuje się, że nie jestem w stanie. Wychodzi mi marna strona na dzień. Tragedia! Przez jakiś czas zmagam się z pisaniem, ale poczucie porażki mnie nie odstępuję. W końcu zarzucam całe przedsięwzięcie. Znowu się nie udało.

Gdzie był błąd?

Osoba, która próbuje zrealizować swoje postanowienie powie: Byłem do niczego, nie umiałem się skupić, nie umiałem się zmotywować.

Gdy popatrzymy z boku, widać jednak wyraźnie, że błąd polegał na absurdalnych, przestrzelonych standardach. Jedna strona na dzień? Świetnie. Wychodzi ponad trzysta stron na rok – czy nie to było twoim celem?

Być może w trakcie roku, po kilku miesiącach pisania, okaże się, że twoja szybkość wzrośnie, nawet do dziesięciu stron.  Ale nie ma sensu zakładać takiego tempa na samym początku. Ryszard Kapuściński pisał jedną stronę dziennie i stworzył dość książek.

Jak ktoś powiedział: ludzie przeceniają to, co mogą zrobić w krótkiej perspektywie (dziś w tym tygodniu czy w tym miesiącu) i nie doceniają tego, co mogą osiągnąć w dłuższej (w tym roku czy w ciągu najbliższych kilku lat).

Przyjrzy się swoim postanowieniom i pozwól sobie zacząć powoli. Nie ma potrzeby byś wykazywał się heroizmem. Byś dokonywał rewolucyjnych, gwałtownych zmian w ciągu sekundy. Znacznie ważniejsze jest, by ci się udało. Byś się nie poddał, jak 88% ludzi, po dwóch, trzech miesiącach. Zamiast wielkiego skoku, spróbuj małych kroków: drepcząc wytrwale krok za krokiem, jesteśmy w stanie prześcignąć najszybszych (pamiętasz bajkę Ezopa o żółwiu i zającu?).

Zrób listę sukcesów

 

Sposób 3: Zrób listę rzeczy, które ci się udały

Dla wielu osób Nowy Rok (i np. początek Wielkiego Postu) to okazja by zrobić rachunek sumienia. Zostaliśmy wychowani w kulturze, w której „rachowanie się z sobą”, zawsze dotyczy grzechów. Pamiętam jak przygotowywałem się do pierwszej spowiedzi. Ponieważ nie miałem zielnego pojęcia co powiedzieć księdzu, zrobiłem sobie karteczkę na której spisywałem pomysły. Byłem dumny, jak lista stopniowo się poszerzała. Oczywiście starałem się jej trochę pomagać. Wystarczyło na przykład chwilę pokłócić się z rodzicami i proszę, już jest pozycja do listy.

Takie podejście, w którym „rachowanie się z sobą” polega na robieniu listy tego, z czego nie jesteśmy zadowoleni zostaje nam na długo. Nawet ludzie, którzy nie chodzą do spowiedzi, gdy im powiesz, by zrobili bilans siebie samego, skupiają się na tym, co jest nie tak: zbyt wiele ważę, nie znam dość dobrze angielskiego, wydaję zbyt wiele pieniędzy, zbyt mało zarabiam, zbyt mało czasu poświęcam bliskich.

Kto powiedział, że rachunek sumienia ma dotyczyć tylko grzechów? Błogosławieństwa, osiągnięcia i sukcesy są tak samo ważne.

Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś, weź kartkę i spisz wszystkie dobre punkty roku 2012 – wszystkie tryumfy, akty odwagi i determinacji, wszystkie radości, jakie cię spotkały.

Robiąc tak, wcale nie jesteś próżna, tylko uczciwa. Zrobienie takiej listy, jak pokazują badania, zwiększy twoje możliwości realizacji przyszłych postanowień.

Fantazje i ogólne cele to zbyt mało

 

Sposób 4: Określ zachowanie

Przeglądając strony internetowe i fora, na których ludzie dzielili się swoimi postanowieniami znalazłem takie punkty:

– Być lubianym.

– Zostać kimś sławnym.

– Zostać bogatym .

– Odkuć się finansowo.

– Schudnąć.

– Mówić biegle po angielsku.

To niepostanowienia. To życzenia, intencje albo cele. Mogą być bardzo cenne, ale jeżeli poprzestaniemy tylko na nich, znajdziemy się niemal na pewno w grupie tych, którym jak zwykle nie wyszło.

Postanowienie powinno dotyczyć konkretnych, kontrolowanych przez ciebie zachowań. Nie masz bezpośredniego wpływu na to, czy ludzie cię będą lubić, czy zostaniesz kimś sławnym ani czy staniesz się bogaty. Nie masz nawet bezpośredniego wpływu na to czy schudniesz czy też będziesz mówić po angielsku. To wszystkoefekty twoich działań. Możesz to wszystko osiągnąć w pośredni sposób: wybierając i kontrolując odpowiednie zachowania, które doprowadzą cię do pożądanego stanu.

Gdy myślisz tylko o efektach, ryzykujesz bierne czekanie. Znam osobę, która od kilku lat co roku postanawia się „odkuć finansowo”. Co robi? Czeka na okazję. Niestety, okazja jakoś za bardzo nie przychodzi.

Podjęcie mądrego postanowienia wymaga namysłu. A namysł wymaga inteligencji i twórczego podejścia. Musisz trochę pokombinować by znaleźć to, co warto postanowić.

Wiesz na jakim efekcie ci zależy? Świetnie, połowa drogi za tobą. Teraz pora odkryć, jakie działanie ci w tym pomoże.

Czasem to jest łatwe. Chcesz zrzucić 10 kilo?

– Jakie twoje zachowanie ci na to nie pozwala?

– Moja dieta.

Jesteś na tropie pierwszego postanowienia: zmień dietę (musisz tylko wybrać odpowiednią).

Drugie pytanie:

– Jakich zachowań ci brakuje?

– Ruchu. W takim razie postanawiam raz w tygodniu chodzić na siłownię.

Czasem jest to trudniejsze. Chcesz być lubiany? Dobrze. Zastanów się, co takiego robi osoba lubiana a czego ty nie robisz? Np. osoby lubiane zawsze dołączają do grupy i zabierają głos, ja stoję z boku. Mogę np. postanowić, że będę podchodził do ludzi i częściej i zabierał głos.

Drugie pytanie: Co takiego te osoby nie robią, a co ty robisz? Ja jestem spięty i nie wiem, co powiedzieć, one nie mają z tym problemu. Co mogę zrobić? Może zapisać się na jakieś szkolenie? Może przeczytać książkę na temat komunikacji interpersonalnej?

 

Poproś o pomoc

Sposób 5: Poproś o pomoc

To jeden z najmocniejszych sposobów wspomagania realizacji postanowień, ale równocześnie jeden z najgorzej rozumianych. W typowym wydaniu rada brzmi: złóż publiczną deklarację, powiedz ludziom, co zamierzasz, a będzie ci łatwiej.

Nic podobnego. Badania psychologów pokazują, że publiczne deklaracje bardzo często osłabiają siłę postanowień. Po takiej deklaracji, chce nam się zazwyczaj dwa razy mniej.

Jeżeli chcesz np. napisać książkę, nakręcić film czy uruchomić startup-a, wyjście przed innych i poinformowanie ich:

– Postanowiłem napisać książkę;

– Postanowiłem nakręcić film;

– Postanowiłem założyć firmę;

… jest ostatnią rzeczą, jaką powinieneś robić. Nie rób tego, bo twoja motywacja prawdopodobnie spadnie.

Dlaczego? Dlatego, że takie publiczne deklaracje mają moc zastępczego zaspokajania potrzeb. Chwaląc się swoimi planami już teraz konsumujesz przyjemność związaną z realizacją celu. Mówiąc np. Napiszę książkę, już jesteś w pewien sposób gościem, który pisze książki. Gdy chwalisz się przed innymi wypuszczasz parę, pozbawiasz się motywacji. Pozbawiasz się głodu, który popycha cię do działania.

Jakiś czas temu oglądałem wywiad z blogerem Kominkiem. Wygodnie rozparty na kanapie mówi, że sprzedanie stu tysięcy książek nie jest wielkim osiągnieciem a potem wypala „Uważam, że jestem gościem, który może sprzedawać miliony, mam nadzieję być pierwszym pisarzem, który zarobi miliard dolarów na samych książkach”. Nie sposób nie zobaczyć przyjemności i poczucia niezwykłości, jaką czuje przyszły autor książek sprzedanych stu milionach egzemplarzy. Jestem niezwykły, bo mam niezwykłe plany. Jeżeli to zagranie marketingowe (mów niezwykłe rzeczy, a będzie o tobie głośno), to średnie; jeżeli to rzeczywiste postanowienie – marne szanse. To się nazywa zastępcze zaspokojenie potrzeby wielkości.  Jak mówi mój znajomy: prawdziwy facet nie gada o tym, co zamierza, tylko to robi (a jestem przekonamy, że dotyczy to nie tyko facetów).

W jaki sposób w takim razie korzystać z pomocy innych? Dokładnie tak, jak zrobił to niejaki Rudolf, o którym pisał William James:

Pamiętam, że niegdyś czytałem w jednej z gazet austriackich ogłoszenie pewnego Rudolfa, który obiecał pięćdziesiąt guldenów nagrody człowiekowi, który po dacie ogłoszenia spotka go w winiarni Ambrożego N. „Czynię to – wyjaśniał dalej w ogłoszeniu – wskutek przyrzeczenia, danego mej żonie”. Taka żona i takie właściwe pojmowanie sposobu pozbywania się starych nałogów, mogą każdego ośmielić do zaryzykowania pieniędzy i założenia się, że Rudolf dotrzyma postanowienia.

Rudolf nie wykorzystał publiczności, do tego by się chwalić czy pławić w wizji zdeterminowanego człowieka. Zamiast tego sprytnie zaangażował innych do tego by pomagali mu w codziennym trzymaniu się własnych postanowień.

W kontekście postanowień, używaj ludzi nie po to by się przed nimi chwalić, nie po to by kiwali z uznaniem głowami: Tak, ten to ma wielkie plany! Używaj ich po to, by zadawali ci ból, od razu, gdy tylko zejdziesz z wybranej drogi. 

Jeżeli np. chcesz zmobilizować się do pisania nie mów: Postanowiłem napisać książkę. Zamiast tego znajdź kogoś i umów się z nim, że będziesz mu co tydzień wysyłać pięć noywch stron, a jeżeli tego nie zrobisz to zapłacisz mu pięćdziesiąt złotych za każdy tydzień bez umówionej ilości stron (albo ta osoba zrobi coś, co będzie dla ciebie bolesne).

Sam stosuję tą metodę w takiej wersji:

– wpłacam pewną kwotę pieniędzy osobie, która ze mną pracuje (coachowi);

– co tydzień przesyłam jej swoje cele;

– po tygodniu zdaję relacje, jeżeli uda mi się zrealizować wszystkie cele, dostaje pieniądze z powrotem, gdy się nie uda – tracę je. Bolesne, ale skuteczne.

Przestać coś robić

 

Sposób 6: A może warto powiedzieć „stop”?

Żelazną radą, jaką można spotkać we wielu poradnikach jest to, by podejmując postanowienia myśleć o tym, co chcemy a nie o tym, czego nie chcemy. Ma to oczywiście sens – łatwiej osiągnąć cel, jakim jest np.: Zdrowo się odżywiać niż: Przestać się objadać. By dobrze sformułować swoje postanowienie, warto jej przełożyć na język pozytywów. To jednak rada dotycząca taktyki, czy samego sposobu ujęcie postanowień.

Patrząc z perspektywy strategii, powinieneś uwzględnić nie tylko to, czego chcesz, ale także to, czego nie chcesz.

Jim Collins, znany konsultant i autor kilku doskonałych książek biznesowych, proponuje by w ramach postanowień noworocznych ułożyć coś, co nazywa „Stop doing list”. On sam zaczął co roku robić takie listy, gdy jego mentorka zadała mu pytanie:

Wyobraź sobie, że budzisz się i odbierasz dwa telefony. W pierwszym informują cię, że odziedziczyłeś 20 milionów, bez żadnych warunków czy zobowiązań. W drugim dowiadujesz się, że jesteś nieuleczalnie chory i zostało ci 10 lat życia. Co zrobiłbyś inaczej a w szczególności, co byś przestał robić?

Często nasze życie zagracone jest przez rzeczy, których nie potrzebujemy ani my, ani inni. Jednak z przyzwyczajenia tkwimy przy nich. Gdy uda nam się z nich zrezygnować, okazuje się, że mamy więcej energii na robienie tego, co naprawdę dla nas ważne.

W chwili, gdy Collins usłyszał to pytanie był zabieganym człowiekiem, który godził pracę w Hewlett – Packard z zajęciami na uczelni, doradzaniem i kilkoma innymi projektami. Po zrobieniu pierwszej listy „Stop doing”, Collins zrezygnował z dobrze zapowiadającej się pracy w HP, wrócił na Uniwersytet i został niezależnym profesorem i konsultantem.

Co ty byś przestał robić?

Z kim byś przestał się zadawać?

Gdzie byś przestał bywać?

Spisz najważniejsze rzeczy. Pewnie nie wszystko da się odrzucić. Ale może warto na tej podstawie podjąć jakieś postanowienie?

Znajdź coś bardziej konkretnego niż 'to jest zdrowe'

 

Sposób 7: Znajdź swędzenie (poszukaj konkretnych motywów)

Dużo zależy od tego jak uzasadniasz swoje postanowienia. Co myślisz o takich motywach:

– Chcę rzucić palenie, bo to jest szkodliwe dla zdrowia.

– Chcę się uczyć, bo wiedza to klucz do potęgi.

– Chcę więcej ćwiczyć by być silnym psychicznie i fizycznie.

– Chcę nauczyć się hiszpańskiego, bo bardzo mi się podoba.

– Chcę nauczyć się angielskiego, bo to klucz do sukcesu.

Podobają się? Mnie nie bardzo. Są abstrakcyjne.

Każdy przecież wie, że palenie szkodzi zdrowiu i niewiele z tego wynika. W jednych z badań zebrano motywy, jakimi kierowały się osoby, które naprawdę rzuciły palenie. Oto przykłady:

– Dziewczyna powiedziała mi, że mój oddech śmierdzi.

– Moje dziąsła zaczęły wyglądać okropnie.

– Moja skóra stała się strasznie sucha i zaczęła się marszczyć

– Nie byłem w stanie wyjść na piąte piętro bez sapania i kaszlu.

– Obliczyłem ile pieniędzy kosztuje mnie palenie.

– W moim mieszkaniu strasznie śmierdziało. Moje ubrania śmierdziały. Ja sam śmierdziałem.

– Zmarszczki, coraz więcej zmarszczek.

– Zobaczyłem jak bliska mi osoba przez ostatnie dni męczyła się pod namiotem tlenowym walcząc o każdy oddech.

– Nie mogłam znieść strachu w oczach moich dzieci, za każdym razem, gdy zapalałam

– Uświadomiłem sobie, że mogłabym nie zobaczyć jak moja córka dorasta.

– Popatrzyłem na swoje cudowne dzieci i uświadomiłem sobie, że jeżeli nie przestanę palić, mogę nie zobaczyć jak dorastają, żenią się i mają swoje własne dzieci.

– Nie chciałem dawać złego przykładu i sprawić by moje dzieci niszczyły swoje zdrowie jak ja.

Powodów, dla których ludzie przestają palić jest kilkanaście razy więcej niż osób, które rzucają palenie (każdy ma kilka). Jednak za każdym razem, gdy komuś udaje się rzucić palenie, gdzieś w środku jest jakiś konkret, a nie tylko sucha abstrakcja czy ogólne fakty.

Czasem przeżycia są bardzo mocne.  Człowiek ociera się o śmierć – własną lub innych. Ale bardzo często czasem przyczyny są całkiem banalne: osoba, którą lubię zwraca uwagę, że nie lubi zapachu papierosów, przeliczam pieniądze, jakie idą z dymem czy mam dość wychodzenia na zewnątrz, ile razy chcę zapalić.

Przyjrzyj się, dlaczego chcesz realizować swoje postanowienie. Wyrzuć wszystkie abstrakcje i ogólniki i poszukaj czegoś konkretnego. Odkryj nawet banalny, ale konkretny powód. Pomyśl o nim jak o dokuczliwym swędzeniu.

Gdy ci się to uda i będziesz o tym pamiętać, twoje szanse na sukces wzrosną. Jeżeli nie potrafisz go znaleźć, być może szkoda energii na to postanowienie?

Gdzie cię swędzi?

Gdzie cię uwiera?

Gdzie cię boli?

Zrób arkusz monitorowania swoich zachowań

 

Sposób 8: Zrób arkusz monitorowania zachowań

Jak piszą naukowcy:

Zwiększenie intensywności monitorowania jest skuteczną metodą poprawy samoregulacji, niezależnie od tego czy chodzi o jedzenie, picie, studiowanie, wykonywanie ćwiczeń czy rozwiązywanie zadań. I odwrotnie, jeśli ludzie redukują intensywność monitorowania zachowań, prawdopodobieństwo złamania samoregulacji rośnie (Roy. F. Baumeister, Todd F. Heatherton, and Dianne M. Tice, Utrata Kontroli. Jak i Dlaczego Tracimy Zdolność Samoregulacji).

To znaczy tyle, że jeżeli zależy ci na tym, co coś zmienić, pomyśl o jakimś sposobie notowania zmian w swoich zachowaniach. Dzięki temu jesteś w stanie zmienić swój styl działania. Dwie najbardziej znane osoby, które dzięki monitorowaniu zachowań w istotny sposób zmieniły samych siebie to Ignacy Loyola i Beniamin Franklin.

Oto najprostszy sposób by zastosować monitorowanie na własne potrzeby:

  1. Wybierz konkretne zachowanie, które chcesz zmienić. Opisz je w taki sposób by nawet osoba, która widzi ten opis po raz pierwszy, dobrze wiedziała, po czym dane zachowania poznać. Im ogólniejsze cele postawisz przed sobą, tym mniejsze efekty osiągniesz. Oto niektóre z pozycji, jakie wybrał dla sibie Beniamin Franklin: Umiar – Nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia; Milczenie – Mów tylko to, co może przynieść pożytek innym lub tobie, unikaj próżnej rozmowy; Oszczędność – Nie czyń wydatków, chyba dla dobra innych lub swego; to znaczy nic nie marnotraw; Czystość – Nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzienia lub mieszkania.
  2. Możesz opisać kilka zachowań, ale na dany tydzień wybierz tylko jedną rzecz. Być może masz wiele rzeczy do poprawy, ale zajmiesz się nimi później. Teraz wybierze to, co jest.
  3. Narysuj siedem linii, z których każda będzie oznaczała dzień tygodnia.
  4. Raz na dzień, o stałej porze, przebiegnij w pamięci to, co robiłeś od ostatniego razu i wstaw na linii tyle kropek, ile razy nie udało ci się zachować tak, jak tego oczekiwałeś.
  5. Pracuj w tej sposób nad sobą aż ilość punktów znacznie osłabnie. Przejdź wtedy do następnego zachowania.

Jest wiele storn, które ułatwią ci zrobienie takiego arkusza. Moje ulubione (wszystkie są bezpłatne):

http://www.dailytodo.org/ (stosuję obecnie)

http://www.joesgoals.com/ (stosowałem)

http://dontbreakthechain.com/ (bardzo specyficzny arkusz, napiszę o tej technice za parę dni)

http://42goals.com/ (krótko stosowałem, premium płatny, ale  wersja free jest ok)

 

Napisz do siebie list z przyszłości

 

Sposób 9: Napisz list z przyszłości

Technik wspomagających realizację postanowień jest znacznie więcej. Nie miałem intencji napisać wyczerpującego poradnika.

Na zakończenie sposób pozornie zwariowany i wzięty z sufitu. W rzeczywistości jest to jednak technika zaczerpnięta z badań naukowych.

Oto instrukcja:

Wyobraź sobie, że jest 12 stycznia 2014 roku (jeżeli czytasz innego dnia niż 12 stycznia, dodaj rok do dzisiejszej daty). Udało ci się osiągnąć swoje najważniejsze cele. Patrzysz na rok, który minął. Usiądź i napisz list do samego siebie sprzed roku. Podziękuj za konkretne rzeczy, jakie zrobiła osoba, do której piszesz. Wyjaśnij, dzięki czemu, dzięki jakim jej zachowaniom czy postawom udało się osiągnąć cel. Mądrzejszy o swój sukces, możesz jej także coś poradzić.

[hr]

Zdjęcie: h.koppdelaney