Sztuka prostego dziękowania
Zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/stuckincustoms/ / CC BY-NC-SA 2.0

W naszym życiu zazwyczaj umyka nam to, co znane. Najgorzej widzimy, to co przed naszym nosem. (William Barrett)

A czapeczka?!

Babcia pilnuje wnuka bawiącego się na plaży. Nagle wielka fala uderza o brzeg i porywa wnuka. Babcia pada na kolana, podnosi ręce do nieba i modli się:

– Boże miłosierny, Ty jesteś wielki i potężny, wyratuj go!

Po chwili morze wyrzuca chłopca na brzeg. Dziecko jest całe i zdrowe. Babcia patrzy na chłopca, opiera ręce o biodra, spogląda z oburzeniem w górę i mówi:

– A czapeczka?! Miał na głowie czapeczkę!

Często jesteśmy podobni do tej Babci. Gdy napięcie opada, zapominamy o wszystkim, nawet jeżeli przed chwilą czuliśmy się o krok od tragedii. Zamiast dziękować, skupiamy się na kolejnych zadaniach i kolejnych celach, choćby nawet dotyczyły drobiazgów. Przecież człowiek nie ma czasu na to by bawić się w dziękczynienia!

Czym jest wdzięczność?

Gregg Krech pisze:

Żyć wdzięcznością to otworzyć oczy na niezliczone sposoby na której jesteśmy wspierani przez świat wokół nas

Praktykowanie wdzięczności, to przede wszystkim sztuka patrzenia. Być wdzięcznym, to umieć dostrzec, sposób w jaki świat i inni ludzie są dla nas źródłem bezinteresownego dobra.

Przebudzenie wdzięczności

Czasem zdarza się coś, co budzi w nas wdzięczność. Nagle do nas dociera, że zupełnie bez swojej zasługi dostaliśmy wiele rzeczy. Czasem, jakieś przeżycie sprawia, że czujemy się wdzięczni za coś najważniejszego – nasze życie.

Kilkanaście lat temu przeszedłem operację serca. Wykonywał ją zespół lekarzy z Krakowskiej Akademii Medycznej. Gdyby nie operacja, nie żyłbym od jakichś dziesięciu lat. Żyję nie tylko dzięki nim, ale także wszystkim ludziom, którzy tam pracowali: pielęgniarkom, osobom technicznym, kierowcom.

Ścigali mnie telegraficznie, gdy się nie pojawiłem na badaniach, przyjęli mnie do szpitala, mimo, że zabrakł jakichś papierów, a przede wszystkim, zanim operacja się w ogóle zaczęła, doskonalili się i ciężko pracowali przez wiele lat, by jak najlepiej pomóc ludziom, takim jak ja.

Jak mógłbym nie czuć się w takiej sytuacji wdzięczny?

Pamiętam, jak kilkanaście dni po operacji poszedłem po raz pierwszy na spacer do parku obok szpitala. Na drzewach były zalążki liści. W cieniu resztki brudnego śniegu. Czuć było pierwsze powiewy wiosennego wiatru. Słychać było ptaki podniecone zbliżającą się wiosną. Dostałem to wszystko całkowicie bez mojej zasługi. Każdy mój oddech był darem. I mimo, że chodziłem powoli jak stuletni staruszek, byłem szczęśliwy.

Od tego czasu minęło ponad piętnaście lat. Szybko przestałem czuć, że dostałem coś cudownego za darmo. Zacząłem czuć, że należy mi się nie tylko życie, ale coś więcej. Że powinienem dostać coś lepszego, wygodniejszego, wspanialszego. I przestałem się czuć szczęśliwy. Zacząłem skupiać się na tym, czego mi brakuje i czego nie dostaję. Na tym, że nie zawsze jestem doceniany i szanowany, że nie mam tylu pieniędzy ile bym chciał, że nie stać mnie na to by wyjechać na długie wakacje…

Słowem, zacząłem wykłócać się o czapeczkę.

Mimo wielkich korzyści jakie niesie ze sobą wdzięczność, wolałbym nie powtarzać tamtego doświadczenia. Skąd w takim razie wziąć wdzięczność? W jaki sposób zrobić ją czymś trwałym?

Wyrażając ją.

Wyrazy wdzięczności? Czy mowa o tym, co wsuwa się lekarzowi dyskretnie do kieszeni? A może mowa o tym standardowym bukiecie kwiatów, jaki dostaje pod koniec roku nauczycielka? A może o tej nagrodzie jubileuszowej przyznawanej raz na jakiś czas przez hojnego prezesa? Nie. To nie są wyrazy wdzięczności.

Pokorne przyjmowanie

Japończycy przed każdym posiłkiem łączą ręce jak do modlitwy i mówią itadakimasu. Wielu z nich robi to mechanicznie, ale znaczenie tego zwrotu jest głębokie. Nie oznacza on, mimo, że czasem tak się go tłumaczy – zabierajmy się za jedzenie czy smacznego. Dosłownie oznacza to pokornie przyjmuję lub przyjmuję od kogoś, kto stoi wyżej ode mnie.

Japończyk powie swoje itadakimasu, także wtedy, gdy zapłacił za swój posiłek czy sam go przyrządził. Tym, co tak pokornie przyjmuje jest życie (ryby, zwierzęcia czy rośliny) oraz wysiłek innych ludzi (ktoś musiał uprawiać, hodować, łowić, transportować i przygotowywać). Dziękowanie jest właśnie takim pokornym przyjęciem. Jest oddaniem pokłonu, temu co, pozwala mi żyć. Jest uświadomieniem sobie tego, że żyję na łasce świata i innych ludzi.

Kwiaty, czekoladki i przeróżne podarunki mogą towarzyszyć naszej wdzięczności. Ale nie są one jej wyrazem. Co w takim razie jest? Jak można wyrazić naszą wdzięczność?

Proste, niewyszukane dziękowanie

Wyrazem wdzięczności jest dziękowanie. Proste, niewyszukane, zwyczajne. Takie, którego celem nie jest związanie drugiej strony, zmuszenie jej do podporządkowania się naszym potrzebom czy wzmocnienie więzów społecznych między nami.

Najprostszą formą wyrażania wdzięczności jest pełny szacunku pokłon. Pema Cziedrym pisze:

Uczniom tradycji zen zaleca się składanie pokłonów innym ludziom, a także zwyczajnym przedmiotom, by wyrazić w ten sposób szacunek. Uczy się ich, by poświęcali uwagę miotłom, sedesom, roślinom, wyrażając wdzięczność wszystkiemu, co się pojawia w ich życiu.

Prawdziwy wyraz wdzięczności to nie prezenty, pieniądze, przysługi czy kwiaty. Wyrazem wdzięczności jest pełne uwagi i szacunku pochylenie się.

Jeżeli chcesz uczyć się wdzięczności, zacznij od dziękowania temu, co nie może ci się odwdzięczyć. Jest tyle rzeczy, które mogę objąć swoją wdzięczną uwagą. Moje buty, jestem wam wdzięczny, za to, że mogłem dziś wygodne spacerować, mimo zimnego deszczu. Mój niebieski, poprzecierany fotelu, jestem ci wdzięczny, że od ponad dziesięciu lat pomagasz mi pisać i podtrzymujesz mój kręgosłup. Biuro, w którym siedzę, jestem ci wdzięczny, że mogę spokojnie i w ciszy spędzać godziny.

Dlaczego by nie pokłonić się przed swoimi oczyma, które pozwalają mi widzieć, to co piszę? Tak jak Czesław Miłosz:

Chwytliwe moje oczy, dużoście widziały,
Krajów i miast, wysp i oceanów.
Razem witaliśmy ogromne wschody słońca,
Kiedy szeroki oddech przyzywał do biegu
Po ścieżkach, na których podsychała rosa.
Teraz coście widziały, schowane jest we mnie.

Jest tyle rzeczy, którym warto dziękować.

Są też i ludzie. Im szczególnie warto dziękować. Nikt z nas nie mógłby żyć, gdyby nie inni. To nie my sami wynaleźliśmy pismo, to nie my nauczyliśmy się budować domy, to nie my skonstruowaliśmy samochody, ani nie my zbudowaliśmy internet. Każdy nasz dzień, każde działanie jest przepełnione tym, co dostaliśmy od innych – tym, którzy żyli kiedyś i żyją teraz. Ktoś, kto „sam sobie wszystko zawdzięcza”, bardzo ogranicza swoje pole widzenia. W zasadzie jest ślepy jak kret.

Wyrazem wdzięczności jest dziękowanie. Wiele osób stara się by ich podziękowania były wyszukane, przepiękne i zapierające dech w piersiach. Bukiet z pięćdziesięciu róż, złote kolczyki z brylantami, puszyste misie, wielkie serca z czerwonego pluszu, czekoladki o nazwie merci, złote kokardy i specjalny papier do pakowania. Moje podziękowania muszą być wyjątkowe, tak jak ja jestem wyjątkowy. OK. Nie ma w tym nic złego.

Jednak znacznie ważniejsze jest codzienne, niewyszukane i szczere dziękuję, połączone z uważnym spojrzeniem i uśmiechem.

Słowo dziękuję za czas, jaki ci ktoś poświęcił, uśmiech do osoby, która siedzi obok ciebie, słowo dziękuję za pozmywane talerze, przytulenie dziecka, które przyniosło laurkę,…

Gdy ktoś szuka wyszukanych form dziękowania, często zapomina o tych prostych, zwyczajnych, które nic nie kosztują, ale są najbliżej wdzięczności.

Jeżeli jesteś pewien, że dziękujesz na co dzień w prosty i autentyczny sposób, możesz od czasu do czasu zrobić coś ekstra. Ale jeżeli twoje dziękowanie, to jedynie kwiaty na urodziny, dzień kobiet i święta Bożego Narodzenia, spróbuj nauczyć się czegoś jeszcze.

Propozycje ćwiczeń

Wybierz przynajmniej jedno z tych ćwiczeń. A może wypróbujesz kilka?

Pokłony. Przez najbliższy tydzień, każdego dnia wybierz trzy rzeczy, na które nie zwracałeś uwagi. Każdego dnia inne. Nie staraj się wyszukiwać czegoś specjalnego. Weź po prostu to, co masz pod ręką. Komputer, skarpetki, zegarek, kubek, ołówek, itp. Zatrzymaj się na chwilę i zastanów się co dobrego te rzeczy wnoszą do twojego życia. Na co ci pozwoliły i pozwalają. Jak je wzbogaciły i w jaki sposób uczyniły pełniejszym? Gdy to zrobisz, złóż im prosty ukłon. Jeżeli kłanianie się martwej naturze, wydaje ci się śmieszne, bałwochwalcze, czy nieodpowiednie, nie rób tego. Wystarczy, że pomyślisz o tym, co dobrego te rzeczy wniosły.

Proste dziękowanie. Przez najbliższe trzy dni staraj się przyłapywać ludzi na wnoszeniu dobra do twojego życia. Rozglądaj się uważnie za wszystkim co od nich dostajesz. Ludzie dają ci wiele rzeczy mimo, że często nawet sobie tego nie uświadamiają. Gdy tylko to dostrzeżesz, jak najszybciej powiedz im o tym.

Powiedz im za co jesteś wdzięczny (to ważne by było to konkretne). Np.:

  • Dziękuję ci za rozmowę. Dobrze się czułem przez ten czas.
  • Dziękuję ci, że powiedziałeś mi co myślisz, to mi pozwoli dopracować ten tekst.
  • Dziękuję, że pozmywałeś naczynia. Dzięki temu nie muszę się śpieszyć.

Relacje. Wybierz jakąś osobę. To może być ktoś z rodziny, przyjaciel, znajomy czy mentor. Znajdź kilkanaście minut i dokładnie przyjrzyj się waszej relacji. Prześledź ją rok po roku (jeżeli jest krótsza miesiąc po miesiącu). Spisz wszystko, co od tej osoby dostałeś. W jaki sposób twoje życie stało się pełniejsze czy bardziej cenne dzięki tej osobie? Co ta osoba wniosła do twojego życia?

List wdzięczności. Wybierz kogoś, kto jest obecny w twoim życiu, komu jesteś wdzięczny, ale w zasadzie nigdy mu nie podziękowałeś. Usiądź i napisz do niej osoby list, w którym wyrazisz jej wdzięczność.

Umów się z nią osobą i przeczytaj jej ten list (lub naucz się go na pamięć i powiedz go jej).

Być może na początku będziesz się czuć nieco niezręcznie, ale to szybko przejdzie. Dziękowanie ludziom jest czymś naturalnym.

Wysłane podziękowania. Jeżeli tego jeszcze nie robisz, wprowadź nawyk dziękowania ludziom za spotkania czy poświęcony ci czas. Gdy spotkasz się z kimś, jakiś czas po spotkaniu (np. następnego dnia, lub nawet kilka godzin później) podziękuj mu. Możesz to zrobić w formie listu, maila, SMS-a czy telefonu do tej osoby. Postaraj się by to stało się twoim nawykiem.


Gregg Krech, Naikan: Gratitude, Grace, and the Japanese Art of Self-Reflection (Berkeley, California: Stone Bridge Press, 2002), 58