Zaznacz stronę

Szukamy pewności siebie:

Czy to dobry pomysł?  Czy na pewno tym powinnam się zajmować? A może powinnam robić coś innego? Może powinnam wybrać inny kierunek? Nie czuję się dość pewnie…

Czy mam dość wiedzy? Dość wytrwałości? Czy sobie poradzę? Nie czuję się pewnie…

Czy moje pomysły są coś warte? Czy nie potrzebuję kogoś, kto mnie poprowadzi i pomoże? Sam nie czuję się dość pewnie…

Czy nie jestem grafomanem, któremu tylko wydaje się, że może coś stworzyć, ale który ucieka od życia? Nie jestem pewien…

Planowanie, oczekiwanie, analizowanie... a kawa stygnie

 

1.

Dziesięć lat temu miałem pomysł: założyć kawiarnię.  Zbyt nowatorskie to nie było, ale w tamtych czasach, szczególnie w Krakowie to był pomysł, co najmniej warty rozpatrzenia. Poza tym, miałem ochotę sprawdzić się w czymś innym, czymś bardziej wymiernym niż słowa wypowiadane na środku sali szkoleniowej.

Na amazonie kupiłem kilka książek o tym, jak zbudować „kawowy biznes”. Zacząłem przyglądać się jak funkcjonują krakowskie kawiarnie – ile mają gości, jacy to goście, jakie mają marże, jakie menu itp.

Nie czułem się jednak pewnie z moim pomysłem i zacząłem opowiadać o nim wspólnikom z firmy szkoleniowej. Cała trójka kiwała głowami, ale nie było widać zapału. A właśnie ich zapału potrzebowałem, by pozbyć się mojej niepewności.

Gdy ich przycisnąłem usłyszałem:

– Ale po co nam to? Przecież sobie radzimy, zarabiamy pieniądze, wszystko jest w porządku…

– Właśnie dlatego. Powinniśmy robić coś innego. Coś, w czym zastosujemy to, czego uczymy. Nowe wyzwania, nowa energia…

– No dobrze… ale kawiarnia? Wiesz, ja to bym wolała ośrodek szkoleniowy z hotelem.

– Rozumiem, ciekawy pomysł. Wchodzę w to, teraz jednak jesteśmy w stanie sfinansować tylko małą kawiarnię. Jak się uda, pójdziemy dalej i dojdziemy do ośrodka szkoleniowego z górską panoramą za oknami. To co, wchodzisz?

– Wiesz co… nie…. ja się czuję pewniej w szkoleniach.

Ja również czułem się znacznie pewniej w szkoleniach. Wszystko tam było sprawdzone, opanowane  i powtarzalne. Czułem obawy, że gdy zacznę eksperymentować, popsuję coś, co całkiem dobrze działa. Pomyślałem:

– A jeżeli to głupi pomysł? Tyle osób próbowało i im się nie wyszło. A jeżeli skończę tak, jak oni? A jeżeli tylko stracę pieniądze? Ech, nie wiem, nie wiem… Ale mam jeszcze trochę czasu by się zdecydować. Może chwilę poczekam…

Minęły lata. Nigdy nie zostałem właścicielem kawiarni.

2.

Odwlekamy po to by poczuć większą pewność siebie. By uspokoić swoje wątpliwości i obawy.

Czasem udaje nam się zaczarować ludzi i wzbudzić ich entuzjazm do naszego pomysłu. Jedziemy wtedy na nim jak na fali. Zapał innych i ich wsparcie tłumi naszą niepewność. Ale częściej nikt nie kupuje pomysłu bez zastrzeżeń, a nawet pogłębia wątpliwości.

A my tak bardzo lubimy być pewni siebie.

Tak bardzo lubimy nie czuć obaw, lęków i wahań.

Tak bardzo potrzebujemy planu. Sprytnego planu, który doprowadzi nas dokładnie w to miejsce, w którym chcemy być.

Mój pomysł by otworzyć kawiarnię nie był genialny. Dziś, z opowieści, wiem nieco więcej na temat tego rodzaju przedsięwzięć i mogę sobie powiedzieć:

– Rzeczywiście, miałeś rację. To było ryzykowne.

A mimo wszystko żałuję, że nie spróbowałem. Kto wie, gdzie ten krok by mnie zaprowadził? Być może wszystko by padło raz dwa, być może straciłbym pieniądze i wpadł w tarapaty… ale być może nauczyłbym się czegoś cennego, być może to byłby punkt wyjścia do jakiegoś następnego przedsięwzięcia?  Kto wie, gdzie ta ścieżka mogła mnie doprowadzić? Nigdy się tego nie dowiem.

Wiem tylko, że ci wszyscy, którzy „czuli się pewnie w szkoleniach” dziś czują się w nich, z różnych powodów, zdecydowanie mało pewnie. Dziś zapewne z chęcią weszliby w kawiarnię. Ale dziś są inne czasy.

Nie mam do nich żalu. To nie oni byli winni. To moja potrzeba pewności, moje ustawiczne kalkulowanie, przygotowywanie się i planowanie doprowadziło do rozmycia impulsu.

3.

Jeżeli czujesz, że powinieneś coś zrobić, że masz szanse, że warto spróbować – szukanie pewności jest głupotą. 

I tak nigdy jej nie znajdziesz. Najwyżej wpadniesz w jej namiastkę: schowasz głowę w piasek albo zaczniesz się okłamywać (taka namiastka tylko utrudnia działanie).

Nowe, ryzykowne projekty robi się mając duszę na ramieniu i czując niepewność.

Chcesz całe życie robić rzeczy, w których czujesz się pewny? Gdybyś jako niemowlę miał taką postawę, do końca życia leżałbyś na wznak i ssał kciuk. Nawet, gdybyś się przemieszczał to twoim jedynym sposobem byłoby pełzanie albo raczkowanie. Po co próbować chodzić na dwóch nogach? Przecież raczkowanie jest takie przewidywalne. Na początku jest nawet znacznie bardziej efektywne – mniejsza ilość energii przynosi większe efekty.

Jeżeli czujesz się w tym, co robisz pewnie, to tylko dlatego, że nie próbujesz niczego nowego. A to znaczy, że się nie rozwijasz.

Niepewność jest dobrym sygnałem. Niepewność pomysłów, niepewność wyników, ale także niepewność siebie.  Jak można być pewnym siebie, gdy nie jest się pewnym efektów tego, co się robi, gdy raz za razem odnosi się porażki i gdy czuje się niedostatek umiejętności? Tak, czuję się niepewny.

Ale to dobry sygnał. Jeżeli już musisz myśleć o sobie w kategorii pewności siebie / braku pewności siebie, to skup się na Prawdziwej Pewności Siebie, która polega na umiejętności znoszenia ataków wątpliwości i traktowaniu ich, jako sygnałów życia

Gdy zamiast działać zajmujesz się poszukiwaniem pewności, twój właściwy czas mija.

Kairos - młodzieniec z lokiem, którego trzeba chwytać, póki jest przed tobą

 

4.

Starożytni grecy mieli dwa słowa na określenie czasu: chronos oraz kairos.

Chronos to następujące po sobie lata, miesiące, tygodnie i dni, na których rozpięte jest nasz życie (stąd chronologia). Chronosu zawsze jest tyle samo, chronos zawsze jest.  To o nim myślimy mówiąc:

– Będzie jeszcze na to czas, jeszcze spróbuję. Przecież jutro tak samo będą biegły dni, tygodnie i godziny.

Chronos przedstawiany był jako szarobrody, nudny starzec, kręcący kołem zodiaku.

Ale jest jeszcze Kairos. Najmłodsze dziecko Zausa przedstawiane jako nagi, piękny młodzieniec z wielkim, rozwichrzonym lokiem na czole, łysiną z tyłu oraz skrzydłami u stóp.

Gdy Kairos cię mija, masz krótką chwilę na to by go uchwycić za pukiel włosów nad czołem. Ale jeżeli spóźnisz się choć chwilę, w żaden sposób go nie zatrzymasz (łysy tył głowy, skrzydła u stóp). Nawet Zeus nie potrafił tego zrobić.

Kairos mija cię co pewien czas. Idzie w twoją stronę uśmiechnięty od ucha do ucha z wielkim lokiem falującym nad czołem. To jest ten czas, ta chwila, ten moment, gdy musisz nie zważając na nic rzucić się na niego jak opętany.

Masz wtedy szansę.

Nie trać jej na wieczne upewnianie się, przygotowywanie się, opracowywanie planów i szukanie „systemów”, które sprawią, że na pewno wszystko się uda.

Gdy obok ciebie przechodzi Kairos, masz tylko dwie możliwości: rzucić się na niego i chwycić go za czub, albo ugrzęznąć w szukaniu pewności siebie – w przygotowywaniu, upewnianiu się, przepracowywaniu, analizowaniu.

Bądź pewny, że Kairos ma skrzydła u stóp. Minie cię znacznie szybciej niż byś chciał. Jedyne co ci zostanie, to zramolały Chronos. Możesz się nie trudzić pogonią za Kairosem.

Lepiej pogódź się z tym, że zmarnowałeś okazję i rozejrzyj się wokół.

Bo może właśnie znowu zbliża się Kairos?

 

kolejkagorska

5.

Wiem, czujesz obawy. Nogi ci się trzęsą.

Ale czy ktokolwiek chciałby wsiąść do rollercoastera (kolejki górskiej), gdyby nie dreszczyk emocji? Czy ktokolwiek chciałby zdobywać górskie szczyty, gdyby nie ryzyko odpadnięcia ze ściany? Czy ktokolwiek chciałby boksować się z przeciwnikiem, gdyby nie ryzyko, że zostanie powalony na deski?

Dreszcz jest dobrą wskazówką. Drżące nogi, to dobry znak. Umysł krzyczący Nie jestem jeszcze gotowy, to dobry znak. Dobry znak do tego by pochwycić za czub Kairosa.

Jak długo będziesz czytać blogi, inwestować w rozwój osobisty, szukać wsparcia, uczyć się sprawdzonych technik, szukać towarzystwa ludzi, z którymi ci raźniej?

Przestań szukać pewności. Wskakuj do rollecastera. Gdy wskoczysz możesz wrzeszczeć bez opamiętania, możesz trzymać się kurczowo poręczy, możesz nawet – przepraszam  za to – obrzygać wszystkich w wagoniku. No i co? To się nie liczy. Liczy się to, że jedziesz.

A jak rollercoaster jednak wyleci z torów? Jak się okaże, że to, na co się rzuciłeś to nie był jednak Kairos? Gdy to nie będzie ta jedyna, wspaniała okazja?

Będzie boleć.

Tak, ludzie będą się śmiać, gdy nic z tego nie wyjdzie.

Tak, powiedzą, że jesteś głupi, pyszałkowaty, że przewróciło ci się w głowie.

Tak, twoi rodzice pokiwają ze zrozumieniem głową i z bolesnym wyrazem twarzy zaproponują ci pożyczkę.

Tak, twoi sąsiedzi, którzy mają dobrą stabilną pracę poczują się pewniejsi siebie – tak dobrze przecież wybrali, własne biznes to przecież takie niekonkretne.

Tak, twoja siostra, która powoli pnie się po drabinie korporacji zapominając o swojej duszy, przyjedzie cię odwiedzić swoim audi, jakoś tak niezwykle lekka.

Tak, setki drobnych wydarzeń, obsiądzie cię jak komary na moczarach, tuż po zajściu słońca.

Ale wiesz co… nie umrzesz. Przynajmniej nie tak od razu,

Jakoś się tam pozbierasz, jakoś wstaniesz na nogi.

Znowu rozejrzysz się wokół i znowu ujrzysz powiewającą na horyzoncie grzywkę.

6.

I będzie wtedy łatwiej?

Oj, nie. Znowu poczujesz brak pewności siebie. Poczujesz wahania i wątpliwości.

Pomyślisz:

A może to nie to?

A może jestem głupi?

A może sobie nie poradzę?

A może to wszystko jest nic nie warte?

A może jestem wiecznym nieudacznikiem?

A może nigdy nic nie stworzę?

A potem weźmiesz oddech. Głęboki oddech. Wypuszczając powietrze pomyślisz:

– To dobry znak. Tak ma być. Inaczej nie byłoby zabawy. Inaczej nie byłoby rozwoju. Inaczej nie miałbyś pewności, że żyjesz na tyle mocne, na ile jest to warte.

[hr]

Zdjęcie kolejki: Dirk-Jan Kraan