Czerpać siłę z bycia sobą

Do sklepu wchodzi klient.

– Chciałbym kupić garnitur.

– Oczywiście proszę pana – odpowiada sprzedawca – mam dla pana coś doskonałego, niech pan spojrzy. Czyż nie jest świetny?

– Owszem, dobrze wygląda…

– Podoba się panu? Widzę, że tak… proszę go ubrać.

Klient wychodzi z przymierzalni z wykrzywioną miną.

– Za ciasny, uwiera…

– Proszę tylko nieco cofnąć ramię – odpowiada uśmiechnięty sprzedawca – o tak…. Widzi pan? Teraz nie uwiera.

– Ale lewy rękaw jest za krótki!

– Niech pan podniesie wyżej rękę, trochę wyżej, dobrze, teraz jest doskonale.

– Ale spodnie są za ciasne!

– Są doskonałe, proszę tylko wciągnąć brzuch.

– Ale te szwy biegną krzywo.

– Nic łatwiejszego, proszę przekręcić się nieco, w bok…

Po dwudziestu minutach klient wychodzi ze sklepu w garniturze, cały powykręcany i pokurczony.

Mijają go dwie dziewczyny.

– Och, jaki biedny człowiek – mówi jedna.

– Tak… wzdycha druga – ale jaki ma świetny garnitur!

1.

Jak stać się lepszym, bardziej skutecznym, bardziej efektywnym? Jak żyć, jak rozmawiać, jak postępować, jak się zachowywać?

Wielu z nas katuje się ciągłym „rozwojem osobistym”. Staramy się w jakiś sposób dopasować do pięknego garnituru, który ktoś nam podtyka pod nos. Staramy się być jak nasi idole – wspaniali mocarze intelektu, ducha czy psychiki.

Efekt jest tak samo opłakany jak w przypadku tego człowieka, który za każdą cenę stara się by garnitur dobrze na nim leżał. Biedny, zagubiony, słaby człowiek w pięknym garniturze.

Można się innymi inspirować, można naśladować pewne aspekty ich postępowania. Można uczyć się od nich, można podpatrywać …  ale jeżeli nie chcemy zmarnować życia, musimy zacząć od bycia sobą.

2.

Co to znaczy być sobą? Czy chodzi o to by robić to, na co mam ochotę, by ulegać każdemu impulsowi, by niczym i nikim się nie przejmować?

Ksiądz Tischner pisał:

Być sobą to być dobrym na swój szczególny, niepowtarzalny sposób. Można również powiedzieć: być sobą to być wolnym na swój sposób. Bycie sobą buduje się bowiem ze splotu wolności i dobroci.

Nasze zadanie nie polega na tym by wciskać się w piękny ale uwierający garnitur.  Zadaniem jest znaleźć swój własny sposób bycia dobrym i wolnym.

3.

Pierwszą rzeczą jest się rozprostować.

W takiej postawie jak teraz, poskręcani i powyginani, jesteśmy słabi i nieporadni. Nie przypominamy samych siebie.

Gdzie jestem? W jakie niepasujące ramy się wtłoczyłem?

By stanąć pewnie na swoich nogach czasem trzeba fundamentalnych zmian. Gdy nasz pociąg jedzie w zupełnie inną stronę, by stać się sobą musimy najpierw wszystko zatrzymać i całkowicie zmienić kierunek. Zdarza się, ale wbrew filmowym klimatom to rzadka sytuacja.

Częściej pociąg jedzie w dobrą stronę– robimy dobre rzeczy, mamy dobre intencje i cele, staramy się – tyle tylko, że jesteśmy zbyt słabi, zbyt nieporadni, zbyt zagmatwani.

Potrzebujemy więcej siły i więcej skuteczności. Szukamy jej, ale zamiast szukać jej w samych sobie, w tym, kim tak naprawdę jesteśmy, szukamy w różnego rodzaju prostych (i oczywiście gwarantowanych) „przepisach na sukces”. Siła nie kryje się w naśladowaniu innych. Siła kryje się w byciu autentycznym.

Oczywiście, nigdy nie uda nam się osiągnąć ideału.  Zawsze będziemy w jakimś tam stopniu rozmyci czy fałszywi. Ale wystarczy, że miesiąc za miesiącem będziemy szukać sposobu na stanie się nieco bardziej prawdziwą wersją siebie.

4.

Jak bardziej stać się samym sobą?

Za duże pytanie bym umiał na nie odpowiedzieć.

Zamiast tego  kilka punktów, które mi wpadają do głowy, gdy myślę o samym sobie:

Przypominać sobie o własnej wartości. Przestać negować swoją wartość. Tak, jesteś niezmiernie ceny. Nie tylko na płaszczyźnie metafizycznej. Jesteś cenny jako ojciec / matka / przedsiębiorca / pracownik itp… Jeżeli kurczowo trzymasz się wątpliwości, jeżeli ciągle szukasz dowodów na to, że Jestem do niczego, ciężko ci będzie być dobry i wolnym.

Nie chodzi o pychę czy puszenie się. Chodzi o to, by codziennie przypominać sobie o tym, że „Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj”(jak to ujmuje Dezyderata). Dla osoby wierzącej to, mówić codziennie, ze zrozumieniem jedno, proste słowo: Ojcze.

To, że jesteś istotą żyjącą jest wystarczającym powodem by czuć własną wartość. Nie potrzeba ci szukać niczego innego (i nie powinieneś tego szukać).

Nie porównywać się z innymi i nie nosić w sobie zawiści. Nikt nie jest taki jak ty i nie może taki być. Tak samo ty, nie możesz być taki jak ktoś inny. Masz znaleźć swój sposób na bycie dobrym. Zazdrość zawsze nas deformuje, zawsze zniekształca naszą prawdziwą postać. Zazdrość sprawia, że boli nas  dobro innych i zamiast szukać swojego sposobu bycia dobrym, marnujemy energię na to, by uczynić świat bardziej „sprawiedliwym” tzn. takim, w którym wszystkim jest tak samo źle jak nam.  Życz innym dobrze, a jeżeli nie jesteś w stanie, przynajmniej nie poświęcaj czasu na myślenie o nich.

Nie poddawać się lękom i słabościom, ale znosić je z wyrozumiałością dla siebie. Strach jest konieczny. Ale nie jest konieczne poddawanie się mu i słuchanie jego zaleceń. Często wystarczy pamiętać, że obawy i lęki, nie są dowodem mojej bezwartościowości, ale przeciwnie, są dowodem, że jestem człowiekiem, dzieckiem wszechświata, które ma prawo do pragnień. Czuj strach i rób swoje. Obawiaj się, ale nie szukaj ulgi poprzez wycofanie się i dopasowanie do oczekiwań tych, którzy mówią: I tak mu nie wyjdzie… będzie żałował… przewraca mu się w głowie…

Więcej dawać niż brać i zaczynać od dawania za darmo. Wiele osób jest nieszczęśliwych na własne życzenie. By się zaangażować, czekają aż inni dadzą im na tyle dużo by im się opłaciło.

Mówią: „Z chęcią bym to robił, ale kto mi za to zapłaci?” . Albo: „Jeszcze mnie nie stać, jak będę ustawiony, będę mógł się dzielić”. Żyją w ciągłym przekonaniu, że nie stać ich na to by robić coś dla innych.

Współczuję im. Zazwyczaj czekają do końca życia i nigdy nie dowiadują się jak wyzwalające jest dawanie bez oglądania się czy ktoś zapłaci.

Oczywiście bez przesady. Nie chodzi o to, by zostać żebrakiem. Ktoś musi nam płacić. Bezinteresowne poświęcanie części swojego czasu jest jednak w naszym najlepszym interesie. Nie jest tak, że kogoś na to nie stać. Odwrotnie, większości z nas nie stać na to, by tego nie robić. Mnie nie stać na to, by nie dawać za darmo przynajmniej ćwierci tego czasu, za który dostaję pieniądze.

Jeżeli chcesz znaleźć siebie, zaczynaj od dawania za darmo.

Troszczyć się o innych. Są dwie życiowe postawy. Bycie gościem i bycie gospodarzem. Gość czeka aż ktoś go powita, zatroszczy się o niego, da mu miejsce przy stole, obsłuży go itd. Niektórzy goście mają świetne życie, ale większość ciągle jest niepewna przyszłości. „Czy ktoś mnie zauważy? Czy zostanę dostrzeżony? Czy  zostanę uczciwie potraktowany?”. Gospodarz nie czeka. Gdy widzi gościa, podchodzi i otacza opieką. Dba o jego potrzeby, stara się by czuł się dobrze.

Troszcz się o innych zaczynając od swojej rodziny. Jesteś za nich odpowiedzialny. Liczą na ciebie. Ale nie kończ tylko na rodzinie. Jeżeli ci się wydaje, że nikt na ciebie nie liczy, że nie jesteś żadnym gospodarzem, tylko przepędzanym włóczęgą, nie masz racji. Popatrz uważniej.

Rozwijać umiejętność samodyscypliny. Wolność to umiejętność nakładania na siebie samego ograniczeń. To umiejętność bycia wiernym swoim postanowieniom i zasadom.

To trudna sztuka, ale warto się w niej szkolić. Bez samodyscypliny, która wypływa z ciebie samego (a nie z narzuconych  z zewnątrz ideałów) nie da się być sobą.

Mieć czas dla siebie. Regularnie, nie raz na jakiś czas od wielkiego dzwonu, gdy akurat tak się złoży. Świat jest darem. Nie wolno go odrzucać, trzeba go smakować i rozkoszować się nim. Oczywiście nie wszystko jest tak samo cenne. Codzienne objadanie się napoleonkami nie ma (w każdym razie dla mnie) takiej samej wartości jak np. spacer po lesie (choć napoleonki, niestety też lubię).

Wskazówką jest to, po czym czujesz się lepiej, po czym czujesz się naładowany. Nie chodzi jednak tylko o to, by ładować akumulatory. „Naładowane? No to, do roboty!” Smakowanie ma wartość samą w sobie. Przy okazji ładuje nasze akumulatory.

Co lubisz robić? Jakie masz upodobania? Wiele osób wciśniętych w krępujący garnitur nie wie co tak naprawdę lubią. Za bardzo zależy im na tym by lubić to, co powinni (zdaniem innych) lubić.

Jest taka łacińska maksyma Sapere aude, którą zazwyczaj tłumaczy się Miej odwagę posługiwać się własnym rozeznaniem  czy krócej Odważ się być mądrym. Pierwsze słowo, sapere, oznacza dosłownie czuć smak. Sentencja znaczy zatem dosłownie: Miej odwagę smakować. Rzeczywiście, smakowanie często wymaga odwagi. Wiele osób czuje się bezpieczniej nie zostawiając sobie czasu ani okazji do tego by czuć przyjemność z życia.

5.

Zbliża się wiosna, za parę dni Wielkanoc. Dobry czas na to, by spróbować odrzucić to, co nas tłamsi i poszukać swojego unikalnego sposobu bycia dobrym i wolnym. Można by to nazwać z-usztywnionych-wstaniem. Życzę nam wszystkim odwagi w szukaniu bardziej prawdziwej wersji siebie.

26 komentarzy

  1. Jeżeli chodzi o blog: skończył się mój eksperyment pisania co środę. Tak, jak sobie obiecałem, przeprowadziłem analizę korzyści i strat. Jak widać teksty wciąż się pojawiają 🙂 Mam pomysł co dalej, ale o tym po świętach.

    Wiem, mam zaległych wiele komentarzy, ale nie wynika to z lekceważenia – każdy komentarz i każda wypowiedź na tym blogu jest dla mnie niezwykle cenna. Czasem muszę po prostu podejmować bolesne decyzje co zrobić w pierwszej kolejności a co zostawić na potem.

  2. Ufff jest tekst, a już się bałem, że koniec eksperymentu będzie oznaczał koniec regularnych tekstów lub nawet (oby nie) bloga. A szkoda by było zamknąć jeden z najlepszych (jeżeli nie najlepszy) blog tego typu w Polsce. Pozdrawiam 🙂

    • Sam mam nadzieję, że teksty będą się pojawiać. Choć, jak to napisał chyba di Lampedusa „Jeśli chcemy, by wszystko zostało, jak jest, wszystko musi się zmienić”. Tak właśnie jest teraz u mnie.

      Ale tak przy okazji. Kiedyś nie czytałem blogów by się nie stresować (że jak tak kiepsko a oni tacy wielcy). Dziś bym z chęcią rzucił okiem na coś podobnego. Czy mógłbyś mi coś polecić? Na jakie blogi, oprócz mojego zaglądasz? Może inne osoby też zechcą się tym podzielić? Będę wdzięczny 🙂

      • Bardzo chętnie się podzielę 🙂 Chociaż w sumie w ostatnim czasie zredukowałem czytanie wszelakich blogów tylko do Energii Wewnętrznej to czytywałem również:

        http://www.michalpasterski.pl (Jeden z bardziej lubianych przeze mnie blogów, ale jednak też artykuły nie są tak bliskie rzeczywistości i szczere jak Twoje. Aczkolwiek ciekawy)
        http://www.3dno.pl (dużo psychoanalizy, podchodzę sceptycznie ale czytam z ciekawości)
        http://www.volantification.pl (bardziej lifestyle niż psychologia, no ale powiedzmy, że rozwój osobisty. Nie podzielam do końca poglądów autora i często mnie denerwują, ale jednak chcę się czasem wrócić i poczytać)
        http://www.mateuszgrzesiak.natemat.pl (Grzesiak to wiadomo propaganda sukcesu, możesz być kim chcesz itd. przy tym bywa motywujący ale ta cała jego gadanina gdzieś w głębii duszy wydaje mi się nieszczera)
        Jeżeli jesteś Zbyszku wierzący to bardzo polecam materiały video oraz wpisy… księży. Bardzo życiowo, ciekawie w świetle Ewangelii na temat rozwoju wypowiadają się ksiądz Jacek stryczek z Krakowa, ojciec Adam Szustak oraz ksiądz Piotr Pawlukiewicz 🙂 Zresztą nawet ateiści chętnie ich słuchają.

        To te które pamiętam, było jeszcze kilka innych, ale przestałem je czytać i potem o nich zapomniałem (pewnie były słabe albo naciągane). Była tego masa. To taka moja subiektywna lista 🙂

      • Ja oprócz ciebie czytam http://blog.krolartur.com/ . (polecam cykl artykułów nt. anty-guru rozwoju osobistego 🙂 )
        Dlaczego ? Ponieważ jako nie liczni macie racjonalne, realistyczne podejście a nie tylko działanie na pompie emocjonalnej albo pseudo duchowość.

        Być może inni mają więcej poważania i występują w świetle reflektorów (jak np. MG który notabene co sezon mówi co innego, tyle gadał kiedyś o spójności a jest mega niespójny) przed setkami osób, jednak oni żyją już z głową w chmurach, to tylko pop-motywacja pokroju robbinsa.

        Dlatego cenię sobie niszowych trenerów którzy twardo stapają po ziemi.

        Powodzenia,

  3. Właśnie dzisiaj podsumowałam wszystkie Twoje środowe/czwartkowe o poranku 😉 teksty i miałam Tobie napisać jak wdzięczna jestem za nie wszystkie. A w szczególności za to, że udało się Tobie wytrwać przy swoim postanowieniu. Dało mi
    to dużego kopa do trzymania się swojego postanowienia.

  4. Z każdym tygodniem, każdym kolejnym postem wypisujesz „receptę” na to, co boli mnie akurat najbardziej. Wierzę, że to nie jest przypadek, to sam Bóg mnie tu skierował kilkadziesiąt tygodni temu, w bardzo obolałym psychicznie stanie. Teraz Wielkanoc, wiosna, odrodzenie i ja zaczynam się na nowo. Postanowiłam polubić siebie, zrzucić uwierający kombinezon. Znów trafiasz w sedno, znów dajesz mi tyle nadziei i motywacji. Jesteś cudem Zbyszku. Dziękuję.

  5. Gratuluję wytrwania do końca. Dziękuję za wszystkie teksty. Doceniam Twoje dawanie za darmo, czerpię siłę z Twojej mądrości, a w moim otoczeniu nie mam ludzi, od których mogłabym czerpać… cokolwiek. Dlatego jeszcze raz dziękuję i życzę Ci wesołych i błogosławionych świąt! 🙂

    • Dziękuję Jagodo.
      Ponieważ jest już po świętach (były takie, jak mi życzyłaś, dziękuję) życzę Ci by energia świąt zostało z Tobą przez normalne, codzienne dni.

  6. ok Zbyszek :).

    Jeśli chodzi o „garnitur” to chciałbym go zdjąć jak najszybciej ale intuicja mówi mi że nie można go tak poprostu zerwać z siebie i wyrzucić jak szmate, myślę że adekwatnie to czasu wkładania go na siebie taki sam czas potrzebny jest aby go zdjąć.

    Dziękuje za twoje artykuły i również gratuluje wytrwałości 🙂
    Pozdrawiam świątecznie

    • Chce jeszcze zacytować coś z „Charakterów” – wydanie kwietniowe, także akurat wszystko się zgadza 😉

      „Ku wewnętrznej prawdzie
      Czy w takim razie „żyć swoim życiem” to znaczy iść samotnie pod prąd? Steve Jobs, który wielokrotnie, nie zważając na presję otoczenia, kładł na szali swoje decyzje czy wybory, mawiał: „Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go na życie życiem innych. Nie dajcie złapać się w dogmat ludzi. Nie pozwólcie by szum opinii zagłuszał wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę podążać za głosem waszego serca i intuicji. One w jakiś sposób wiedzą, kim naprawdę chcecie być. Wszystko poza tym jest drugorzędne”

      • Dzięki Sebastian. Jasne, potrzeba czasu. Mimo wszystko krótszego niż czas „ubierania”. Dzięki za cytat z mowy Jobsa. Dokładnie tak. Serce i intuicja a nie życie innych. A ja Tobie gratuluję wytrwałości w czytaniu, tego co napisałem – to czasem sporego hartu 🙂

  7. Panie Zbyszku, życzę błogosławionych i radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

    Ps. wysyłając życzenia czynię to ostrożnie, uważam na poprawność, może ktoś jest innego wyznania? może ktoś jest niewierzący? Potem powstają tzw. bezpieczne życzenia, aby się nie wychylić. Ale dziś zmieniłam zdanie, nawet jeżeli ktoś nie jest katolikiem to przecież nie przekraczam jego granic, niczego nie narzucam tylko błogosławię, życzę pomyślności, przecież wszyscy tego pragniemy. Dziękuję, że przypomniał Pan o byciu autentycznym.

    • Dziękuję Aneto 🙂 Bardzo mi się podoba ta autentyczność. Najważniejsze by nie być autentycznym kosztem innych. Jeżeli życzysz innym dobrze i nie narzucasz im swoje wiary czy przekonań, autentyczne życzenia zawsze są lepsze od tych bezpiecznych (choć oczywiście warto brać pod uwagę przekonania drugiej osoby, ale nie dlatego żeby się kryć, tylko dlatego, że Ci na niej zależy i po prostu nie chce by druga osoba (np. niewierząca, źle zrozumiała twoja intencje).
      W każdym razie, ja Ci bardzo dziękuję, że życzyłaś mi radosnych świąt Zmartwychstania Pańskiego a nie „smacznego jajeczka” 🙂 Ponieważ jest już po świętach, życzę ci ciągłego Zmartwychstawania (bo jak mówi pieśń „…nam na przykład dan jest iż mamy zmartwychpowstać, z Panem Bogiem królować, Alleluja”. I jestem pewien, że nie chodzi tylko o to królowanie, kiedyś na końcu świata, ale tu i teraz 🙂
      Ps. Przepraszam, ze tak po imieniu, nie mam czasu już poprawić komenatarza, ale mam nadzieję, że wybaczysz 🙂

  8. Jesteś Zbyszku pierwszym „doradcą”, który ostrzega przed ślepym podążaniem za innymi. To prawda, że człowiek, któremu życie rzuca kłody pod nogi, czasem szuka gotowych recept. Poszukuje natchnienia w czerpaniu z życia innych. Ale prawdą jest, że każdy z nas jest indywidualnością, inna jest nasza droga i o tym nie należy zapominać.
    Wesołych Świąt 🙂
    Wiola

  9. Dziekuje Zbyszku za ten I wszystkie testy. Chcialabym, aby Twoje blog nadal istnial, Bo czesto wracam do starszych tekstow.

    Gratuluje wytrwalosci, jestes dla mnie pozytywnym przykladem jak dzialac, jak uczyc sie z porazek, a nie odpuscic sobie, jak dawac I brac.

    Pozdrawiam Cie swiatecznie!

    Gosia

  10. Czekałam na kolejny post, napisałeś, bardzo się cieszę . Dzięki za pomoc, którą dajesz artykułując swoje myśli. Gdy staję się wątpiąca bądź moja samodyscyplina, chowa się gdzieś głęboko, sięgam do Ciebie i twoich myśli. Upewniam, się wtedy, że warto walczyć o siebie.

  11. Mój komentarz może nie będzie dotyczył bezpośrednio tego tekstu ale napiszę tu o innym Pana poście bo chcę, żeby komentarz był zauważony:)

    Bardzo dziękuję za posty „Przestań marzyć o szczęściu, skup się na życiu” , „zacznij dawać owoce” a najbardziej za „największa pułapka na drodze do rozwoju osobistego – narcyzm”. Przejrzałam mnóstwo blogów rozwojowych i wszędzie były teksty jak ważna jestem JA, MOJE potrzeby, MÓJ rozwój, MOJE marzenia i zgadzam się jest to w jakimś stopniu ważne dopóki umiemy to zrównoważyć..niestety dałam się wplątać w nadmierne skupianie na sobie, doświadczyłam już różnego rodzaju nerwic, lęków i stanów depresyjnych (a mam dopiero 25 lat!), byłam nawet u psychologa i nikt mi tego wcześniej nie uświadomił że za bardzo zamknęłam się w swoim wewnętrznym świecie. Doszło do tego, że wychodząc np do centrum miasta wydawało mi się że wszyscy na mnie zwracają uwagę, ze jestem jakimś pępkiem świata i że każdy tylko mnie sądzi i źle ocenia. Pana teksty są dla mnie jak kubeł zimnej wody!

    Kiedy wyszłam trochę po za siebie nagle zaczęłam zauważać bardziej innych ludzi i nie zastanawiać się co o MNIE myślą, tylko np nad tym jak wygląda ich życie, w jakim są dziś nastroju, uczę się uważnie słuchać innych, zaczęłam też bardziej zwracać uwagę na rzeczy np jak zmieniają się drzewa na wiosnę! To niesamowite jak poczułam się wolna i jak świat nagle stał się ciekawszy. Czuję że jest to klucz do zdrowszego życia, oczywiście mam gorsze dni kiedy nawyk chce wrócić ale mając tego świadomość łatwiej mi sobie z tym radzić.

    Bardzo dziękuję jeszcze raz, Pana blog jest dla mnie nr 1, w wielu postach odnajduję siebie. Widać, że jest Pan świetnym obserwatorem i to wszystko jest takie życiowe:)

  12. Zbyszku znowu trafiłeś w punkt, nie odkrywając Ameryki, odkryłeś nowy ląd. Bo niby wiedziałam o tym wszystkim, o czym jest post, ale… jakoś ta wiedza do mnie nie docierała, wciąż myślałam, że powinnam się jednak bardziej dopasować. Po przeczytaniu posta przypomniała mi się taka sytuacja. Wyciągnęłam męża na zakupy, żeby kupić mu nową kurtkę, bo stara wyglądała jak wyciągnięta ze śmietnika. Zakupy były wkurzające, bo mojego męża łażenie po sklepach boli, a jak on cierpi, to inni też muszą, więc rozumiesz… Wchodził do sklepu, omiatał wzrokiem wieszaki i wychodził, twierdząc, że nie ma takiej kurtki jaką by chciał. W którymś z kolei sklepie nie wytrzymałam i zażądałam, żeby mnie uświadomił, jaka ma być ta kurtka, bo tracę cierpliwość. No, wygodna – skwitował mąż. To znaczy? – spytałam, bo jakaś głupia jestem i nie rozumiałam, co niewygodnego było w dotychczas obejrzanych kurtkach. Z kieszeniami – odpowiedział. Przecież wszystkie kurtki miały kieszenie – stwierdziłam. Ale nie takie – upierał się mąż. Do naszej dyskusji dołączył się sprzedawca, który bardzo chciał coś wreszcie sprzedać i wrócić do rozwiązywania krzyżówki. Po przymierzeniu kilku kurtek i dłuższej rozmowie ustaliliśmy, że mojemu mężowi nie pasują kieszonki w przymierzanych kurtkach, bo są bardziej z przodu aniżeli z boku. Ale co to panu przeszkadza?- dociekał sprzedawca. No, niewygodnie chować ręce – powiedział mąż. Przecież może pan wkładać ręce bardziej z przodu i też będzie dobrze – przekonywał sprzedawca, demonstrując jednocześnie na mężu sposób noszenia kurtki.
    Proszę pana – powstrzymał go mąż- ja nie będę sobie przerabiał rąk, żeby pasować do kurtki. No właśnie. Mój wewnątrz sterowalny mąż wie czego chce i zmienia kierunek wyłącznie wtedy, kiedy mu to pasuje, więc wyszliśmy bez kurtki. Powiem szczerze, że ja też bardzo bym tak chciała, ale muszę się jeszcze tego nauczyć. A Twoje teksty bardzo mi pomagają w edukacji, dodają energii do życia i chęci na zmiany. Mam nadzieję, że wykroisz trochę czasu, żeby, mimo zakończenia eksperymentu, zamieszczać na blogu nowe posty. Już to pisałam, ale się powtórzę: Zbyszku dajesz mi coś bardzo cennego i jestem Ci za to bardzo wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie.

  13. Witam Wszystkich Was bardzo serdecznie. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Jestem wśród swoich 🙂
    Uwielbiam takie artykuły jak ten o garniturze. Cenię ludzi, którzy potrafią dostrzegać również innych.
    Zbyszku, bardzo dziękuję za bloga i Twoje spostrzeżenia, a trafiłam tu przypadkowo….(?)

Zostaw komentarz