Myśleć jak milioner

Nie myśl jak milioner. Myśl jak człowiek, dla którego inni ludzie liczą się bardziej niż pieniądze. Myśl jak człowiek, który chce dać coś z siebie. Kochaj ludzi a nie miliony. Żyj tym, co masz teraz, a nie tym, co będziesz mieć w przyszłości. Bądź człowiekiem z pasją. Znajdź w życiu coś, co będziesz robić niezależnie od tego czy ci za to zapłacą, czy nie.

Kiedyś szczytem obciachu było noszenie białych skarpetek. Wiele lat temu byłem na wakacjach w Zakopanym. Jakiś młody facet wynajął bryczkę. Rozparł się w niej nonszalancko, założył nogę na nogę, do ust wsadził cygaro i dumnie rozglądał się wokół. Miał na sobie ciemny garnitur i białe skarpetki. My, dzieciaki śmialiśmy się z niego do rozpuku. Nazwaliśmy go „Johny Biała Skarpeta”. Przypomniałem sobie ten obrazek, gdy przypadkiem wszedłem na stronę zatytułowaną „Obrzydliwie bogaty dzięki lenistwu”.

Jest tam zdjęcie. Młody mężczyzna, cygaro, zegarek, uśmiech. Na zegarkach się nie znam. Pierwsze cygaro zapaliłem mając dwanaście lat. Zdążyłem pociągnąć je tylko kila razy, po czym omal nie zemdlałem. Cygara śmierdzą. Poza tym, Freud nie miałby wątpliwości. Gościowi pozującemu z cygarem uniesionym do góry, czegoś w życiu brakuje. Uśmiech – fałszywy (tu można się podszkolić w wykrywaniu takich uśmiechów). W sumie JBS – Johny Biała Skarpeta. Ale nie chodzi tylko o zdjęcie. Tym, czym były kiedyś białe skrypty do ciemnego garnituru, dziś są dla mnie szkolenia z rodzaju „myśleć jak milioner”. Coraz ich więcej. Jakaś plaga.

Trzeba mieć wielkie marzenia. Wielu doradców, trenerów, coachów, life coachów w kółko to powtarza. Ludzie wymyślają mniej lub bardziej kiczowate obrazy. Ich wyobraźnię zaczynają zapychać mercedesy, drogie garnitury, złote łańcuchy, domy nad oceanem, prywatne odrzutowce, wywiady w telewizji, piękne i łatwe kobiety. Przypinają sobie te zdjęcia na lodówkach i wieszają na ścianach. Stawiają sobie idiotyczne cele (np. zarobić milion w ciągu roku). Przez miesiąc czy dwa żyją marzeniami, później tracą rozpęd, zaczynają czuć frustrację. Gdzie jest ten pieprzony milion!? Dlaczego do mnie nie przyszedł!? Przecież wszystko zrobiłem tak jak trzeba. Uwierzyłem, zobaczyłem w wyobraźni, medytowałem, myślałem pozytywnie… I kurde, nic. Nic nie przyszło. Kombinują – to pewnie wina mojego myślenia – może jeszcze jedno szkolenie pomoże. Nie pomoże. Powiem ci dlaczego – trochę brutalnie – bo jesteś człowiekiem, który dał się nabrać cwaniakom, zarabiającym na wciskaniu innym kitu. Niby dlaczego ten pieprzony milion miałby do ciebie przyjść? Czy naprawdę myślisz, że jak poczytasz sobie marketingowe wypociny zawarte w jednym czy drugim e-booku, to przeskoczysz tych wszystkich, którzy tego nie czytali? Tylko dlatego, że jesteś nabuzowany, to ludzie zaczną ci oddawać swoje pieniądze? Naprawdę tak myślisz?

Jest mądra opowiastka zen. Uczeń siedzi przed ścianą i medytuje. Medytuje, medytuje i nagle czuje, że coś osiągnął. Zaczyna widzieć przez ścianę. Wstaje i biegnie do mistrza.
– Mistrzu! Udało mi się. Widzę przez ściany!
Mistrz spokojnie bierze kij, wali go nim w głowę i pyta:
– A teraz?
– Przestałem.
– Świetnie – mówi mistrz – wracaj do medytacji.

Gdy czujesz się zbytnio nabuzowany, walnij się w głowę i sprawdź, czy dalej widzisz przez ścianę. Nie musisz tego robić. Poczekaj chwilkę, zrobi to za ciebie rzeczywistość. Nagle okaże się, że „myśleć jak milioner”, chcieć, wierzyć i wizualizować to za mało by pieniądze sypnęły się prosto z nieba.

Bo tak w ogóle, pieniądze nie sypią się z nieba. Jeżeli chcesz mieć pieniądze, to musisz je od kogoś dostać. Ktoś musi je wyciągnąć ze swojego portfela i ci je dać. Uważasz, że wystarczy byś chciał? Ja, klient jestem egoistą. Mam gdzieś twoją potrzebę zarobienia milionów. Co chcesz mi dać w zamian za moje pieniądze? Nikt na tych kursach nie powiedział ci, to nie ty się liczysz, ale ja? Na jakimś filmiku w youtube widziałem fragment szkolenia z Kamilem Cebulskim (oczywiście tytuł brzmiał „myśleć jak milioner”) który pyta ludzi o badania marketingowe. Ludzie próbują odpowiedzieć, mówią, że chodzi o to by się dowiedzieć czegoś o klientach, itp. Kamil odpowiada dumnym głosem „to bzdura, nigdy w życiu nie zrobiłem badań marketingowych. Jak mam pomysł to siadam i robię, nie tracę czasu”. Hm.. zaraz, zaraz, to ja mam być twoim klientem. A ty mówisz, że nie interesuje cię, co ja myślę i czego potrzebuję. Po takim wyznaniu wolę przejść obok. Zbyt wiele znam osób, dla których jedyną interesującą po mojej stornie rzeczą, jest mój portfel.

Po kursach typu „myśleć jak milioner” można oczywiście zarobić pieniądze. Wkurzające jest tylko to, że tylko na jeden sposób: powielając to, co robi instruktor. Piotr Majewski mówi: możesz zostać obrzydliwie bogatym. W jaki sposób? Naśladując to, co ja robię. Tzn. możesz zostać obrzydliwie bogaty, mówiąc innym, że mogą zostać obrzydliwie bogaci. Przecież to normalna piramida. Łańcuszek świętego Antoniego. Pierwszy cwaniak zarabia najwięcej. Następni na niego pracują, a ci na dole piramidy, nie mogąc znaleźć kolejnych łatwowiernych obywają się smakiem.

Smutne jest to, że ci ludzie nie mają pojęcia o tym, jak zarabia się pieniądze w realnym świecie. W świecie, w którym nie ma chętnych do tego by przyłączyć się do łańcuszka. W którym ludzie wcale nie marzą o tych pieprzonych milionach. W których ludzie wcale nie kibicują kolejnemu wielkiemu założycielowi modnej strony internetowej.

To nic złego chcieć zarabiać miliony. Tylko powoli. Życie to nie telewizja. Gdy człowiek naogląda się Idoli może dojść do wniosku, że wystarczy się odważyć i mieć pozytywną postawę. Nie. Większość piosenkarzy nie zrobiło kariery przez reality show. Zaczynali śpiewać, bo kochali to robić. Uczyli się i rozwijali, bo muzyka była dla nich czymś najważniejszym. Nie umieli bez niej żyć. Zostali milionerami z przypadku. Po prostu, w którymś momencie ludzie zaczęli im płacić za to, co kochali robić.

Moja krótka rada dla wszystkich „myślących jak milionerzy”. Nie myśl jak milioner. Myśl jak człowiek, dla którego inni ludzie liczą się bardziej niż pieniądze. Myśl jak człowiek, który chce dać światu coś z siebie. Myśl jak człowiek, którego największym bogactwem jest on sam i ludzie wokół niego. Kochaj ludzi a nie miliony. Żyj tym, co masz teraz, a nie tym, co będziesz mieć w przyszłości. Bądź człowiekiem z pasją. Znajdź w życiu coś, co będziesz robić niezależnie od tego czy ci za to zapłacą, czy nie. Pieniądze przyjdą. Nie musisz dla nich zmieniać swojej głowy.

[ratings]

8 komentarzy

  1. Podpisuje się pod tym

  2. Co do Kamila Cebulskiego to mam wrażanie, że pogubił się w swoich wyobrażeniach co do konstrukcji świata i – choć mu tego nie życzę – jego dobra passa nie potrwa zbyt długo.

    Jak się ma Pana artykuł do opinii na temat książki i filmu „Sekret”? Zdążył Pan już przeczytać?

  3. Nie zgadzam się. Myślę, żę zbytnio wsadzasz wszystko do jednego worka i generalizujesz.

    Narzekasz na szkolenia. A ja wiem, że są ludzie którzy po śmiesznych szkolenia Cebulskiego założyli własne firmy, bo otworzyły im się oczy na nowe możliwości. Jeżeli jest taki pozytywny efekt, to jakie masz prawo negować takie szkolenie?

    Teraz prawo przyciągania z którego się naśmiewasz. Działa czy tego chcesz czy nie i mam na to dowody. Zapewniam, że nie tylko ja.

    Np. skupiasz się na tym z czego można się pośmiać i widzisz coraz więcej takich rzeczy. To naprawdę proste 🙂

    Pozdrawiam i życzę więcej otwartości, bo ten post jakoś mi nie pasuje do całego bloga.

  4. @Robert, Miło mi będzie, jak przejdziemy na ty.
    Co do sekretu. Ogólnie uważam, że zawsze można się od ludzi czegoś nauczyć. Staram się bezlitośnie wykorzystywać wszystkie okazje do nauki :-), oczywiście przepuszczam to przez swoje, nazwijmy to, rozeznanie. Także od Kamila – nawet w gorszej formie – czegoś zdążyłem się nauczyć.
    Ogólnie „Sekret” mi się podoba, choć pewne rzeczy są zbyt uproszone, inne niepotrzebnie rozdmuchane. Weźmy kwestię pieniędzy. Jest tam wypowiedź Marcii Shimoff, pod którą się podpisuję :

    „Wielu ludzi w kulturze zachodniej łaknie sukcesu. Chcą mieć dom, pragną, by ich firma przynosiła dochody, chcą tych wszystkich „zewnętrznych rzeczy”. Ale ustaliliśmy na drodze badań, że posiadanie tych zewnętrznych rzeczy nie gwarantuje posiadania tego, czego tak naprawdę chcemy, to znaczy szczęścia. Staramy się o nie, sądząc, że przyniosą nam szczęście, ale to krok wstecz. Musisz najpierw poszukiwać wewnętrznej radości, wewnętrznego spokoju, wewnętrznej wizji, a potem pojawią się rzeczy zewnętrzne” (str. 110).

    I to jest święta racja. Skup się na tym, kim jesteś. Szukaj wewnętrznej radości. Poczuj się bogaty i szczęśliwy z tym co masz. Nie martw się o pieniądze. Jesteś bogaty już teraz i to bogactwo przyciągnie inne bogactwo. Ale na już na drugiej stornie Sekretu jest zdanie „wyobrażaj sobie, że napływają do ciebie czeki”. To jak to jest, mam się martwić o pieniądze czy nie? Są ważne czy nie są? Wrócę jeszcze do tego tematu. Tak czy owak warto Sekret przeczytać i wypróbować na sobie, co się sprawdza a co nie.

  5. @ Bart. Dzięki za komentarz. Pewnie masz rację. Nie byłem na szkoleniach Cebulskiego. Oglądałem tylko kilka fragmentów i coś tam czytałem. Pewnie, jak w przypadku każdej działalności sprawa jest bardziej skomplikowana. Cenne, że człowiek coś robi. Nie odbieraj mojej wypowiedzi jako walki z nim. Mój stosunek do niego też jest bardziej skomplikowany i trudno go generalizować 🙂 Ten post jest wstępem do ważnego tematu, nazwijmy go „pieniądze – rozwój osobisty”. Pewnie nie wszystko klarownie ująłem. Postaram się w kolejnych postach.

    Szczerze dziękuję za życzenia otwartości. Też sam sobie tego życzę.

  6. Co myśleć o ludziach, którzy zakładają firmy pod impulsem szkolenia? To sami nie wpadli na to, że można założyć firmę? Obserwowałem ludzi, którzy w „Wilczkowych” i „poWilczkowych” czasach zakładali firmy. Różnili się ogromnie pod względem wykształcenia i doświadczenia ale łączyło ich jedno – nie widzieli niczego poza celem jaki sobie obrali. W moim przypadku to raczej nie zadziała (i może tu by się ten Cybulski przydał) bo w wyobraźni najpierw widzę niezapłacone zusy, podatki, kredyty, koncesje oraz stado przeróżnych policji czyhających na mnie: normalną, drogową, transportu drogowego, skarbową, CBś, CBA, celną, inspekcję pracy i handlową, sanepid… a nawet Urząd Antymonopolowy a do tego to z pewnością daleko. Ułatwienie w zakładaniu firm miłościwie nam panujący ciągle kojarzą z tym aby założyć ją w pięć minut i w jednym okienku! A może by tak wstrzymać bandy policyjne choć na sześć miesięcy? Wracając do tamtych zakładaczy firm teraz widać tylko tych, którym się udało, mądrych i głupich, tych, co robili badania marketingowe i tych, którzy trafili…

    i tu właśnie jeden akapicik, z którym intuicyjnie się nie zgadzam: „to ja mam być twoim klientem. A ty mówisz, że nie interesuje cię, co ja myślę i czego potrzebuję?”

    A czy z badań marketingowych wynika, że interesuje? Czy badanie grup targetowych służy zaspakajaniu potrzeb klientów czy szukaniu maksymalnie dużej grupy jednakowo-myślących-oportfelowanych-frajerów? To ciągłe beznadziejne uśrednianie i podlizywanie się większości. Pozbawiamy się przyjemności różnorodności. Większość aut wygląda już tak samo, wszystkie piosenki są jednakowe, piosenkarki nie do odróżnienia (Asie, Gosie, Kasie), wszystko podporządkowane modzie – żadne! Bloki reklamowe w TV przerywane serialami, których zakończenie można przegłosować przy pomocy smsa (no bo fajnie jak przed ostatnim odcinkiem zasiądzie większość oglądających – cena bloku reklamowego potroi się)
    W tym miejscu zgadzam sie z szanownym Cybulskim: siadaj, rób, nie trać czasu.
    Twórca wspomnianej przez Pana łapki na myszy zrobił od razu najlepszą – nie pytał o bzdury w badaniach bo ważna tu była jedna odpowiedź: jaka ma być? – najlepsza!
    Żyjemy w chorych czasach – chcemy wszystko przegłosować. Wmówiono ludziom, że mają wpływ na wszystko, że decydują o wszystkim! Pozornie prawda nie ma już znaczenia. Nie ten śpiewa najlepiej, który ma absolutny słuch i genialne poczucie rytmu ale ten, który przekona do siebie średnio-głuchą publikę, słuchajacą swojego odbiornika TV jednym uchem przy kotlecie. Trochę szkoda…

  7. Tak tak tak wsyscy mamy rację,każdy jest mądry na swój sposób,to że ja czytam jest ok to że odp jest ok wszysko weżmy na ok i sprawa rozwiązana po co mamy się mądrować każdy ma inne zdanie każdy inaczej myśli sprawa jasna bądzmy ludzmi .Baranku Boży który gładzisz grzechy świata ,obdarz nas spokojem -bo ześwirujemy .:)

Zostaw komentarz