Nie wiem jak znaleźć wewnętrzną pewność siebie

Rano powinienem czuć się pełen energii (w końcu tak było w planach i tak jest w podręcznikach). Powinienem być jak laserowy promień światła przecinający szarą mgłę.

Ale z tych dwojga, akurat jestem raczej jak to drugie. Gdzieś tam muszą świecić swoim ogniem niebieskie ciała. Ale tu, w tym kawałku mojego czasu, jest mgła. I czy mi się to podoba czy nie, zmienia świat w rozmytą nieokreśloność. Nie widzę wyraźnie tego, co przede mną. Nie wiem co się stanie gdy pójdę do przodu, Nie wiem jaki kierunek jest właściwy, nie wiem czy za parę kroków nie spadnę w przepaść lub przynajmniej zderzę się z drzewem. Co mam zrobić: jak przestraszony ślepiec na kolanach próbować wymacać namiastkę pewności, czy jak szaleniec iść przed siebie? Albo może złożyć petycję do najwyższej instancji by znów wszystko było pozbawione ryzyka i niewiadomych? Albo usiąść i czekać aż mgła minie i wszystko stanie się wyraźne, ostre i przewidywalne? Albo biegać w kółko w stronę każdego, nowego dźwięku?

To dziwne, ale doświadczenie „mgły” (braku pewności, w którą iść stronę, braku wewnętrznego przekonania, czy to wszystko dobrze się skończy) jest dobrym i potrzebnym doświadczeniem. W mgle wyostrza nam się jakiś wewnętrzny zmysł, którego istnienia nawet u siebie nie podejrzewaliśmy. To nie jest łatwe, ale ludzie o ustawicznej „laserowej koncentracji na celu” to nie do końca zdrowi psychicznie ludzie. W każdym razie ludzie, którzy nie dysponują wszystkimi możliwościami, jakie daje nasza psychika (jakby orkiestra symfoniczna pozbawiona altówek).

Ale co mam konkretnie zrobić… jak sobie poradzić, gdy nie wiem, jaki kierunek jest właściwy? Domagasz się bym podał ci receptę jak rozproszyć mgłę? Bym cię pozbawił tego cennego doświadczenia? Ale niech będzie, powiem: zaakceptować to, co czujesz. Uszanować to, co się w tobie dzieje. A potem poszukać swojego sposobu poruszania się.

Jeden komentarz

  1. Genialne porównanie sytuacji do błądzenia we mgle! Ale zawsze mam jakieś ale..

    „zaakceptować to, co czujesz. Uszanować to, co się w tobie dzieje. A potem poszukać swojego sposobu poruszania się. ”
    łatwo powiedzieć..a co, idąc dalej tym tokiem myślowym, jeśli w tej mgle spotykamy wciąż ludzi, którzy pchają nas w niewłaściwy kierunek? Czasem chyba nie wystarczy tylko akceptacja własnych uczuć, czasem potrzebujemy tej akceptacji wśród ludzi, którzy nas otaczają, co jeśli spotykamy się wciąż z ostrą krytyką, brakiem szacunku itp., z ludźmi którzy pchają nas w najbardziej „mglisty i niepewny teren”?

    „Albo usiąść i czekać aż mgła minie i wszystko stanie się wyraźne, ostre i przewidywalne?” Pytanie czy to nie daje ludziom największego szczęścia? Często zastanawiam się, czy brak błądzenia we mgle nie jest sposobem na życie, czerpaniem radości z tego co się robi, niepohamowaną kontrolą nad własnym losem.

Zostaw komentarz