Pan Trzęsieniowy

Dwa tygodnie temu czytałem zbiór opowiadań Haruki Murakami pt. „Wszystkie boże dzieci tańczą”. W tle każdego jest trzęsienie ziemi.

W ostatnim opowiadaniu Ciastka z miodem mała dziewczynka Sara, co noc budzi się krzykiem. Jej mama, Sayoko, mówi:

.. Pewnie oglądała za dużo wiadomości o trzęsieniu ziemi w Kobe. Prawdopodobnie te obrazy są zbyt dramatyczne dla czteroletniej dziewczynki. Myślę tak, bo zaczęła się budzić w nocy mniej więcej od czasu trzęsienia ziemi. Mówi, że przychodzi do niej jakiś nieznajomy – „pan Trzęsieniowy”. Budzi ją i próbuje wepchnąć do niewielkiego pudełka. Jest za małe, człowiek się w nim nie zmieści. Sara mówi, że nie chce do pudełka, a wtedy on chwyta ją za ręke i próbuje tam wepchnąć na siłę, łamiąc jej kończyny w stawach. Dlatego Sara krzyczy i budzi się.

– Pan Trzęsieniowy?

– Uhm. Podobno jest stary, wysoki i chudy. Budzi się z tego snu, zapala światła w całym mieszkaniu, obchodzi wszystkie kąty i szuka go. W szafie, szafce na buty, pod łóżkiem, w szufladach komody. Powtarzam jej, że to tylko sen, ale nie słucha. Kiedy skończy poszukiwanie i upewni się, że go nigdzie nie ma, nareszcie się uspokaja i może znów zasnąć.

Nie jestem publicystą, nie piszę o bieżących wydarzeniach. Ale tym razem nie mogłem się powtrzymać.

Japonia jest tak blisko.

Pod koniec opowiadania, Sara śpi w objęciach Sayoko. Obok nich, patrząc na zegar siedzi pisarz Jumpej:

Pomyślał, ż będzie pisał inaczej niż do tej pory. Będzie pisał historie, w których ktoś nie może się doczekać światu, bo wtedy będzie mógł mocno uścisnąć ukochaną osobę. Ale na razie musi tu siedzieć i strzec tych dwóch kobiet. Nikomu nie pozwoli ich włożyć do żadnego głupiego pudełka. Choćby niebo się zawalił, choćby z hukiem rozstąpiła ziemia.

Zdjęcie: Mokedophoto

2 komentarze

  1. Zbyszku, tak dobrze wziąć oddech w sieci… Prostota i takt wobec okoliczności. Wszystko. Akurat jestem w trakcie „Kroniki ptaka nakręcacza”.

  2. Znalazłem mały sposób by cokolwiek pomóc:

    http://bit.ly/gbef6v
    http://bit.ly/eOve24

    To organizacja „Save The Children”. Nie znałem jej wcześniej, ale jestem pewien, że robią dobrą robotę.
    Pomagają dzieciom, a ich los mnie najbardziej porusza.

    Gdy pomagasz innym, pomagasz przede wszystkim sobie. Wystarczy pomóc w małym stopniu innym, by w wielkim stopniu pomóc sobie.

    Jeżeli na przykład masz niskie poczucie własnej wartości, nie kombinuj z afirmacjami, kotwiczeniem i innymi sztuczkami. Zrób coś dla innych. Daj coś innym. Poczujesz się bardziej wartościowy. Ile energii i pieniędzy tracimy na bzdurne szkolenia i książki, zamiast po prostu zrobić coś wartościowego?

    Jest okazja. Pomóż w jakiś sposób. Ten lub inny. Nie skupiaj się wiecznie na sobie.

Zostaw komentarz