Czasem, gdy człowiek czuje się do niczego, rzeczywiście powinien coś w sobie poprawić – opanować jakieś umiejętności, zająć się czymś innym, albo zmienić stosunek do negatywnych doznań. Czasem jednak to nie człowiek powinien się zmienić, ale skala ocen, jakiej wobec siebie używa.

To trochę jak w szkole. Jeżeli jakiś uczeń ma dwóję, to może oznaczać, że poświęca za mało czasu na naukę lub brakuje mu zdolności. Ale może też znaczyć, że nauczyciel wystawia mu oceny na podstawie złych kryteriów. Jeżeli wszyscy uczniowie w klasie mają same dwóje, jest prawie pewne, że coś jest nie w porządku z kryteriami ocen. Ktoś wymaga umiejętności, jakich uczniowie nie są w stanie posiąść. Jeżeli cały czas, niezależnie od tego jak bardzo się starasz, czujesz się nic nie warty – być może z tobą, twoimi umiejętnościami, motywacją czy uzdolnieniami, wszystko jest w porządku. Zmiany wymagają natomiast oczekiwania, jakie masz pod swoim adresem.

Afrykańska księżniczka

Pewnemu afrykańskiemu królowi urodziła się córka . Było to akurat tego dnia, gdy pokonał wrogów. Przepełniony poczuciem tryumfu powiedział wtedy:

– Gdy dorośnie, zrobię dla niej ucztę jakiej świat nie widział! Stada wołów, które zostaną zabite będą tak wielkie, że kurz ich kopyt przesłoni słońce.

Radość z choćby największego zwycięstwa kiedyś musi się skończyć. Ojciec szybko zapomniał o swoich obietnicach. Jednak matka i niańki często powtarzały dziecku te słowa.

Minęło kilkanaście lat, w końcu przyszedł dzień dojrzałości. Zgodnie ze zwyczajem plemienia, księżniczka idzie na sawannę i czeka aż ojciec przyśle stado wołów, na czele którego wróci do wsi. Ojciec przysyła dwadzieścia wołów – tyle, ile przysyła się na cześć jednej z córek króla. Jednak ona mówi:

– Nie widzę żadnych wołów, kiedy mój ojciec przyśle stado?

Gdy słudzy wracają i powtarzają to ojcu, ten się cieszy. Mówi:

– Dobrze! Zna swoją wartość! W końcu jest księżniczką.

Przysyła zatem pięćdziesiąt wołów. Księżniczka znowu odmawia. Król przysyła sto, potem dwieście, wreszcie tysiąc. Księżniczka za każdym razem tylko spogląda w niebo i mówi:

– Jeszcze widzę słońce, jeszcze kurz stada go nie przesłonił.

Ojciec, początkowo przychylny, jest coraz bardziej wściekły. Wysłał już wszystkie swoje woły, pozbierał woły swoich poddanych, pożyczył woły sąsiadów, a księżniczka dalej nie chce wejść do wsi. Najchętniej zostawiłby ją samą sobie, ale nie pozwala mu na to królewska duma. Wysyła, więc wojowników na poszukiwania. Ci trafiają w końcu do zielonej doliny, w której jest pełno wołów. Nie zastanawiają się do kogo należą. Biorą je i pędzą do księżniczki. Wreszcie stado jest tak wielkie, że kurz przesłania słońce. Dumna księżniczka wreszcie przychodzi na dwór ojca. Woły zostają zabite i rozpoczyna się uczta, jakiej świat nie widział.

Wszystko skończyłoby się szczęśliwie, gdyby nie demon. To była jego dolina i jego woły. Demon przychodzi do wsi by wyrównać dług. Nikt nie może mu przeszkodzić, gdy uprowadza księżniczkę i zamyka ją w ciemnej jaskini. Mówi:

– Ponieważ zostałem upokorzony, upokorzę ciebie. Przez pięć lat będziesz mi usługiwać. Będziesz ciężko pracować swoimi rękoma.

W ciągu następnych dni dziewczyna traci pychę i zamiast marzyć o wielkich ucztach tęskni za codziennym życiem, jakie do tej pory wiodła.

Jest w tej legendzie kilka prostych prawd. Po pierwsze, stajemy się ambitni, bo wierzymy w słowa, które nam ktoś powtarza. Niańka, matka czy ktokolwiek powtarza nam o tym, jak to cenni jesteśmy a my wierzymy, że w naszym życiu czeka nas coś niezwykłego, czego nikt inny, nigdy jeszcze nie doświadczył. Banalne wydarzenie urasta do rangi przepowiedni.

Po drugie, do pewnego momentu dobrze być ambitnym. Jednak bardzo łatwo przekroczyć miarę. Gdy oczekujesz nieludzko wiele, nieludzko wiele ryzykujesz. Nawet, gdy uda ci się osiągnąć to, o czym marzysz, cena może być bardzo wygórowana. Być może nawet osiągniesz sukces. Ale co potem? Stajesz się dłużnikiem demona. Tyle osób mających osiągnięcia, o jakich tylko możemy marzyć, wpada w narkomanię, alkoholizm, rozwala jedno małżeństwo za drugim czy nawet popełnia samobójstwo. Udało im się zdobyć wspaniałe stado. Mieli swoje pięć minut, teraz o swoją własność upomniał się demon.

Demon z bajki był łagodny. Księżniczka dostała drugą szansę. Ale jest jeszcze inna wersja bajki. Kończy się słowami: marzyła o tym, by dostać drugą szansę, ale było za późno, jej duma pozbawiła ją na zawsze wolności i wygodnego życia.

Poziom naszych aspiracji nigdy nie jest bez znaczenia. Ma wpływ na świat i na nasz własny los. W ostateczności, to my na koniec będziemy płacić za aspiracje, nawet gdy to nie my jesteśmy winni tego że je mamy.

Równanie stosunku do siebie

Jeden z ojców psychologii, William James pisał:

Nasze uczucia wobec samych siebie wyznacza stosunek tego, co rzeczywiste, do naszych domniemanych możliwości, wyrażony ułamkiem, w którym mianownik stanowi nasze aspiracje, a licznik – uzyskane powodzenie:

Samo osiągnięcie jakiegoś powodzenia nie jest zatem warunkiem, tego, że będziemy się czuli zadowoleni z siebie.

Parę dni temu spotkałem młodego prawnika. Z mojej perspektywy osiągnął duże powodzenie: ma wspaniałe dzieci, kochającą żonę, dobrze zarabia, ma przyjemne mieszkanie. On jednak jest pełny frustracji i niezadowolenia z siebie: nie mam własnej kancelarii, nie mam domu pod miastem, nie jestem jeszcze dość sławny. To aspiracje sprawiają, że jego powodzenie nie przekłada się w żaden sposób na zadowolenie z siebie. Nie wiem, czy jego aspiracje są wygórowane. Być może, jego krytyczna postawa pod własny, adresem jest zupełnie uzasadniona.

Jednak wiele osób skazuje się na wieczne niezadowolenie z siebie oczekując rzeczy sprzecznych z prawami natury.

Na przykład kobieta w wieku czterdziestu pięciu lat nienawidzi siebie, bo jej ciało nie wygląda jak ciało osiemnastolatki. Mężczyzna w podobnym wieku, czuje się do niczego, bo nie ma bujnej fryzury jak piętnastolatek. Ktoś inny nie może spać, bo w ciągu roku nie stał się multimilionerem. Ktoś inny nie może sobie poradzić z poczuciem marnowania czasu, bo zajmując się wychowaniem dzieci, prowadzeniem firmy, działalnością społeczną i życiem towarzyskim ciągle nie może znaleźć czasu na realizację marzeń z dzieciństwa. Ktoś inny nie lubi siebie, bo nie udało mu się przewidzieć wydarzeń, które były zupełnie od niego niezależne…

Aspirujemy do tego by być kimś, kogo nie dotyczą prawa natury. Oczekujemy, że nie będziemy się starzeć, że w każdej dziedzinie życia będziemy genialni, że posiądziemy dar bilokacji i jasnowidzenia. Gdy okazuje się, że jesteśmy zwykłymi, normalnymi ludźmi, czujemy rozczarowanie.

Ćwiczenie 1

Czy twoje aspiracje zawierają w sobie coś nierealnego?

Nie myl rzeczy nierealnych z tym, co wymaga wielkiego wysiłku i łutu szczęścia. Wygranie olimpiady, dokonanie jakiegoś ważnego wynalazku, zbudowanie dochodowej firmy czy napisanie dobrej książki – to wszystko są rzeczy możliwe, choć bardzo trudne. Rzeczy niemożliwe, to takie, które są sprzeczne z prawami natury, z tym jak działa świat.

Oto kilka przykładów:

Nie starzeć się;

Nie umrzeć;

Zrzucić 20 kilo nadwagi w ciągu tygodnia, nie zmieniając ani diety ani stylu życia

Nigdy nie czuć negatywnych emocji;

Nauczyć się wirtuozowskiej, gry na instrumencie bez żmudnych ćwiczeń;

Być najlepszym absolutnie we wszystkim, czego się podejmę;

Dysponując godziną czasu zrobić pięć rzeczy, z których każda wymaga godziny niczym nie zmąconej koncentracji.

 

Jakie są twoje oczekiwania, które nie są spójne z prawami natury?

Absolutność wymagań

Często nasze wymagania nie dotyczą rzeczy niezgodnych z naturą. Np. nie ma nic nierealnego w tym by być dobrze zorganizowanym. Problem jest jednak w sposobie stawiania tych wymagań.

Częstym powodem zbyt długo utrzymującej się negatywnej oceny jest traktowanie naszych pragnień, jako absolutnych żądań. W efekcie nasze oczekiwania są równie niemożliwe do spełnienia jak oczekiwania tego, że będę się unosił w powietrzu. Przyjrzyjmy się, czy nie mamy w sobie tego rodzaju oczekiwań.

Ćwiczenie 2

Dokończ zdania zaczynające się takimi słowami:

Absolutnie muszę…

Nie wolno mi…

Za wszelką cenę…

Zawsze muszę…

Oto kilka przykładów:

Musze zawsze być dobrze zorganizowany.

Muszę dobrze zarabiać.

Absolutnie muszę osiągnąć sukces.

Inni ludzie muszą mnie podziwiać.

Nie wolno mi wiedzieć mniej niż wiedzą inni ludzie.

Nie wolno mi mieć gorszych dni.

Za żadną cenę nie mogę nigdy poddać się zwątpieniu.

Muszę zawsze czuć się szczęśliwy.

Nie wolno mi czegoś nie wiedzieć.

Nie mogę popełniać żadnych błędów.

Nie mogę być gorszym od sąsiada.

Mój dom musi być zawsze idealnie czysty i posprzątany.

Zawsze musze być perfekcyjną matką.

Jaka jest twoja lista absolutnych wymagań? Przypomnij sobie sytuacje, w których czułeś rozczarowanie sobą. Czy było w tobie jakieś muszę; nie wolno mi; absolutnie?

Wiele z naszych wewnętrznych standardów i oczekiwań ma sens. Ale nigdy nie mają sensu absolutne oczekiwania.

Być może w takim absolutnym oczekiwaniu jest zawarte coś, na czym ci zależy. Jest jednak duża różnica między chcę, a muszę.

Muszę być zawsze dobrze zorganizowany!

Naprawdę?

W każdej sytuacji? W odniesieniu do każdej dziedziny życia?

Co się stanie, gdy nie będziesz? Zmienią się losy świata? Stracisz niepowtarzalną okazję? Zrobisz coś, czego nie będziesz nigdy mógł naprawić? Będziesz musiał popełnić seppuku?

Być zawsze dobrze zorganizowanym ani nie jest możliwe ani nie jest potrzebne.

Przyjrzyj się swoim absolutnym oczekiwaniom. Przedyskutuj je z sobą. Bądź wrażliwy na ich pojawianie się. Uważaj na chwile, gdy je sobie powtarzasz. Gdy uświadomisz sobie, że się do czegoś absolutnie zmuszasz zadaj sobie pytanie:

Czy naprawdę?

Czy to w ogóle jest możliwe?

Co by się stało, gdyby muszę zmieniło się w chcę lub potrzebuję?

Świadomość aspiracji

Nikt nie twierdzi, że w imię wewnętrznego spokoju należy całkowicie porzucać jakiekolwiek aspiracje. Można oczywiście, raz na jakiś czas polepszyć sobie samopoczucie, twierdząc, że jest się marnym prochem, którego życie jest tylko nic nie znaczącym splotem okoliczności. Nie sądzę jednak, by ta metoda pomagała na długo. Człowiek, który niczego nie pragnie, przestaje żyć. Całkowite wyrzeczenie się swoich aspiracji byłoby niezgodne z zasadą miłości do siebie. Człowiek, który kocha siebie chce dla siebie dobrych rzeczy. Ma więc aspiracje.

Ważne jest jednak to, aby były one świadomie wybrane. Skoro mają tak istotny wpływ na to, jak czujemy się w odniesieniu do siebie, skoro mogą przekreślić radość z każdego osiągnięcia, lepiej by były rzeczywiście istotne.

Niestety nasze aspiracje często są przypadkowe. Nie trzeba wiele, byśmy je kupili. Wystarczy, że rodzice będą nam coś systematycznie powtarzać, albo że wszyscy nasi przyjaciele będą uważać, że coś jest cenne. Wystarczy, że zobaczymy co ma sąsiad, albo nawet obejrzymy jakiś bzdurny serial. Aspiracje przyczepią się do nas jak rzep do psiego ogona. Będziemy nimi żyć, będziemy na ich podstawie wystawiać sobie oceny. Będziemy pod ich kątem planować nasze dni i uzależniać od nich nasze wysiłki.

Nie zadamy sobie pytania: czy to rzeczywiście jest takie ważne? Czy naprawdę jestem skłonny za to zapłacić?