Pewnie jest wiele rzeczy, których powinienem się nauczyć. Ale jest jedna rzecz, absolutnie najważniejsza. Jeżeli jej nie opanuję na dość dobrym poziomie – marne mam szanse zrobić w życiu coś ważnego.

Piszą o niej m.in. Jason Fried i David Heinemeir Hansson w Rework (jeżeli ktoś nie zna tej książki, to nie przeczytał nic na temat efektywnej pracy).

Piszą oni, że gdy mamy jakiś problem do rozwiązania możemy próbować sobie z nim poradzić na dwa sposoby. Pierwszy to siłowy, poprzez gimnastykę intelektualna i robienie wszystkie „tak jak trzeba”. Drugi to sposób judo – szukanie rozwiązania, które wiąże się z maksymalnym efektem i minimalnym wysiłkiem.

Można mówić o judo – ja wolę mówić o elegancji. Chodzi o to, że zbyt rzadko poszukujemy eleganckich rozwiązań. Elegancja to zdolność numer jeden w każdej dziedzinie życia. Tak samo w sztuce, jak i biznesie, tak samo w wychowywaniu dzieci, prowadzeniu domu jak i projektowaniu nowych produktów i storn internetowych.

Eleganckie rozwiązanie to takie, które jest proste, minimalne, pozbawione napięcia i siłowania się. Eleganckie rozwiązanie to takie, które pozwala osiągnąć wiele, minimalnymi kosztami.

Niektórzy mówią i prostocie i braku kombinowania. To też, ale nie do końca. Prostota, szczególnie w wydaniu internetowym, to bardzo często prostactwo. Kto nie spotkał w Internecie jakiegoś prostaka ogłaszającego swoje proste techniki pokonania wszystkich problemów? Właśnie przed chwilą oglądałem taki występ (tym razem nie po polsku). To nie ma nic wspólnego z elegancją. Kretyni nie znają elegancji.

Do elegancji zdolni są tylko ludzie inteligentni. Ci niestety często tracą życie na siłowaniu się i konstruowaniu najbardziej wymyślnych i skomplikowanych systemów, które potem przewracają się przy lada podmuchu.

I właśnie tego chcę się nauczyć elegancji.

Pytanie jak?

Pierwsza sprawa to pozbyć się perfekcjonizmu. Perfekcjonizm zawsze wiąże się z siłowaniem się, kombinowaniem i zmaganiem się. Perfekcjonista skupia się zazwyczaj na spełnieniu swoich wyobrażeń, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Dla perfekcjonisty liczy się najbardziej napięcie i zmaganie. Perfekcjonista jest tak nim zaaferowany, że nie dostrzega co stanowi problem i co naprawdę jest potrzebne.

Pomysł na eleganckie rozwiązanie może pojawić się dopiero wtedy, gdy zaczynamy patrzeć na świat bardziej obiektywnie, bez naszych neurotycznych wyobrażeń o tym, jak coś musi wyglądać.

Dlatego pierwsze pytanie brzmi: Co stanowi minimum w tej sytuacji? Jakie są podstawowe, minimalne funkcje? Co jest najważniejsze a co jest dodatkiem?

Jaki tak naprawdę problem rozwiązujesz?

Czy oprócz ciebie ktoś potrzebuje rozwiązania tego problemu?

Jaki jeden aspekt tego problemu jest najbardziej bolesny?

Gdy wiesz już co stanowi  istota problemu pytanie brzmi:

Jaka jest najłatwiejsza droga? Co jest na tyle dobre by rozwiązać problem w istotny sposób?

Co jest dość dobre w tej sytuacji.

Doskonałe, wyczerpujące rozwiązania nigdy nie są eleganckie. Niektóre z tych „dość dobrych” są.

Te rozważania pojawiły mi się jako część pracy nad stroną sprzedającą moją książkę o uwadze (zmieniłem tytuł, ale jeszcze go nie zdradzę).  Mam tam wiele okazji do kombinowania. Pozdrawiam.