Tag akceptacja

Czy mówienie do lustra podnosi pewność siebie i pomaga w życiu?

Przeczytałem ostatnio zalecenie, by w razie braku pewności siebie, niskiej samooceny, braku poczucia własnej wartości itp., stanąć przed lustrem i powiedzieć "Jestem boski. Jestem przystojny, inteligentny, uroczy i sympatyczny. Jestem przepełniony pewnością siebie. Nie ma na świecie lepszej rzeczy jak być mną". Czy to pomaga? Co mówią na ten temat badania? Jeżeli ta technika nie jest pomocna, czy można ją zastąpić?

Jeszcze raz ruszyć w drogę (prawdziwy rozwój osobisty nie polega na unikaniu)

Wyobraź sobie, że zaplanowałeś wycieczkę w góry. Liczysz na ładną pogodę, ale rano leje deszcz a na domiar złego, boli cię trochę głowa i coś strzyka w kolanie. Co robisz? Próbujesz zaczarować pogodę i siebie mówiąc: „Najpierw wszystko musi być idealne, dopiero wtedy ruszę” ? Rezygnujesz z wycieczki mówiąc: „Jak nie jest, tak jak sobie wymarzyłem, to ja się nie bawię” Odkładasz wycieczkę na następny dzień, bo może będzie pogoda, bo będę się lepiej czuł? A może mimo wszystko idziesz w góry, ryzykując deszcz i kiepskie samopoczucie?

Z czym naprawdę masz problem – z oceną siebie czy poczuciem własnej bezsilności?

O co chodzi mojemu koledze, który mówi: wiesz, tyle rzeczy bym zrobił, ale mam za dużo wątpliwości pod swoim adresem. One mnie paraliżują… Czy naprawdę chodzi mu o wątpliwości? Nie wiem czy jest ktoś ich pozbawiony. Nawet w tym momencie, gdy stukam w klawisze mam mnóstwo wątpliwości. Co prawda nie roztrząsam ich, ale gdybym tylko pogrzebał to mógłbym ich wyciągnąć całkiem sporo. Nie czuję jednak by to w jakiś specjalny sposób mi przeszkadzało. Wątpliwości czasem utrudniają działania, czasem pomagają (gdy mnie zmuszają do większego wysiłku) ale nie gryzą się z moim życiem. Negatywna ocena siebie nie jest problemem. Problemem jest poczucie nieadekwatności, znikomości, bezradności, ułomności, nikczemności, nieudolności…

Porażki, sukcesy i droga do domu

Nie szukaj drogi, na której nie ma porażek. Szukaj drogi, która ma serce. Takiej, która prowadzi do domu. Do miejsca, do którego należysz. Droga z sercem, częściej jest niewygodna i męcząca. Nie wiem dlaczego, ale tak jest. Może Bóg miał gorszy dzień, gdy to wymyślał? Skąd mam wiedzieć?