Prowadzę właśnie program Działaj Teraz. Komplet. Uczestnicy pełni energii i zapału. Coś jakby wielki ożywczy wodospad. To nic, że pracuję po 14 godzin na dobę (przygotowuję odcinki szkolenia niemal na żywo, codziennie śledzę i komentuję dzienniki uczestników, spotykam z ludźmi itp.). To czysta przyjemność i duża satysfakcja.

W trakcie jednego z odcinków szkolenia zajmujemy się „demonami działania” (psychologicznymi pułapkami utrudniającymi doprowadzanie projektów do końca). Jeden z  demonów to „demon poczekalni” . Dlaczego poczekalni? Indyjski jezuita, Carlos G. Valles pisze w swojej książce Sztuka wyboru:

Nałogowcy poczekalni. Jest to najgorszy nałóg w życiu. Poczekalnie ducha, przedpokoje pałacu ducha są pełne ludzi, którzy tam po prostu są, przebywają, rozbijają swoje namioty, żyją i umierają. Fakt, że znajdują się już w poczekalni, daje im poczucie, że coś się dzieje. Opuścili dom, przyjechali na dworzec, mają bilet, mają zamiar dotrzeć na miejsce, ale jeszcze nie teraz. Na razie osiedli się w poczekalni – i tam czekają. A pociągi przyjeżdżają i odjeżdżają, wokoło jest duży ruch, tłum i hałas, wszyscy gdzieś zdążają, maszyny gwiżdżą, kulisi krzyczą, dzieci płaczą, ludzie się pocą, podczas gdy miłośnicy sufitu w poczekalni na indyjskiej stacji siedzą bez ruchu. Jakiś człowiek ze swoje walizki zrobił sobie poduszkę i śpi na podłodze jako stały lokator domu w pół drogi, któremu nikt nie przeszkadza. Komfort czekania chroni anonimowych gości przed zamieszaniem związanym z dotarciem na miejsce.

Od dawna cytuję ten opis. Dziś jednak uświadomiłem sobie, że to nie do końca tak.

Nikt z nas nie jest pasażerem. Nigdy nie wystarczy wybrać pociąg, wsiąść i czekać aż się dojedzie.

Owszem, przesiadujemy w poczekalni. Owszem, uważamy się za pasażerów. Wydaje nam się, że kiedyś wsiądziemy do wagonu i wszystko będzie dobrze.

Ale to nieprawda.

Nie jesteś pasażerem. Jesteś maszynistą. Twoja lokomotywa czeka aż do niej wsiądziesz i ją uruchomisz.

Nie bądź szalony i przestań sobie wmawiać, że jesteś tylko pasażerem. Jesteś maszynistą i lepiej się z tym pogódź.

– Ale moja lokomotywa jest niesprawna, ja nawet nie wiem, jak ją uruchomić!

Nie martw się. Jestem ci w stanie pomóc. Moje szkolenia (takiej jak Działaj Teraz) to odcinek rozbiegowy. Mogę ci pomóc ruszyć z miejsca. Mogę cię rozpędzić. To moja praca.

Praca, nic specjalnego. Jestem zwykły manewrowym maszynistą. Ale kocham to zajęcie. Moja lokomotywa wyciągnęła ze stagnacji już wiele wspaniałych maszyn. Gdy nabieramy tempa, odłączam się i były lokator poczekalni pędzi dalej samodzielnie. Widzieć to jest wielką satysfakcją. Wiele z tych lokomotyw jeździ tak daleko, że sam nigdy nie byłem w tych regionach. Mogę tylko podziwiać ich osiągnięcia.

Bywam całkiem silną lokomotywą, ale nawet ja nie poradzę, jeżeli nie zechcesz wsiąść do swojej lokomotywy. Nic nie poradzą, jeżeli wbrew wszystkiemu ciągle utrzymujesz, że jesteś jedynie pasażerem, od którego nic nie zależy.

Nie mogę wepchnąć cię na siłę do twojej lokomotywy. Nie mogę cię zmusić byś odważył się włączyć silniki. Nie mogę cię zmusić byś zluzował hamulce.

Jeżeli tego nie zrobisz, nikt i nic ci nie pomoże. Będziesz gnić w tej cholernej poczekalni, złorzeczyć, że śmierdzi, że duszono, że nie ma perspektyw, że się cisną, narzekać że mało pociągów, że maszyniści pijani…

W tym samym czasie twoja wspaniała lokomotywa będzie rdzewieć.

Moją misją na tym blogu jest pomagać ludziom, którzy chcą działać, którzy mają odwagę wyjść na tory, wsiąść do lokomotywy i zwolnić hamulce.

Jestem już zmęczony przekonywaniem, że warto ruszyć z miejsca. Dwa ostatnie teksty zamknęły ten okres w moim życiu, gdy zachęcałem, przekonywałem, dawałem przykłady że warto ruszyć tyłek i wynieść się z poczekalni, nawet, jeżeli naprawdę nie masz na to ochoty.

Dotarło do mnie, że to kwestia decyzji.

Jeżeli ktoś nie chce podjąć odpowiedzialności za swoje życie, nic mu nie pomoże.

Na początku każdego działania jest przerażenia. Sam musisz stanąć na przepaścią i skoczyć. To przerażające uczucie. Nie ma ułatwień. Zamykanie oczu za bardzo nie pomaga. Ale musisz to zrobić sam. Bez tego, choćbym stanął na głowie, nie ułatwię ci życia.

Nie musisz korzystać z mojego rozbiegu, by zacząć działać. Wiele osób radzi sobie doskonale beze mnie. Gdybyś jednak chciał, podjąłem dziś decyzję, że w połowie października uruchomię jeszcze jedną edycję Działaj Teraz (choćby dlatego, że kilku osobom musiałem z bólem serca odmówić). Zapisy od pierwszego października, zapraszam.

Ale oprócz tego będzie kilka innych projektów, adresowanych do tych, którzy podjęli decyzję by iść do przodu wbrew wszystkim przeciwnościom. Ciągle zastanawiam się, czy robić je na tym blogu, czy założyć nowy blog… zobaczymy. Napiszę o tym niedługo 🙂