W dzień świąt chciałbym życzyć wszystkim Nadziei.

Mówią, że nadzieja jest matką głupich. Pewnie tak, gdy towarzyszy jej naiwność, brak kontaktu ze światem, liczenie na to, że wszystko samo się załatwi czy oczekiwanie, czegoś nie z tej ziemi. Naiwne będzie dobrze czy na pewno się uda –  to nie jest coś, czego by warto życzyć.

Dlatego życzę trochę innej Nadziei: takiej, której towarzyszy gotowość zniesienia wszystkiego, co trzeba będzie znieść. Nadziei, której nie niszczą porażki, kryzysy czy wątpliwości pod własnym adresem. Takiej, która zawsze nas popchnie do tego by jeszcze raz spróbować, jeszcze raz zrobić pierwszy krok, mimo, że tak na chłopski rozum szanse mamy niewielkie.

Nie zawsze będzie dobrze, nie zawsze wszystko się uda, ale zawsze możesz trwać przy tym co dla ciebie najważniejsze. To wymaga Nadziei. Każda twoja próba – podjęta uważnie i uczciwie wobec siebie – zwiększa szanse na dojście tam, gdzie chcesz być.

Życzę nam wszystkim by tej Nadziei nigdy nam nie zabrakło.