Beniamin Zader, dyrygent Bostońskiej Orkiestry Symfonicznej (wspominałem już o nim …) , przytacza anegdotę dotyczącą legendarnego zespołu Kolish Quartet, który był znany między innymi z tego, że cały swój repertuar wykonywał z pamięci – nawet niewiarygodnie skomplikowane utwory współczesne.

Eugene Lehner w latach 30. grał w tym kwartecie na altówce. Opowiadając o wybitnych wykonaniach zespołu, Lehner często mówi o mrożących krew w żyłach momentach, kiedy tego lub owego z muzyków zawodziła pamięć. Choć bardzo sobie chwalił bezpośrednią więź, jaka nawiązała się między członkami kwartetu dzięki temu, że nie byli oddzieleni pulpitami, to jednak przyznaje, iż rzadko zdarzało mu się, by podczas koncertu jakiś błąd nie zmącił wykonania.

Oto, co zdarzyło się podczas pewnego koncertu.

W środku powolnej części Kwartetu Smycznkowego op. 95 Beethovena, tuż przed wielkim solo altówki, Lehner nagle doznał niewytłumaczalnego zaniku pamięci – w miejscu, w którym nigdy go jeszcze nie zawiodła. Dosłownie czarna dziura. Publiczność słyszała jednak utwór dokładnie tak, jak miał brzmieć: solo altówki dźwięczało w całym swoim bogactwie. Nawet dwaj pozostali muzycy – pierwszy skrzypek i wiolonczelista, obaj z przymkniętymi oczami i głęboko zaabsorbowani muzyką nie zdawali sobie sprawy, ze Lehner wypadł. To drugi skrzypek, Felix Khuner grał partię Lehnera, wchodząc idealnie w miejscu, w którym miała się rozpocząć – doskonale czysto i z brzemieniem altówki – a przecież jego instrument był nastrojony o kwintę wyżej. Lehner był oszołomiony. Gdy po koncercie zeszli z estrady, zapytał Khunera skąd wiedział, że ma zagrać. Ten odpowiedział ze wzruszeniem ramion: „Zauważyłem, że przyłożyłeś trzeci palec do złej struny, więc wiedziałem, że na pewno zapomniałeś co idzie dalej” (Rosamund Stone Zadner i Benjamin Zadner Sztuka możliwości .S. Zander, 110-111)

To właśnie jest obraz zgranego zespołu. Gdy ktoś mówi: robię swoje i ty też rób swoje, to nie jest żadnej zespół. Dlaczego drugi skrzypek miał zawracać sobie głowę tym, że Lehner wypadł? Wypadł? Jego wina, on zawalił. Powinien się lepiej przygotowywać, więcej ćwiczyć, lepiej spać, lepiej się odżywiać, biegać… robić wszystko by czarne dziury się nie pojawiały. Miał pełne prawo do tego, żeby zejść ze sceny i powiedzieć:

– No, z kim jak muszę grać?! Dlaczego ja to mam znosić?!

Mógł tak zrobić i miał pełne prawo do tego. Lehner spartolił. A jednak podziwiamy go za to, że tak nie zrobił.

Ludzie często zadają sobie i innym pytania typu:
– Dlaczego jak muszę pracować z takimi słabeuszami?
– Dlaczego ty ciągle musisz być nieprzygotowany?
– Dlaczego ciągle brakuje sprzętu?
– Dlaczego nikt nic z tym nie zrobi?
– Dlaczego nikt się tym nie zajmie?
– Dlaczego nie ma odpowiedniego sprzętu?
– Dlaczego nikt nie zapewni mi odpowiednich warunków?

Tą listę moglibyśmy długo ciągnąć. Tysiące pytań skupiających się na tym, czego brakuje i czego nie dostałem od innych. Czy takie pytania mają sens? Nie poprawiają sytuacji a dodatkowo niszczą nas samych. Stajemy się dzięki nim skwaśniali, przewrażliwienie i rozczarowani życiem. Wprowadzamy się w trans, który niszczy nas i ludzie wokół. Jest jednak na to recepta. Zamiast pytać się, dlaczego czegoś nie dostałeś, zapytaj się, co możesz wnieść.

Warto zapamiętać proste pytanie: co ja mogę teraz zrobić? Gdy czujesz, że zaczynasz zrzędzić na ludzi i świat, warto je sobie kilka razy powtórzyć.