Kilkanaście lat temu, pewien mało znany aktor siedział na poboczu Mulholland Drive i patrzył na rozciągają się w dole perspektywę Los Angeles.

Kilkanaście lat temu, pewien mało znany aktor siedział na poboczu Mulholland Drive i patrzył na rozciągają się w dole perspektywę Los Angeles. Nie wiodło mu się różowo. Miał trudny start – jego pierwszy występ wygwizdano. Następne występy, byłe nieco lepsze, nie na tyle jednak by zapewnić mu spokojne życie. Aby się utrzymać występował za marne grosze jako komik w klubach nocnych. Czasem były to nawet trzy kluby w ciągu nocy. Mieszkał z żoną i dzieckiem w wynajętym mieszkaniu, w którym za łóżko służyły im leżące na podłodze materace. Jednak nie był przygnębiony. Wiedział dokładnie, co ma robić. Z uśmiechem wyciągał kartkę i wypisał czek na kwotę 10 milionów dolarów „dla Jima Carreya za wykonane usługi aktorskie”. Włożył go do portfela i nosił tam przez cztery lata. Do momentu, gdy otrzymał taką kwotą za rolę w filmie. Czek nabrał pokrycia. Opowiadając o tym Carrey, powiedział, że wcale nie chodziło mu wtedy o pieniądze, ale o to, gdzie będzie w przyszłości. To był akt wiary w siebie i własne możliwości.

[ratings]