Cztery zasady pracy, tak jakbyś był artystą

Dwa poprzednie teksty można podsumować jednym wnioskiem: jeżeli ci nie idzie, jeżeli nie zarabiasz pieniędzy, jeżeli nie możesz znaleźć swojego miejsca – to dlatego, że nie umiesz pracować jak artysta. Wiem, wiem: bardzo się starasz, bardzo ci zależy, masz trudne warunki, mieszkasz w złym miejscu, za dużo masz na głowie, dzieci ci na to nie pozwalają, żona/maż cię dołuje, rodzice cię blokują, nie możesz sobie pozwolić na fanaberie, musisz jeszcze przejść terapię, musisz być rozsądny, nie masz odpowiedniej techniki, brakuje ci dużego talentu …

Mów to swoje babci a nie mnie (słyszę teraz komentarz mojej żony: typowy dla Zbyszka humor przedszkolaka). Mów to swojemu wujkowi, kolegom, mężowi, żonie, szefowi, sąsiadom, politykom… Ale nie mów tego mnie, a tym bardziej sobie. To bzdury i samooszukiwanie się.

Dlaczego ludzie, którym zazdrościsz odnieśli sukces?

Bądź artystą a odniesiesz sukces. Rozejrzyj się i zobacz, kim są ludzie, którzy odnoszą sukces. Kim są ci ludzie, którym mógłbyś zazdrościć? Czy to naprawdę tylko matacze, karierowicze i dzieci przypadku? Czy to tylko przedsiębiorczy, sprytni ludzie, którzy wiedzieli jak się ustawić? Pewnie są i tacy, ale popatrz na tych, których podziwiasz.

Popatrz: szef kuchni, do którego restauracji walą setki zachwyconych gości. Każde spotkanie przy stoliku, na którym leżą jego potrawy staje się pełne światła i radości. Skąd on się wziął? Założył kiedyś restaurację i z czasem dopracował się kilku recept? Nic podobnego. Był artystą, długo przed założeniem swojej knajpy. Poszedł kiedyś za tym, co kocha, a dopiero potem dołożył do tego kwestie organizacji i przedsiębiorczości.

Albo muzyk, na którego koncerty przychodzą tłumy fanów, który poprzez swoje nagrania codziennie dostarcza ludziom solidne porcje piękna i energii. Dlaczego ma za co żyć? Bo był przedsiębiorczy i założył kiedyś zespół? Bo sobie zaplanował, że kiedyś będzie sławny i bogaty? Nie, bo kocha muzykę.

Lekarz, na którego wizyty trzeba się umawiać pół roku wcześniej. Który potrafi wyprowadzić pacjentów z najgorszych opałów. Dlaczego odnosi tyle sukcesów i zdecydowanie ma za co żyć? Dlatego, że miał układy i pracuje w szpitalu? Umiał się ustawić? Zadaj mu jakieś pytanie związane z tym, co robi. Kiedyś przed wizytą u takiego lekarza trochę sobie poczytałem i pooglądałem (np. nagranie z konferencji na które brał udział), potem poprosiłem o wyjaśnienie czegoś. Odpowiedź była przykładem pasji i miłości do tematu.

Zacznijmy od stawania się artystą. Później zajmiemy się naszymi psychicznymi oporami i pieniędzmi.

Cztery proste zasady

No dobra. Pogadaliśmy sobie. Ale co konkretnie mam robić?

Przyglądając się artystom, czytając ich wypowiedzi i rozmawiając z nimi odkryłem kilka zasad, którymi się kierują. Postanowiłem wybrać cztery najważniejsze. Oto one:

1. Idź za wizją, dąż do doskonałości nie akceptuj byle czego. Ale ważna uwaga: nie skupiaj się na sobie samym, ale na twoim dziele. To ono ma być doskonałe, a nie ty.

2. Znajdź swój głos. Bądź oryginalny. Nie powielaj. Nie daj się zamknąć w modelach myślowych, jakie ludzie ci narzucają

3. Nie można być artystą bez publiczności. Żyj dla ludzi. Wychodź do nich. Dziel się tym, co masz w sobie najlepszego. Nie ukrywaj tego. Wnoś wkład w ich życie.

4. Rozwijaj swój talent. Tak, nie ma artystów bez talentu. Tyle, że ten prawdziwy talent, to coś, co pojawia się, jako efekt ciągłej i ciężkiej pracy.

Cztery pytania

W kolejnych tekstach będę pisał o tych punktach (znając moją rozwlekłość, pewnie nie uda mi się zamknąć w czterech punktach). Mam nadzieję, że te zasady będą się stawać coraz bardziej praktyczne.

Ale spróbujmy się już teraz do nich przymierzyć. Sprawdźmy czy nadają się do tego by przewidzieć sukces. Pomyśl o kimś konkretnym (osobie, która odniosła sukces, albo która dopiero walczy, i jesteś ciekawy, czy jej się uda). Odpowiedz na cztery pytania:

1. Czy ta osoba działa z wizją? Czy ma jakąkolwiek koncepcję czy pomysł na to, co robi? Czy jest w stanie pokazać głębszy sens swoich działań? Czy jej koncepcja się  rozwija? A może cała jej wizja sprowadza się do jakiegoś bzdurnego zdjęcia domku z czerwonym dachem czy połyskującego samochodu? Czy ma odwagę zmieniać swoją pracę, gdy stwierdzi, że to nie jest to, o co jej chodziło?

2. Czy ta osoba mówi swoim głosem? Dwóch kucharzy na podstawie tego samego przypisu i dysponując dokładnie tymi samymi składnikami zrobi zupełnie różne potrawy. Nasza psychika jest czymś bardziej wyjątkowym niż linie papilarne. Jeżeli ktoś mówi to samo co inni, to znaczy że nie dotarł do swojego głosu. Czasem źle mi się robi, gdy czytam w kolejnych blogach te same rady, te same przykłady, niemal te samy teksty. Już czytałem blog Leo Babuaty, już znam na wylot Davida Allena, wystarczy. Mam dość tych samych szkoleń: komunikacja, motywacja, wizualizacja, enelpizacja… Naprawdę jesteś taki sam jak inni? Naprawdę twoje życie nie nauczyło cię niczego wyjątkowego?

3. Czy ta osoba daje coś ludziom? Czy ktoś korzysta z jej twórczej pracy? Czy ludzie, który korzystają czują różnicę? Czy ta osoba czasem nie chowa się z tym, co robi przed innymi? Dla mnie jest tylko jedno kryterium grafomaństwa. To chowanie czegoś w szufladzie. Jeżeli coś napiszesz, ale wyjdziesz z tym do ludzi, to może to być chała, szajs totalny, tandeta, chłam, słowem „zła książka to była”, ale nie jest już grafomaństwo.

4. Czy ta osoba ustawicznie się rozwija? Czy dziś umie dwa razy więcej niż rok temu? Nie? To nie ma nic wspólnego ze sztuką. Gdy traktujesz coś jak dzieło sztuki twoje umiejętności zmieniają się, bardziej przypominają mocny górski potok niż stęchły zarośnięty stawik.

Wystarczy złamać jedną z tych zasad a niewiele wyjdzie z największego nawet wysiłku.

Znam osobę, która pracuje w firmie szkoleniowej – ma wizję, wychodzi do ludzi, rozwija się, a nie niestety nie mówi swoim głosem. Klapa.

Znam też kogoś, kto mówi swoim głosem, uczy się nowych rzeczy, ma koncepcje i wizje, ale nie obchodzą go inni ludzie. Nie wychodzi do nich, woli sobie dłubać w samotności i być ponad „tłumem”. Klapa.

Pozostałe zasady

Te cztery zasady nie wyczerpują wszystkiego. Nie wyczerpują nawet zawartości tego cyklu. W sumie będzie dwanaście zasad. Kolejna czwórka wiąże się pieniędzmi, kolejna z oporem. Wszystkie się bardzo ze sobą łączą. Sami zresztą z czasem zobaczycie.

9 komentarzy

  1. Świetnie się czyta kogoś, kto zna się na tym, o czym pisze!
    Mocno kibicuję!

    • Dziękuję Piotrze. To nie do końca tak. Nie zawsze dobrze znam się na tym o czym piszę. Gdybym chciał pisać tylko o tym, pewnie bym miał problem. W wielu dziedzinach mam więcej pytań niż odpowiedzi. Znacznie ważniejsze jest dla mnie pisać o tym, co uważam za ważne / kluczowe / podstawowe, nawet gdy nie znam odpowiedz na niektóre pytania.

  2. W trakcie czytania przypomniała mi się zasłyszana dziś historia lutnika – człowieka „robiącego w” gitarach. O tym lutniku klienci mówią, że „uczy gitary jak pięknie grać”. Zanim zacznie naprawiać gitarę, najpierw na niej przez tydzień gra, wsłuchuje się w jej brzmienie, zapewne opukuje również tam, gdzie zwykle się nie gra. 🙂 A potem bierze do ręki dłuto i papier ścierny. Oczywiście spod jego rąk wychodzi prawdziwa SZTUKA, która służy innym i zachwyca nieobłudnie.
    Jak ulał pasuje do tego tekstu.

  3. Dawno nie spodobało mi się tak bardzo coś, co napisałeś 🙂
    Zaczęłam od razu przyglądać się temu co i jak robię, sprawdzam jak się ma jedno do drugiego i co można by zmienić. Dobrze. 🙂

  4. Witaj Zbyszku!

    Kolejna porcja starożytnej klasyki?
    Tym razem koan:
    „Mistrz Basho powiedział zgromadzonym mnichom:
    – Jeśli macie laskę, dam ją wam. Jeśli nie macie laski, zabiorę ją wam.”

    A jak się to ma do ostatniego, zamieszczonego tekstu? Odpowiedź czeka na swoje odkrycie 🙂

    Pozdrawiam i czekam na kolejny tekst.

  5. „Wiem, wiem: bardzo się starasz, bardzo ci zależy, masz trudne warunki, mieszkasz w złym miejscu, za dużo masz na głowie, dzieci ci na to nie pozwalają, żona/maż cię dołuje, rodzice cię blokują, nie możesz sobie pozwolić na fanaberie, musisz jeszcze przejść terapię, musisz być rozsądny, nie masz odpowiedniej techniki, brakuje ci dużego talentu …”

    Muszę jeszcze tylko przeczytać x artykułów Ryżaka i n jego książek oraz wziąć udział w spotkaniu, które już niedługo…
    Mówiłeś Zbyszku swego czasu, że nie znasz się na terapiach i problemach, na które one odpowiadają – a tutaj drwisz sobie z tej formy pomocy i ludzi na nią się decydujących, zahaczając tym samym o ignorancję. Smutna prawda jest taka, że dla wielu ludzi życie i jego możliwości są, pomimo swojej złożoności, warte nie więcej niż guzik. Tutaj niestety kołczing jest bezradny, de facto rozkłada ręce wyzywając takie osoby od organicznych „przegrywów” („nie ma cię”, „przegrałeś” itp.). Tanimi hasełkami nie pomoże się im – trzeba dotrzeć głębiej, skorzystać z rzetelnej psychoterapii… która jednak nie jest tak medialnie powabna jak kołczing.

Zostaw komentarz