Dlaczego człowiek ciągle jest niezadowolony?

Kilkanaście lat temu z Beatą (dziś moją żoną) spacerowaliśmy po błyszczącym świeżością osiedlu. Patrzyliśmy z zachwytem na mieszkania dopiero oddawane do użytku. Obliczyliśmy, że gdybyśmy bardzo się postarali, do końca roku moglibyśmy uskładać na dwa, trzy metry kwadratowe. Gdyby ktoś nam powiedział, że za kilka lat kupimy duże, piękne mieszkanie blisko centrum Krakowa, bylibyśmy wniebowzięci. Dziś nasze mieszkanie nie wydaje się ani duże, ani wspaniałe. W ciągu ostatnich kilku miesięcy już kilka razy na nie narzekałem. Muszę zrobić kilka zmian. Wyrzucić jedną szafę, wstawić inną. Trzeba też zrobić kilka remontów. Same problemy… Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy cieszyłem z tego mieszkania. Przy zakupie byłem zbyt przejęty kwotą. Potem trzeba było je wykończyć i się wprowadzić. Potem długo stały nie rozpakowane pudła. A potem nagle trzeba było zrobić remont, bo mieszkanie nie było już takie świeże. Teraz myślę o budowie domu. Zaraz, zaraz, czy ja tu mieszkam?

Braki i dary

Nasze życie składa się z braków, ale i darów. Mamy w nim mnóstwo problemów, ale i błogosławieństw. Mamy w nim wiele bólu, ale i przyjemności. Zmartwień, ale i radości. Rzeczy do zrobienia, ale i rzeczy do cieszenia się.

Człowiek, którego uwaga pracuje poprawnie potrafi zauważyć zarówno jedną jak i drugą stronę. Potrafi zauważyć problemy (i podjąć odpowiednie działania). Ale potrafi też dostrzec dary, błogosławieństwa, przyjemności i radości.

Niestety wielu z nas jest ślepa na tą stronę życia. Przynajmniej przez jakiś czas. Kontemplujemy swoje problemy czekając aż jakimś cudem rozwiążą. Albo wmawiamy sobie, że mamy coś, czego nie mamy. Albo marzymy o tym, co będzie jutro. Nie zwracamy uwagi na to, co jest tuż przed naszym nosem, pod naszymi stopami i w naszych dłoniach.

Jutro, gdy…

Wydaje nam się, że któregoś dnia (na pewno nie dziś) obudzimy się w świecie darów i błogosławieństw. Będziemy patrzeć na to, co mamy wokół, chłonąć widok i się cieszyć. Będziemy czuć, jak nam jest dobrze i ile mamy. Ale to będzie kiedyś:

  • Gdy będę mieć wspaniały dom z widokiem na morze.
  • Gdy będę mieć żonę i dwójkę dzieci.
  • Gdy będę jeździć czerwonym Ferrari.
  • Gdy będę mieć wspaniałego i troskliwego chłopaka.
  • Gdy będę mieć lepsze stanowisko.
  • Gdy wygram wszystkie konkursy.
  • Gdy stanę się znany,
  • Gdy dostanę wymarzoną pracę.

To wszystko przyjdzie jutro. I czasem rzeczywiście przychodzi. Zamieszkujemy w domu z widokiem na morze, rodzi nam się dwójka wspaniałych dzieci, wsiadamy do czerwonego Ferrari…, ale okazuje się, że pojawiają się nowe cele. Znowu, to wszystko, co mamy będzie warte mojej uwagi, gdy…

Dary, błogosławieństwa i radości są dla nas zawsze za rogiem. Zawsze gdzieś tam za chwilę. Na jakimś końcu drogi. Bardzo nam na nich zależy i robimy wszystko byle do nich dojść. Ale to będzie jutro, za tydzień, za rok. Nie w tym momencie.

Niestety szczęście nie przychodzi w przyszłości. Jutro okaże się być tym samym, co dziś, tyle, że z innym, gdy…. Gdy przyjdzie jutro i będziesz mieć to, o czym marzysz, będziesz mieć nowe cele i nowe pragnienia. Będziesz marzyć o czymś innym. Nie będziesz dostrzegać tego, co jest wokół ciebie.

Przyczyny

Po części to normalny proces. Doświadcza go większość ludzi. Jesteśmy tak skonstruowani, że ciągle wybiegamy do przodu i łatwo się przyzwyczajamy do tego, co dobre.

Frederick Herzberg, twórca znanej teorii motywacji zauważył, że wiele ważnych dla naszego życia czynników ma naturę higieniczną. Tzn. zwracamy na nie uwagę tylko wtedy, gdy coś jest nie tak. Gdy temperatura jest odpowiednia nie zwracasz na nią uwagi. Gdy jednak jest za ciepło lub za zimno nie możesz myśleć o niczym innym. Gdy solidnie zmarzniemy i wejdziemy do ciepłego pomieszczenia przez jakiś czas czujemy ulgę i błogość. Jednak szybko zapominamy o wygodzie. Takimi czynnikami higienicznymi są warunki, w jakich mieszkamy, narzędzia, jakimi dysponujemy, przedmioty, jakimi się posługujemy, stan konta czy zdrowie fizyczne. Gdy coś jest nie tak, dalibyśmy wszystko by to zmienić. Gdy jednak wszystko jest w normie, przestajemy zwracać uwagę. Jak to śpiewali Starsi Panowie:

Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,

Lecz kiedy jej nie ma

Samotnyś jak pies.

Lub jak pisał Kochanowski:

Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie

Jako smakujesz, aż się zepsujesz.

To naturalne czynniki. Z urodzenia jesteśmy częściowo ślepi na dary. Ale to tylko jeden z powodów. Jest jeszcze kilka nawyków poznawczych, które pognębiają naszą ślepotę.

Wygórowane standardy i oczekiwania

Wysokie standardy i oczekiwania motywują nas do większego wysiłku. Chyba, że są zbyt wysokie. Gdy młody człowiek wyobraża sobie, że bez ćwiczenia czy wysiłku będzie biegał, śpiewał czy walczył jak bohater kreskówki – skazuje się na wieczne niezadowolenie. By nauczyć się cieszyć życiem i skutecznie działać musimy nauczyć się ustalać swoje oczekiwania na optymalnym poziomie. Tak, by nie były ani za łatwe (bo brakuje nam wtedy napędu) ani za trudne (bo skazujemy się na wieczne niezadowolenie).

Pomyśl o swoich oczekiwaniach dotyczących choćby pieniędzy, zdrowia, pracy, przyjaciół czy własnej efektywności.

  • Kto powiedział, że masz mieć zdrowie jak koń?
  • Kto powiedział, że masz być kochana i lubiana przez wszystkich?
  • Kto powiedział, że wszystko, za co się zabierzesz ma, ci wychodzić?
  • Kto powiedział, że nie możesz popełniać życiowych błędów czy pomyłek?

Ustawiczne porównywanie się z innymi

Jest wiele osób, dla których największym nieszczęściem jest odkrycie, że ich sąsiedzi czy koledzy mają więcej. Byłem zadowolony ze swoich zarobków, dopóki nie dowiedziałem się, że młodszy ode mnie pracownik zarabia więcej. Moje postępy w nauce języka były satysfakcjonujące, dopóki nie dowiedziałem się, że mój kolega uczy się dwa razy szybciej.

Gdy drażni cię ktoś, kto osiągnął sukces (sąsiad, kolega, ktoś z rodziny) najczęściej po prostu mu zazdrościsz. Kupił dwa razy lepszy samochód i popsuł mi całą przyjemność jazdy moim. Nic dziwnego, że go nie lubisz.

Gdy ciągle porównujesz się z innymi wpadasz w pułapkę. Zawsze znajdziesz lepszych od siebie i powód do tego by być niezadowolonym. Rozwiązaniem nie jest wyszukiwanie do porównań gorszych ludzi. Rozwiązaniem jest pozbycie się nawyku porównywania.

Uzależnienia własnej wartości od osiągnięć

Wiele osób nie zna czegoś takiego jak bezwarunkowe poczucie własnej wartości. Rodziców, nauczyciele i rówieśnicy nauczyli ich uzależniać własne samopoczucie od osiągnięć: Gdy mi się nie uda zdać egzaminu będę kretynem. Gdy mi nie zostanę awansowany, będę nic nie warty. Gdy nie uda mi się zarobić jakiejś kwoty będę ostatnim frajerem.

To automatyczne skojarzenie: sukces –> dobra ocena, porażka –> kiepska ocena. Jeżeli już musisz się oceniać, staraj się raczej myśleć o twoim wysiłku. Nie ważne czy osiągnąłeś sukces czy porażkę. Ważne ile włożyłeś w to pracy.

Brak refleksji

Odpowiednie ustawienie swoich oczekiwań, unikanie porównywania się z innymi oraz akceptacja siebie podczas porażek, to dobre metody czyszczenie swojego spojrzenia na świat. Są one jednak bardzo trudne. Jeżeli uda ci się je stosować w praktyce – świetnie. Jeżeli ci jednak nie wyjdzie –nie martw się, jesteś jak większość z nas.

Zamiast skupiać uwagę na sobie i swoich odczuciach, rozejrzyj się po świecie. Poszukaj tego, co dostałeś. Z czasem dostrzeżesz coraz więcej i więcej darów. Refleksja polega na tym, by codziennie poświęcić kilka minut i poszukać w tym, co się dziś działo rzeczy dobrych.

Z czasem, dzięki treningowi możemy osiągnąć sposób myślenia, jaki proponował Charles Dickens:

Myśl o twoich obecnych błogosławieństwach, których każdy człowiek ma wiele, a nie o minionych nieszczęściach, których każdy ma trochę.

Praktyką refleksji zajmiemy się jeszcze w jednym z kolejnych artykułów.

19 komentarzy

  1. Świetny tekst! Dzięki.

    Nic dodać, nic ująć. Zakasać tylko rękawy i praktykować.

  2. Per aspera ad astra …:)) zycze sobie tego … i zycze tez innym takiego dziekowania za codziennosc , bo nie dostrzegamy tego co mamy w zasiegu reki …to jakie mamy w sobie mozliwosci i jakie mozna jeszcze odkryc ,ale nie napinajac sie i nie porownujac do innych ….powodzenia …dzis dziekuje za to ,ze siedze w moim mieszkaniu , ktore niedawno kupilam , jest ciezko , ale wiem ,ze ono jest moja i za to dzis dziekuje 🙂

  3. Hmmm, właśnie tego szukałam, błądząc po sieci… Trafne przemyślenia, pełne sensu riposty, w odpowiednim miejscu ironia, a w jeszcze bardziej przyległym do serca kącie – ciepło i zrozumienie… Ja jestem dzisiaj wdzięczna, że odkryłam tę stronę. Gratulacje dla autora. Na pewno będę tu codziennie zaglądać.

  4. Dziękuję bardzo i zapraszam 🙂 Postaram się zamieszczać teksty częściej (choć pewnie codziennie mi się nie uda). Na pewno jutro będzie coś nowego.

    • Dziekuje,
      Ja tez ciagle jestem niezadowolona…jak juz cos mam to na chwilke jest dobrze i za moment ponownie niezadowolenie.
      Tez marze o domu z widokiem na morze,choc kupilam piekne mieszkanie w irlandzkiej stolicy.Urzadzam…na chwile,zmieniam,bo …?Sama nie wiem dlaczego.
      A kiedys wystarczalo tak niewiele.Musze popracowac nad zmiana w sobie.

  5. Dlaczego porownywanie siebie z innymi nie jst dobre? Caly swiat tak dziala, jestesmy be przerwy prorownywani z innymi, rating system panuje w zasadzie wszedzie.
    Piszesz w innym artykule o kontakcie z rzeczywistiscia. Swiadomosc tego ze ktos uczy sie wolniej niz inny to czesc tego kontaktu a rzeczywistoscia.

    Mnie sie wydaje ze porownywanie jest wrecz zdrowe i wskazane.

  6. Dziękuję Marzeno za bardzo ciekawy komentarza. Odpowiem szerzej.

  7. nicość nie wymaga komentarzy filozofia bez istnień nie miała by racji bytu – Zbyszek ty jedno i drugie ogarniasz swoja mądrościa jetes genialny nie bądz skromny trafna to uwaga z mojej strony 🙂

  8. […] tekstem mówiącym o umiejętności doceniania znalazłem komentarz: Dlaczego porównywanie siebie z innymi nie jest dobre? Cały świat tak […]

  9. Drogi Zbyszku, znów powóciłem do Twoich tekstów i znowu obdarowałeś mnie za ich pomocą mnóstwem ciekawych refleksji. Wielkie dzięki oraz wyrazy uznania. Potrafisz wnikliwie obserwować, bystro analizować i – co chyba najważniejsze – dostrzegasz niuanse, które zwykle pozostają niedostrzeżone. Nawet jeżeli nie każdy wniosek podzielam i niektóre z Twoich konkluzji nie idą w parze z moimi doświadczeniami to jednak nie jest to powodem, by je podważać – dla wielu są niewątpliwie pomocne, a to starczy.
    W powyższym tekscie napomknąłeś, że bycie niezadowolonym jest uwarunkowane naszą naturą. Ten wątek warto podkreślić i rozwinąć. Może nawet wręcz położyć na nim akcent.
    To prawda, że dostrzegamy braki podczas gdy wygody umykają naszej uwadze. Tak funkcjonuje nasz rozum, który zawsze wszystko, cokolwiek jest objektem naszej percepcji, będzie starał się zakwalifikować do kategorii problemu. Również wszystko to, co żadnym problemem nie jest. Taka jego natura. To zwykła procedura metodyczna. Rozum musi zdefiniować coś w kategorii problemu, by od razu móc podsunąć rozwiązanie lub by móc udać się na jego poszukiwanie. Bo w tym jego zadanie: podsuwanie rozwiązań.
    Jest to czymś normalnym, czego ani nie sposób ani też nie trzeba zwalczać. Jeżeli odczuwam niezadowolenie z jakiejś sytuacji czy jakiegoś stanu to nie dlatego, że popełniam jakiś błąd skoro jednocześnie umykają mi tysiące powodów, z racji których mógłbym równie dobrze odczuwać zadowolenie. Nie, to żaden błąd. To naturalny proces i doświadczenie, któremu zawdzięczamy rozwój naszej cywilizacji. Gdybyśmy tak nie funkcjonowali, żylibyśmy ciągle jeszcze w jaskiniach.
    Trzeba być tylko świadomym tego procesu i wiedzieć, dlaczego odczuwam niezadowolenie i dlaczego coś mi nie pasuje podczas, gdy na rzeczy “posujące” nie zwracam nawet uwagi.
    Osobiście nie preferuję konkretnych kroków zmierzających do korektury jakiegokolwiek stanu. Najlepszym sposobem na życie jest dla mnie świadomość stanu, w jakim się znajduję i ewentualnie wiedza, dlaczego w nim się znajduję. Świadomość reguluje lepiej ode mnie. I co ważniejsze, robi to o wiele łagodniej, niż ja.
    Żyć w świadomości prawdy o sobie samym jest postawą, którą warto odkryć i pielęgnować. Jest to postawa bardziej wartościowa oraz bardziej pomocna, niż świadomość tego, jaki powinienem być.
    Pytania “kim jestem?” lub “jaki jestem?” zazwyczaj unikamy. Absorbuje nas pytanie “jaki powinienem być?“.
    Robimy tak dlatego, że w podświadomości zakorzeniono nam, że powinniśmy być lepsi, niż jesteśmy.
    Swiadomość, że nie możemy pozostać takimi, jakimi jesteśmy, stoi u podstaw stałej gonitwy charakteryzującej nasze codzienne życie. Gonitwie tej towarzyszy zazwyczaj ciągła frustracja. Jejku, sorry, znowu się rozpisałem.

  10. Witaj Waldku, cieszę się, że wróciłeś. Trochę mi brakowało twoich komentarzy. Bardzo dobrze, że są obszerne. Znowu trafiłeś w sedno. „Oczekiwactwo”, „spodziwactwo” to coś, co sprawia, że ciągle nie potrafimy żyć tutaj. Porzuć nadzieję na zmianę, wyjdź z kryjówek – to coś co wyzwala. Pozdrawiam 🙂

  11. świetny artykuł, naprawdę otworzył mi oczy na wiele rzeczy

  12. Chwila refleksji jest rzeczywiście bardzo ważna.

    Wiele jest sytuacji nawet w ciągu jednego dnia gdzie zdarza nam się coś niezbyt dobrego o czym następnie ciągle myślimy przez długi czas, czując przy tym smutek i przygnębienie, a zwrócenie swojej uwagi na pozytywne aspekty naszego życia pomaga nam na nowo spojrzeć ze spokojem na to co się dzieje i powiedzieć sobie ” przecież nie jest tak źle :)”

    Pozdrawiam 🙂

  13. Całkiem przypadkiem wpadłam na ten blog. Szukałam jakiegoś mądrego artykułu, który pomógłby mi popracować nad moją pewnością siebie, a właściwie jej brakiem. Teksty, które już przeczytałam, skłaniają mnie do lepszego myślenia na swój temat. A ile jeszcze nieprzeczytanych!
    Dziękuję i pozdrawiam:)

  14. Faktycznie porównując się do innych można całe życie być niezadowolonym bo zawsze znajdzie się ktoś kto będzie miał lepiej..świetny tekst!

  15. Fantastyczny artykuł, ja całe swoje życie gonię za czymś. Teraz mam nadzieje to zmienić. Dziękuję

  16. Dziękuję za możliwość przeczytania tego wpisu. To jedna z dobrych rzeczy jakie mnie dziś spotkały… 😉 Do końca dnia jeszcze długo.

  17. Panie Zbyszku poradzę mi coś, mam 2 domy, 3 auta, co miesiąc zarabiam 25000zl brutto, fajnego syna, spoko żonę z lekka nadwagą co mnie wkurza, ja lubię zadbać o siebie a ona woli kebsy, a tak ogólnie jestem znudzony tym wszystkim, dzien w dzień to samo, bez emocji, sobie nawet kabrio kupiłem z dużym silnikiem ale nic mnie nie rusza.

Zostaw komentarz