Śmieszą mnie reakcje dziennikarzy i niektórych kibiców na ogłoszenie składu kadry przez trenera Leo Beenhakkera. Dziwne, że ludzie, którzy oglądają tyle meczy, tak niewiele rozumieją z zasad tej gry. Piłka nożna, podobnie jak kilka innych gier (np. hokej) jest po pierwsze grą wybitnie zespołową. Po drugie, bardzo dużo zależy w niej od psychiki. Psychika i zgranie zespołowe zawodników to jakieś 70% sukcesu.

Po pierwsze psychika. Sport wymaga naprawdę twardej psychiki. Zawodnik musi ciągle walczyć. Niepowodzenie nie może podcinać mu skrzydeł. Wręcz przeciwnie, dla dobrego zawodnika, każda przegrana to kopniak do przodu i sygnał by walczyć. Mentalność primabaleriny (ach, jaka jestem wielka, noście mnie na rękach) może się sprawdzać w państwowej telewizji, ale nie na boisku. I tu Beenhakker popełnił niestety błąd. Było nim umieszczenie na liście rezerwowych Arkadiusza Radomskiego. Jak przeczytałem „Arek zadzwonił do selekcjonera i oznajmił, że rezygnuje z bycia na rezerwowej liście piłkarzy”. Podejrzewam, że Leo domyślał się, że pan Arek ma mentalność primabaleriny – i dlatego potraktował go jako rezerwę. Ale niepotrzebnie dał mu szansę. Jeżeli to taka ujma być na liście rezerwowych, to znaczy, że temu człowiekowi brakuje elastyczności, determinacji i odporności psychicznej.

Po drugie „chemia zespołowa”. Genialni, utalentowani gracze nie zapewniają sukcesu. Czy ktoś pamięta olimpiadę w Lake Pacid w 1980 roku? Jeżeli tak, to powinien pamiętać jednego z największych trenerów wszechczasów, Herba Brooksa. To był człowiekiem, który nie wierzył w indywidualnych graczy. Wierzył za to w siłę zespołu. W 1980 roku dostał zadanie: przygotować drużynę hokeja, która wystąpi na olimpiadzie w Lake Placid. Nie chodziło o to, by wygrać czy nawet zawalczyć o medal. Chodziło o to, by uniknąć totalnej kompromitacji. Cztery lata wcześniej zespół olimpijski USA przegrał na olimpiadzie z drugą drużyną Czechosłowacji 15 do 1. Herb tymczasem postanowił wygrać.

To było coś zupełnie szalonego. By wygrać jego zespół musiał zmierzyć się z reprezentacją Związku Radzieckiego. Pestka. Tyle, że drużyna Związku Radzieckiego była mistrzem olimpijskim na poprzedniej olimpiadzie (1976) i jeszcze poprzedniej (1972) i jeszcze poprzedniej (1968) i jeszcze poprzedniej (1964). Byli niepokonani od 15 lat. Całkowicie bezkonkurencyjni. Jednak nie tylko siła Rosjan była problemem. Herb miał dodatkowo utrudnione zadanie. Wiadomo, że najlepsi amerykańscy zawodnicy grają w lidze NHL, jednak zgodnie z ówczesnymi przepisami jako zawodowcy nie mogli być powołani do reprezentacji. Rosjanie oczywiście byli amatorami tylko w teorii. Każdy wie, jak ta „amatorskość” wyglądała. W rzeczywistości żaden z nich pewnie nigdy nie był w państwowych przedsiębiorstwach, w których byli oficjalnie zatrudnieni. Ale nawet gdyby Herb mógł wziąć najlepszych zawodowców, na wiele by mu się to nie zdało. Mniej więcej w tym czasie Rosjanie rozegrali mecz z drużyną złożona z najlepszych graczy zawodowych All-stars NHL. Wygrali 6:0. Absolutnie dominowi i byli we wszystkim lepsi. W takiej sytuacji Herb mógł przynajmniej postawić na najlepszych graczy z ligi amatorskiej. Ale zaskoczył wszystkich, nawet swojego pomocnika. Gdy przygotował listę powołanych zawodników, ten powiedział:

– Ale brakuje tu kilku najlepszych graczy
– Nie szukam najlepszych graczy – odpowiedział mu Herb – szukam właściwych

Wcześniej, wyjaśniając swoją filozofia formowania zespołu mówił:

Wszystkie zespoły składające się z samych gwiazd przegrywają, ponieważ opierają się jedynie na indywidualnych talentach.

Jego ideą było stworzenie „chemii zespołowej”. Nie chodziło o zgromadzenie w jednym miejscu najbardziej utalentowanych ludzi, ale o stworzenie prawdziwego zespołu. Nie chodzi o to, że z geniuszy i ludzi utalentowanych nie mnożna stworzyć zespołu. Można, tylko trzeba zazwyczaj więcej wysiłku i czasu. Herb nie miał czasu. Dlatego skupił się na graczach, z których mógł najszybciej stworzyć zespół. Efekt? Nieopierzeni, młodzi amatorzy pokonali ZSRR 4:3.

Na bazie tego wydarzenia w 2004 roku nakręcono film fabularny pod tytułem „Cud w Lake Placid”. Bardzo go polecam. Mi udało się go kupić, po długim poszukiwania. To nie jest film o hokeju. To film o motywacji, pracy zespołem, determinacji i energii wewnętrznej.

Oto jego fragment, mowa Herba Brooksa przed meczem z ZSRR.
httpv://www.youtube.com/watch?v=vwpTj_Z9v-c&feature=related

Nie znalazłem fragmentu z napisami, dlatego tutaj zamieszczam tłumaczenie:

Wspaniałe chwile rodzą się ze wspaniałych okazji. Dzisiaj właśnie taką macie. Zasłużyliście na nią.
Jeden mecz.
Gdybyśmy grali z nimi dziesięć razy, mogliby wygrać dziewięć. Ale nie tym razem. Nie dzisiaj. Dzisiaj dotrzymujemy im kroku. Dzisiaj nadążamy za nimi. I dzisiaj ich pokonamy, bo możemy. Dzisiaj my jesteśmy najlepszą drużyną hokejową na świecie.
Jesteście urodzonymi hokeistami. Każdy z was. Waszym przeznaczeniem było znaleźć się tutaj. To jest was czas. Ich czas minął. Skończył się. Źle mi się robi od słuchania jak wielki zespół hokejowy mają Sowieci. Pieprzyć ich. To wasz czas.
Teraz idźcie i wykorzystajcie go.