Wiara w siebie

(zdjęcie: JPhilipson)

Jakiś czas temu zadałem na tym blogu pytanie:

Czy prowadzisz takie życie, jakie chciałabyś prowadzić? Jeżeli nie do końca, jakie wewnętrzne przeszkody najbardziej ci to utrudniają?

Czy ktoś zgadnie, jaki powód wybierany był najczęściej? Krytyka? Brak wsparcia? Brak odpowiednich warunków? Rozpraszanie się? Zmęczenie i zniechęcenie?

Nic z tych rzeczy.

Problemem numer jeden, wybieranym przez ponad 60% osób odpowiadających na ankietę było stwierdzenie:

Mam za dużo wątpliwości na swój temat, brakuje mi wiary w siebie.

Długo zastanawiałem się, co z tym zrobić. Jeżeli ktoś przeczytał parę moich tekstów, wie, że nie jestem fanem skupiania się na sobie i obracania się wokół swojego ogona. Wiele z naszych problemów znika, gdy zamiast marynować się w sosie własnym, zwracamy większą uwagę na innych ludzi i świat. Wątpliwości w dużym stopniu są artefaktem – sztucznym produktem naszego gorącego pragnienia by wszystko było takie, ja sobie wymyślimy.

Dlatego jedną z najlepszych rad, jaką można dać osobom sparaliżowanym przez wątpliwości i brak wiary w siebie jest po prostu działanie. Zacznij działać, skup się na tym, co masz do zrobienia, a wątpliwości same znikną.

Z drugiej jednak strony wątpliwości nie zawsze są efektem zaaferowania sobą. Poza tym, nie zawsze łatwo jest przenieść uwagę na zewnątrz. Byłbym oszustem, gdybym twierdził, że rada po prostu to zrób komuś niezmiernie pomaga (oprócz tych, którzy każą sobie za nią płacić).

Byłbym też oszustem, gdybym twierdził, że wątpliwości pod swoim adresem to banalnie prosta sprawa. Jest cały szereg zjawisk nieco bardziej skomplikowanych. Np. tzw. syndrom oszusta (impostor syndrome) – poczucie, na które cierpi wiele odnoszących sukcesy osób. Ludzie ci, choćby święcili największe tryumfy, czują się wciąż nic nie warci, wydaje im się, że całe uznanie, jakie ich spotyka to tylko efekt pomyłki, że lada dzień ktoś się na nich pozna i że zostaną zdemaskowani jako oszuści.

Po przemyśleniu sprawy, postanowiłem jednak podjąć się tematu. Wątpię czy mi się to uda. Nie mam mocnego poczucia wiary w siebie. Czyli idealnie! Idealny moment by wziąć byka za rogi, albo – jak sugeruje ilustracja – skoczyć w przepaść.

Czy ktoś zechce przyłączyć się do mnie? Czy ktoś zechce razem ze mną, w ciągu dwóch tygodni przebyć drogę od wątpliwości do wolności?

Nie obiecuję, że wolność będzie polegała na braku wątpliwości. Wolność polega na możliwości prowadzenia takiego życia, na jakie nam zależy, niezależnie od wewnętrznych barier jakie stoją na naszej drodze. Tak jak odwaga polega często na robieniu rzeczy, których się człowiek boi, tak samo prawdziwa pewność siebie polega na działaniu mimo wątpliwości pod swoim adresem.

Zapraszam na szkolenie on-line pod tytułem:

Od wątpliwości do wolności. Jak radzić sobie z wątpliwościami i brakiem wiary w siebie?

W trakcie szkolenia nie będziemy się zajmowali ani NLP, ani pozytywnymi afirmacjami ani żadnymi cudownymi rozwiązaniami współczesnej psychopapki. Gdyby takie rozwiązania były skuteczne, nie sądzę, by 60% osób wymieniło brak wiary w siebie, jako coś, co blokuje ich twórcze życie. Gdyby sprawa była tak banalnie prosta, że wystarczyłoby parę wizualizacji, parę formułek, kilka strzelistych aktów „wiary w siebie”, niewiele osób tkwiłoby w marazmie.

Zajmiemy się czymś zupełnie innym. To będzie raczej sztuka robienia kroku w pustkę, bez żadnej pewności, że po drugiej stronie jest jakieś oparcie.

Wiara w siebie to ryzyko a nie nastrój

Szkolenie zacznie się za tydzień, 23 czerwca 2011 i potrwa przez dwa tygodnie, do 7 lipca. Na specjalnej stronie, codziennie, przez 6 dni w tygodniu (oprócz niedziel) będzie pojawiał się nowy materiał. Będzie to nagranie video, tekst oraz ćwiczenia (czasem będzie to jedna z tych rzeczy). Oprócz tych materiałów, przez czas trwania kursu będzie działać prowadzone przeze mnie forum dyskusyjne. Trzy razy odbędzie się konferencja on-line (możliwość zadawania pytań na żywo i brania udziału w dyskusji). Będę także odpowiadał na maile z pytaniami od uczestników. Szkolenie – przez całe dwa tygodnie – będzie odbywało się absolutnie na żywo. Będę na bieżąco reagował na problemy i pytania uczestników. Dopiero następna wersja będzie odtwarzana. Nie muszę chyba przekonywać, że takie żywe szkolenia, mimo być może technicznych potknięć są znacznie cenniejsze niż słuchanie starych taśm.

Szkolenie – w odróżnienie od tego, które robiłem w tamtym roku – będzie płatne. Koszt udziału wynosi 59 zł. Obowiązuje zasada satysfakcji. Gdy ktoś stwierdzi, że nie jest zadowolony ze szkolenia, że niczego istotnego się nie nauczył – zwrócę całość kwoty. Nawet, gdy stwierdzi to po zakończeniu.

Jak się zgłosić? Za pomocą tego prostego formularza, podać mi swój adres e-mail i imię. Ponieważ nie mam w tym momencie jeszcze ustawionych wszystkich szczegółów technicznych, formalne zapisy będą później  (kiedyś człowiek był perfekcjonistą, ale to chyba minęło) .

Podanie adresu nie zobowiązuje do zapłacenia czegokolwiek (w każdym momencie można wypisać się z listy, albo nie wziąć udziału). Nie jest także gwarancją, że szkolenie się odbędzie – jeżeli nie zbierze się odpowiednia grupa, odwołam projekt. Będzie to jedynie informacja dla mnie (bardzo ważna, bo na jej podstawie podejmę ostateczną decyzję) oraz rezerwacja miejsca na liście uczestników (z wielu względów liczebność pierwszej grupy uczestników tego szkolenia będzie ograniczona).