„Dlaczego słowa nigdy nie oddają tego, jak jest?” To pewnie jakiś cytat. Zapamiętałem go z mojego okresu dojrzewania. To był czas „burzy i naporu”. W tamtych czasach obiektem kultu był Edward Stachura. Być może on to napisał . Nie chce mi się szukać źródła. Ale myśl dobrze pamiętam. Choćbyś nie wiem jak się starał słowa zawsze okroją twoje doświadczenie. Zubożą. Ja wiem, że trzeba ćwiczyć, że trzeba język czynić „giętkim, by powiedział, co pomyśli głowa” (czy to Słowacki?). Ale czy da się za pomocą pisanego słowa nauczyć kogoś rzeczy naprawdę ważnych? Czy można przekazać coś, na co składają się lata doświadczeń?

Ktoś pisze proste zdanie „człowiek jest istotą wolną, od niego samego zależy jego przyszłość”. Czytasz to i zapamiętujesz. Ale ile z tego zrozumiałeś? „Człowiek jest istotą wolną… człowiek zawsze przekracza granice konieczności”. Można by było napisać na ten temat rozprawkę. Wyjaśnić, dać argumenty, poprzeć cytatami. Tyle, że w żaden sposób nie przybliżyłoby cię to do sedna. Te zacytowane słowa napisał Victor E. Frankl. Aby je powiedzieć musiał przejść przez tortury, obozy koncentracyjne, stracić całą rodzinę. Musiał podnieść się z totalnego dołu i depresji. Musiał z powrotem nauczyć się wierzyć w człowieka. Po wojnie stał się jednym z najważniejszych psychologów XX wieku. Niektórzy wymieniają go jako jednego z trójki ojców współczesnej psychoterapii: Freud, Adler i Frankl. Akurat ci dwaj pierwsi mogliby mu czyścić buty. Ale nie o to mi chodzi.

Ten człowiek doszedł do swojej prawdy i opisał ją w kilku książkach. Ile z tego jestem w stanie zrozumieć, tylko czytając jego słowa? Słowa są ubogie. Zamiast książki wolałbym się z nim spotkać. Być może jego spojrzenie, sposób poruszania się, sposób mówienia, sama jego obecność, przekazałby znacznie więcej niż słowa.

Czy pisane słowa mogą komuś w czymkolwiek pomóc? Sokrates powiedział, że człowiek, który wierzy pisanemu słowu, który oczekuje, że z liter może wyjść…

…coś jasnego i mocnego, to człowiek bardzo naiwny…skoro myśli, że słowa pisane coś więcej potrafią jak tylko przypomnieć człowiekowi, który rzecz samą zna, to o czym pismo trakuje

W piśmie możesz tylko odkryć to, co już sam znasz. Nie zrozumiesz ich znaczenie jeżeli sam nie przeszedłeś przez coś podobnego. Parę dni temu, po jednym z moich szkoleń, podszedł człowiek.

– Wie pan, bo mnie tematyka motywacji bardzo interesuje, czytałem Buzana, Vitale, Maxwella, no w zasadzie wszystko…
– I co, zmienił coś pan w swoim życiu?
– A nie, ja tylko lubię poczytać

Można i tak. Ja też czytałem. Może się od tego zrobiłem bardziej elokwentny, ale na pewno nie mądrzejszy. To nie o to chodzi by przeczytać to, czy tamto. Możesz czytać, ale przede wszystkim żyj. Podejmuj decyzje. Ryzykuj, zmagaj się, walcz, planuj, miej marzenia. Rozmawiaj z ludźmi, kłóć się z nimi. Nie kolekcjonuj literatury motywacyjnej. Nie wierz żadnym „nauczycielom”. A jeżeli już musisz, to spróbuj się z nim spotkać. Lub przynajmniej zobaczyć na własne oczy.