Pozytywne fantazje i sukces

Czy pozytywne wyobrażenia naprawdę ułatwiają osiągnięcie sukcesu? Kilka niepokojących badań.

W 2002 roku, na Uniwersytecie w Hamburgu, dwie psycholożki (Gabriele Oettingen i Doris Mayer, artykuł w piątym numerze Journal of Personality and Social Psychology z 2002 roku) przeprowadziły badania, poświęcone roli pozytywnych wyobrażeń w osiąganiu sukcesów. W jednej z części badań przepytały grupę kilkudziesięciu studentów ostatniego roku studiów. Każdy z nich miał zamiar ukończyć studia w ciągu najbliższego roku i znaleźć dobrą pracę.
Studenci odpowiadali na kilka różnych pytań, najciekawsze były pytanie o ich wyobrażenia, brzmiało ono tak:

Czy zdarza ci się mieć na co dzień pozytywne myśli, wyobrażenia czy fantazje związane z wejście w świat pracy, ukończeniem studiów oraz szukanie i znalezieniem pracy?

Badani mieli określić jak często doświadczają tego rodzaju wyobrażeń oraz opisać ich rodzaj.
Po dwóch latach, ponownie skontaktowano się ze studentami i sprawdzone poziom ich sukcesu zawodowego. Dokładnie to, ile ofert pracy dostali, ile zarabiają oraz ile aplikacji wysłali do pracodawców zanim dostali pracę.

Pytanie za sto punktów: czy osoby, które miały pozytywne wyobrażenia miały większy sukces niż osoby, które takich wyobrażeń nie miały? Jeżeli wierzyć NLP, które zachęca do tego by wizualizować sukces, oraz „Sekretowi” ludzie, którzy mają więcej pozytywnych fantazji powinni osiągnąć większy sukces.

Wyniki były jednoznaczne. Im więcej pozytywnych wyobrażeń mieli studenci, tym gorsza była ich sytuacja. Studenci, którzy snuli najwięcej pozytywnych fantazji wysyłali mniej aplikacji, dostawali mniej propozycji pracy i otrzymywali mniejsze wynagrodzenia. Wyniki pokazały istotną statystycznie, negatywną korelację sukcesu i pozytywnych fantazji. Sory, tak wyszło.

Tym badaniom można kilka rzeczy zarzucić. Ale trudno podważyć ten wynik. Tym bardziej, że znajduje on potwierdzenie w innych badaniach. W jednych z nich (przeprowadzonych przez innych psychologów) okazało się np. że studenci, którzy wyobrażali sobie otrzymanie dobrej oceny na egzaminie, dostawali gorsze oceny niż ci, którzy niczego sobie nie wyobrażali. W jeszcze innych, osoby fantazjujące na temat swoje nowej, pożądanej wagi miały większe problemy ze zrzuceniem wagi.

Pozytywne fantazje osłabiają twoją szansę osiągnięcia sukcesu. Otworzyłem książkę „Sekret” która twardo leży na moim biurku już chyba od dwóch miesięcy. Otworzyła się na str. 50. Czytam słowa:

Zacznij fantazjować. Bądź jak dziecko i fantazjuj. Zachowuj się tak, jakbyś to już miał. Dżin odpowiada na twoje dominujące myśli cały czas, nie tylko w chwili gdy prosisz.

Czyż to nie piękny przykład przyciągania? Książka otwiera się dokładnie w tym miejscu, w którym trzeba. No, ale mniejsza o to. Gdyby tak było jak w tym cytacie. Pomyśl sobie, że każda twoja fantazja ma aż taką moc. Czy to nie byłoby przerażające. … Przyznaję się, że czasem mam dosyć nieciekawe fantazje. Na przykład, że mam wypadek, albo coś się dzieje moim bliskim, albo demoluję jakiś lokal, albo…(nie nie będę się przyznawał 🙂 ). Kto nie ma takich fantazji? Dzięki Bogu, nie ma żadnego dżina, który by nieubłaganie je realizoał. Twoje fantazje nie przekładają się automatycznie na rzeczywistość. Zdroworozsądkowa mądrość mówi: są fantaści, którzy żyją w świecie marzeń i ludzie czynu, którzy działają. Oettinger tylko potwierdziła tą prawdę. Gdy fantazjujesz maleją twoje szanse na sukces.

Ale mimo tego, uważam, że pozytywne myślenie ma sens. Prawdą jest stwierdzenie „wyobraźnia kreuje twoją rzeczywistość”. Jest tylko, wydawałoby się subtelna, ale w rzeczywistości zasadnicza sprawa. Co to jest „wyobraźnia”? Czy to samo co fantazja? O tym w kolejnych postach. Stay tuned!

6 komentarzy

  1. Nie łącz proszę NLP z fantazjowaniem. Poza tym to badanie jest jakieś dziwne: jakie dokładnie pytanie zadano studentom? Gdybym ja zapytał: „czy wyobrażasz sobie czasem, że osiągniesz sukces?” to wiele osób powie, że tak! Ale to nie znaczy, że naprawdę codziennie i dokładnie wyobrażają sobie to, co chcą osiągnąć i że wiążą to ze swoimi celami. Sorry, z tego co napisałeś naprawdę niewiele wynika.

  2. Bartku, rzeczy z których coś wynika, raczej zamieszczam w książkach. Na blogu dyskutuję i się zastanawiam. Z tego wpisu wynika pytanie: czy tworzenie wewnętrznych obrazów sukcesu jest skuteczną techniką i czy ma jakieś graniczenia. Uważam, że warto znać ograniczenia każdej techniki, choćby najbardziej wychwalanej.

    Mam do ciebie dwa pytania. Jak rozumiesz słowo „fantazja” i czym się ono różni od „symulacji mentalnej” czy też wewnętrznej wizualizacji pożądanych stanów (jaka jest powszechnie stosowana w NLP)? Czy chodzi o stopień kontroli? Fantazja to coś, co jest raczej swobodne i nie dość kontrolowane?

    Rozumiem, że wyniki badań tłumaczysz tym, że studenci nie potrafili odpowiednie wyobrazić sobie stanu końcowego? Na pewno jest to jakieś wytłumaczenie. Ale czy to tylko kwestia jakości wyobrażeń?

  3. Sekret generalnie – w mojej opinii – przysłania ludziom jądro, które stanowi sedno tego „systemu” – mianowicie DZIAŁANIE.

    Dlatego ja osobiście na moim blogu nie promuję ani nie omawiam filmu The Secret ani książki Sekret. Skupiam się na genialnej książce, na której został Sekret nadbudowany – Naukowa metoda wzbogacania się. To dopiero wyważony i kompletny system, który na działanie kładzie odpowiedni nacisk!

    I co by nie mówić o fantazjowaniu czy snuciu marzeń – to takie przyjemne, takie satysfakcjonujące i takie ludzkie! 🙂

    Ściskam!
    Wojciech 🙂

  4. Uff aż mi się w głowie pomieszało.Chcę jednak napisać że bardzo dobrze że nie ma żadnego „dżina” który spełnia co nam do głowy przyjdzie.Kiedyś bardzo pragnęłam czegoś i wtedy wydawało mi się to słuszne teraz tego po prostu się wstydzę,nie mam poczucia winy ale jestem wdzięczna że to się nie spełniło.
    Pozdrawiam.Hania

  5. Być może wyjściem z sytuacji jest używanie fantazji jako środka, który mówi nam dokąd zmierzamy? W przeciwieństwie do używania jej jako „miejsca do życia”. Fantazja traktowana jak latarnia morska, która wskazuje kierunek, wydaje się być użyteczna, kiedy oprócz niej dołożymy do całego procesu działanie, w wyniku którego zbliżamy się do celu.
    Jeszcze jeden możliwy pożytek z fantazjowania, który przychodzi mi do głowy, to możliwość sprawdzenia wyników naszych działań zanim wprowadzimy je w życie. Albo odwrotnie – sprawdzenie wszystkich okoliczności towarzyszących naszemu celowi i możliwość wyznaczeniu kierunku jego realizacji. Jeśli wiesz dokąd chcesz iść, będziesz wiedział, jakie kroki musisz w tym kierunku poczynić.
    Uważam, że fantazja/wyobraźnia/wizualizacja traktowana jako narzędzie „lokalizacyjne” lub „sprawdzające”, w odróżnieniu do roli czysto „rozrywkowej”, nie powinna być odrzucana.

    Pozdrawiam Piotr

  6. Słusznie, masz rację Piotr – zgadzam się w 100%.

    Ja bym dodał, że fantazja / wizualizacja /wyboraźnia powinna dotyczyć konsekwencji najbardziej bezpośrednich działaniu. Gdy np. piszę książkę, cały czas muszę się ogniskować oglądając efekt moich działań – np. człowieka, który z zaintresowaniem czyta, to co napisałem. I taka wizja jest niezbędna.

    Ale gdy zaczynam np. skupiać się na nagrodach (np. tym co sobie kupię za te pieniądze jakie zarobię na książce, albo na tym, jak ludzie będą mnie szanować i innych rezczach) fantazuję o nagrodach. A to jest szkodliwe.
    Pozdrawiam rónież.

Zostaw komentarz