Zachwyt nad teraźniejszością

To nic złego, że rozkoszujemy się myślą o tym, co nas czeka. Źle jednak, gdy te myśli prowadzą nas do konfliktu z tym, co teraz. Tak bardzo pragnę, by wreszcie zrealizowało się moje marzenie, że to, co się dzieje teraz jest tylko cierpieniem. Ponieważ cały czas widzę wewnętrznym okiem piękne i jasne barwy świata wizji, moje teraz jest szare, brudne i okropne.

To jeden z powszechnym mechanizmów funkcjonowania naszego umysłu. Pema Cziedryn pisze:

Poczucie, że teraźniejszość nie jest wystarczająco dobra, to jeden z najgłębszych nawykowych schematów naszego myślenia… Nawet, gdy teraz wszystko nam się dobrze dzieje – jesteśmy zdrowi, spotkaliśmy partnera naszych marzeń, urodziło nam się dziecko, dostaliśmy wymarzoną pracę – mimo wszystko mamy tendencję do myślenia o tym, co będzie później. Nie doceniamy w pełni tego, kim jesteśmy obecnie[i].

Gdy skupiam się tylko na swojej wizji, czuję się uwięziony, spętany i ograniczony przez teraźniejszość. Chciałbym jak najszybciej przeskoczyć moje tutaj i teraz. Zmienić je na to przyszłe – wymarzone i kolorowe.

Gdzieś w środku rodzi się niecierpliwość i niechęć. Czuję to, gdy czasem, po całym dniu pisania z rozczarowaniem czytam to, co napisałem. Zaczynam czuć coraz większą niecierpliwość i mówić do siebie: kiedy wreszcie to skończę, kiedy wreszcie uda mi się wszystko zamknąć i odstawić na półkę. Zapominam o tym, jak dobrze mi się pisało czy też, ile rzeczy odkryłem. Zamiast tego skupiam się na tym, jak nie dość blisko jestem. Następnego dnia siadam z poczuciem, że dziś muszę wygrać i pokonać swoje teraz. To pułapka. Im bardziej jestem zniecierpliwiony, tym bardziej wpadam w konflikt z rzeczywistością i tym bardziej uciekam od „tu i teraz”. I tym bardziej gubię jedyną drogę, jaką mam.

Martin Buber pisze:

Podobno pewien mędrzec z Talmudu widział drogi niebieskie tak wyraźnie jak ulice w swoim rodzinnym mieści Nehardei. Chasydyzm odwraca kolej rzeczy: ważniejsze jest, by dla kogoś ulice w rodzinnym mieści były tak jasne jak szlaki niebieskie.[ii]

Są tacy, który widzą swoje marzenia, dokładnie, tak jakby były to ulice ich miasta. W wyobraźni przechodzą się po swoim przyszłym domu czy ogrodzie. To nic złego o ile nie stają się przez to całkowicie zagubieni w swoim własnym mieście. Często są tak pochłonięci „niebieskimi ścieżkami”, że potem nie mogą znaleźć drogi do swojego obecnego domu. A droga do nieba zawsze zaczyna się spod drzwi twojego domu. Dokładnie stąd, gdzie w tym momencie się znajdujesz. W konkretnej miejscowości, przy konkretnej ulicy, z konkretnymi słabościami, trudnościami i ograniczeniami. Twoje niebo zaczyna się tutaj, teraz, a nie gdzieś tam, kiedyś w przyszłości. Krok, który za chwilę zrobisz jest pierwszym krokiem na ścieżce twojego niebieskiego ogrodu. Lepiej, by ten krok był pełny uważności.

Patrz na marzenia, ale takim samym światłem oświetlaj twoje tutaj i teraz. Nikt nie neguje tego, że warto wiedzieć gdzie człowiek dąży. Ale to nie uzasadnia ślepoty na świat, który dziś jest wokół ciebie.

To wszystko, co cię otacza, wszyscy ludzie, wszystkie przedmioty, wszystkie wydarzenia, wszystkie porażki i trudności są szczeblem na drodze do twojego nieba. Trzeba się tylko w nie wsłuchać, poświęcić im wystarczająco dużo uwagi.

Rabin Lawrence Kushner, pisze:

To, czego szukamy nie znajduje się w przeszłości ani w przyszłości. Nie jest gdzieś daleko ani w posiadaniu kogoś innego. Jest dokładnie tu, gdzie jesteśmy[iii].

Rozejrzyj się wokół i zobacz jak cenne i cudowne rzeczy cię otaczają.


[i] Pema Cziedryn, Zacznij to gdzie jestes (Kraków: Khandro, 2004), 144-145

[ii] Martin Buber, Droga człowieka według nauczania chasydów (Warszawa: Wydawnictwo Cyklady, 2004), 45

[iii] Lawrence Kushner, Duchowość żydowska. Krótkie wprowadzenie dla chrześcijan (Poznań: W drodze, 2002), 84

7 komentarzy

  1. Bardzo cenny tekst Panie Zbyszku. Prosto i jasno ujęte treści. Dojrzały styl pisania, to coś, co najbardziej podoba mi się na Pańskim blogu. Gratuluję wnikliwego spojrzenia na świat i umiejętności zapisania poczynionych obserwacji, w sposób, który przyciąga i daje do myślenia.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Bardzo piękny tekst. Ale jak uczyć się zachwytu na tu i teraz? Jak to ćwiczyć?
    Pozdrawiam serdecznie – zwykle uczepiona przyszłości i bujająca w obłokach,
    Ola

  3. Witam serdecznie, dobry i madry tekst. Dolaczam sie do pytan Oli, a takze zastanawiam sie jak cieszyc rzeczywistoscia, kiedy tak naprawde ona nam nie odpowiada, utknelismy w pewnym miejscu, z praca, ktorej przez jakis czas nie mozemy zmienic? Wtedy myslenie o przyszlosci jest jedyna nadzieja, odskocznia, zeby nie zwariowac. Dokonujemy wyborow, podejmujemy decyzje, a czas je weryfikuje i co zrobic jesli decyzja nie byla dobra i meczymy sie w naszej rzeczywistosci, ktora wybralismy np trzy lata wczesniej? Jakies rady? Poniewaz nie wyobrazam sobie skupiania sie na tej, wlasciwie juz znienawidzonej, rzeczywistosci, na szczescie zostalo juz niewiele czasu do gruntownych zmian w moim zyciu i te marzenia pozwalaja jakos przetrwac. Pozdrawiam serdecznie
    Ania

  4. Ostatnio ktoś gdzieś się skarżył, że nie jest w stanie doprowadzać swoich projektów do końca (albo wymaga to od niego nie lada wysiłku), bo wszystko już „zrobił” w głowie, z osiągnięciem spełnienia włącznie. Więc po co mu teraźniejszość i rzeczywistość.
    Nie jest to jednak łatwa droga, sama przekonuję się o tym każdego dnia. Świetlana przyszłość jak i złota przeszłość przesłaniają to, co mam, blokują wdzięczność za to, co jest, niezależnie od tego jakie jest w mojej opinii. Bo, to że każdy moment jest sam w sobie perfekcyjny to wiem…tyle, że takie „wiem” to za mało 🙂
    pozdrawiam Cię Zbyszku i cieszy mnie, że zacząłeś dodawać bibliografię 🙂

  5. Dziękuję za kometarze i pytania. Jak ćwiczyć? Od kolejnego artykułu będę starał się odpowiedzieć. Podzielę sie kilkoma metodami, które mi pomagają.

  6. Cenna wzmianka o trudnościach jako stopniach do nieba.

    Kiedy już zmięknę i pozwolę sobie na to, żeby problemy mnie zaatakowały z pełną mocą, to czuję jak coś we mnie się budzi.

    Czasami czuję dreszcze kiedy uświadamiam sobie jak potworną, prawie zakazaną, przyjemność można odczuwać przez dopuszczenie do siebie negatywnych myśli. Najbardziej konstruktywne jest to, czego się boimy przeżywać.

    Co matka natura sobie myślała tworząc nasz układ nerwowy tak, że działa on prawie zawsze na zasadzie paradoksów? Nie wiesz co robić, żeby się spełnić? Rób to, czego się boisz i czego zawsze unikasz. Spojrzysz wstecz i nie uwierzysz, że wcześniej tego nie widziałeś.

  7. Ciekawy artykuł .Trafiłem tu po raz drugi 😉

    Pozdrawiam

    Wielu ludzi przechodzi przez życie nie budzac się ani na chwilę. Żyjąc zawieszeni pomiędzy przeszłością a przyszłością wyrzekamy się pełnego doświadczania chwili obecnej, bycia w Tu i Teraz, uważności które są kluczem do bezwarunkowego szczęścia.

Zostaw komentarz