William Stafford to jeden z ważnych poetów amerykański. Był laureatem wielu nagród, w tym prestiżowej National Book Award, wykładowcą uniwersyteckim oraz konsultantem poezji w Bibliotece Kongresu. Napisał dwadzieścia dwa tysiące wierszy z czego sześć tysięcy zostało opublikowanych. Wstawał codziennie o czwartej, piątej rano i każdego dnia zapisywał wiersz w swoim dzienniku. Tak przez sześćdziesiąt lat.

Takie samo zadanie stawiał przed swoimi studentami: codziennie jeden wiersz.

– Codziennie? No a przecież wena, natchnienie – jeżeli ich zabraknie? A gdy pojawi się blokada twórcza i człowiek nie może ruszyć z miejsca?

Stafford miał bardzo prostą odpowiedź:

– Jeżeli utkniesz, obniż swoje standardy i idź dalej. A moje standardy – zwierzał się – potrafią być bardzo niskie.

Jeżeli obniżysz swoje standardy, jesteś w stanie napisać wiersz każdego dnia. Według Stafforda nie ma czegoś takiego jak blokada twórcza. Są tylko sztucznie zawyżone oczekiwania, które sprawiają, że coś co może być łatwe staje się nieziemsko trudne. W swoim dzienniku zanotował:

– Nie musisz czekać bardzo długo, jeżeli twoje standardy są niskie.

Ta zasada nie dotyczy tylko twórczości. Na dziesięć lat przed śmiercią zapisał:

– Uświadomiłem sobie: mój slogan pisarski – obniż swoje standardy i idź dalej – odnosi się także do życia, do starzenia się.

Życie większości z nas przypomina usilną próbę pokona poprzeczki zawieszonej zbyt wysoko. Raz za razem próbujemy wykonać jakiś imponujący skok.

Niestety zadanie okazuje się zbyt trudne. Pokonanie poprzeczki okazuje się zadaniem ponad nasze siły. Wciąż i wciąż. Niektórzy po kilku próbach, zmęczeni, poobijani i porumienieni, poddają się. To nie dla mnie, to zbyt trudne, nie potrafię.

Inni, do końca życia ponawiają to samo. Ich szuflady są pełne nieskończonych albo ledwie zaczętych projektów. Ich życie jest pełne prób doprowadzenie czegoś do końca. Ale raz za razem, okazuje się, że się nie udaje..

Rozwiązanie Stafforda jest banalnie proste i banalnie skuteczne: jeżeli nie możesz pokonać poprzeczki przeskakując nad nią, pokonaj ją pod spodem.

Standardy, to tylko nasze fantazje, które z jakiegoś rodzaju powodów mamy w naszej głowie. To nie one są najistotniejsze. Najbardziej liczy się nie to czy pokonany je z fanfarami, ale to czy pójdziemy do przodu.

Większość z nas, gdyby tylko znalazła się na miejscu Stafforda, po dwóch trzech próbach dałaby sobie spokój z pisaniem. Po co wstawać o czwartej rano, skoro nie potrafię napisać nic niezwykłego? – Nie warto lepiej sobie odpuścić.

Oczekiwania od siebie doskonałości naraża nas na rezygnację, poddawanie się i blokady, których nie umiemy pokonać.

Lepiej iść do przodu niż tkwić w miejscu

Obniżyć standardy to inaczej zrobić coś gorzej niż oczekujemy.

  • Jeżeli nie możesz napisać doskonałego wiersza, napisz dobry.
  • Jeżeli nie możesz założyć wielkiej firmy, załóż jednoosobową.
  • Jeżeli nie możesz wymyśleć innowacyjnego serwisu sieciowego, skopiuj inny serwis, wprowadzając takie zmiany na jakie teraz cię stać.
  • Jeżeli nie możesz dostać swoje pracy marzeń, poszukaj czegoś związanego.
  • Jeżeli nie możesz opanować angielskiego do perfekcji, opanuj tak jak możesz.
  • Jeżeli nie możesz przebić się ze swoimi płytami do milionów fanów, przebij się do kilkunastu czy kilkudziesięciu fanów.

Liczy się nie to, jak dobrze ci się coś uda, ale czy pójdziesz do przodu.

Ruch do przodu jest ważniejszy niż szybki sukces

Nie chodzi o to by rezygnować z wielkich celów. Możesz je osiągać, ale stopniowo.

Pochodzący z Japonii psycholog, Brian Ogawa, pisze w swoje książce:

Unikaj nadziei na szybki i niezwykły sukces. Wzniosłe cele osiąga się kumulując małe osiągnięcia. Wspinamy się na szczyt drabiny, pokonując kolejne szczeble. To głupie i próżne mieć aspiracje do tego by wskoczyć na najwyższy szczebel, gdy chwiejesz się na najniższym.

Dziwisz się, że spadłeś z drabiny próbując pokonać 10 szczebli za jednym zamachem? Dziwisz się, że nie udało ci się zjeść słonia za jednym kęsem?

Spróbuj inaczej.

Skup się na najbliższym szczeblu i pokonaj go najszybciej jak możesz. A potem skup się na kolejnym i kolejnym.

Ruch do przodu jest ważniejszy niż wielki skok. Żółw wygrywa wyścig z szybkim zającem, bo choć powolny idzie do przodu nieustannie.

Lepiej być w ruchu robiąc rzeczy niedoskonałe niż w wiecznym spięciu nie osiągać rzeczy niezwykłych.

Jest jeden gatunek książek, które zawsze są lepsze od wszystkich, które znajdują się na półkach księgarskich i które kiedykolwiek się na nich znajdowały: to książki nienapisane. Ceną za kurczowe trzymanie się swojej wizji doskonałości jest w tkwienie sferze wyobrażeń i fantazji. Jest tylko jedna droga by z fantazji przenieść się do rzeczywistości: pogodzić się z tym by to, co napiszesz było gorsze niż to, co chciałbyś napisać.

To dotyczy każdej dziedziny: firmy, strony internetowej, szkolenia…

Obniżenie oczekiwań nie jest oznaką lenistwa, niechlujstwa czy poddaniem się. Przeciwnie. To oznaka odwagi. Odwagi nawiązania kontaktu z rzeczywistością.

Jeżeli postawisz sobie warunek: nie napiszę nic, jeżeli nie będzie to doskonałe – nie masz szansy czegokolwiek osiągnąć. Przestaniesz pisać na samym początku. Nawet nie zaczniesz. Jeżeli jednak będziesz pisać regularnie, choćby nawet na początki była to miernota, z czasem twoje umiejętności zaczną rosnąć.

Lepsze wiersze będę efektem organicznego procesu. Będą stawać się lepsze, na tej samej zasadzie na której roślina wyrasta z gleby – bez wysiłku, bez starania się i bez usiłowania.

Czy to naprawdę byłaby tragedia?

Nie przychodzi nam często nawet do głowy, że moglibyśmy zrobić coś gorzej. Boimy się, że to by było straszne, tragiczne i inny by nas wyśmiali.

Tymczasem wiele z naszych wielkich standardów i oczekiwań to fikcje, które nie mają związku z niczyimi potrzebami.

Czy naprawdę ktoś by zauważył, gdyś to zrobił gorzej?

Czy naprawdę dla kogoś byłaby to aż taka istotna różnica?

Gdy nagrywam filmy szkoleniowe korzystam z pewnego programy, który mnie informuje, że „wielkość pliku i jakość obrazu są związane ze sobą logarytmicznie – mały wzrost jakości będzie powodował znaczy wzrost wielkości pliku”.

Podobnie jest z nami. To, co zrobisz będzie lepsze o 3%, ale ilość energii będzie większa o 50%. By podnieść jakość tego, co robisz o 3 %, wyplujesz płuca. Niby w porządku, gdyby te 3% stanowiły o być, albo nie być. Ale najczęściej, tych 3% nikt nie zauważy.

Przyjrzyj się zadaniom, jakie stawiasz przed sobą. Nie ważne czy jest to pisanie, założenie firmy czy prowadzenie szkoleń.

Co by się stało, gdybyś robił, to co robisz nieco gorzej – powiedzmy o jakieś 20%?

  • Gdybyś gorzej programował?
  • Gorzej prowadził szkolenia?
  • Gorzej rozmawiał z ludźmi?
  • Miał słabsze pomysły?
  • Robił na ludziach mniejsze wrażenie?
  • Nie był tak bardzo kreatywny?
  • Nie zaskakiwał tak bardzo?

Wybierz jakiekolwiek oczekiwania wobec siebie a następnie zadaj sobie to pytanie: co by było gdybym robił to gorzej?

Jakie byłyby z tego korzyści i jakie koszty?

Co by się stało? Czy to byłaby katastrofa? Czy zostałbyś wyśmiany, odrzucony, wydrwiony?

Byś może od razu dostrzeżesz, że twój umysł wyolbrzymia prawdopodobieństwo negatywnych konsekwencji. Że wcale nie byłoby aż tak źle.

Jeżeli jednak czujesz, że to niebezpieczna rzecz, że istnieje prawdopodobieństwo tego, że spotka cię katastrofa, zrób co następuje:

  1. Określ czym polega poziom niższy o 20% od twoich typowych oczekiwań.
  2. Określ możliwe, negatywne konsekwencje. Co takiego może się konkretnie stać – opisz to na piśmie i bądź konkretny, opisuj zachowania ludzi i konkretne wymierna efekty.
  3. Zrób to tak, jak to określiłeś w punkcie 1.
  4. Obserwuj efekty i sprawdź na ile twoje oczekiwania określone w punkcie 2 się sprawdziły.
  5. Określ inne konsekwencje obniżenia standardów: ile teraz kosztowała cię praca? Jakie zmiany nastąpiły w tym, jak się czułeś?
  6. Podejmij decyzję, jaki poziom oczekiwań jest dla ciebie optymalny.

Minimalny Istotny Cel

Przyjrzyj się temu, co masz zamiar osiągnąć i odpowiedz sobie na pytanie:

– Czy gdybym obniżył poprzeczkę i osiągnął mniej niż zakładam, czy ciągle mógłbym mieć poczucie, że zrobiłem istotny postęp?

Gdybym np. napisał nie, jak do tej pory zakładałem 60, ale 30 stron, czy ciągle byłbym zadowolony ze swoich wyników?

Spróbuj także popatrzeć na swój cel z perspektywy innej osoby:

– Gdyby ktoś podobny do ciebie zabrał się za realizację tego celu, uznałbym to za istotny postęp?

Możesz także zapytać o to bezpośrednio:

– Co byłoby dość dobre abym mógł być zadowolony ze swoich osiągnięć?

Przyjrzyj się jeszcze raz celom — czy można je obniżyć i ciągle mieć poczucie sukcesu? Jeżeli tak — obniż je.

Czy jesteś tu po to, by zaszokować wszystkich i pokazać swoją niezwykłość? Czy też może po to, by zmienić swoje życie i osiągnąć to, co dla ciebie naprawdę ważne?

Bądź jednak szczery względem siebie – jeżeli nie da się obniżyć, nie obniżaj. To ma być minimalny oraz istotny cel, a nie tylko minimalny.

Przyłóż ten pędzel do ściany!

Obniżyć standardy znaczy także przestać patrzeć na świat przez jakieś wydumane, romantyczne filtry.

Na przykład przestać patrzeć na pisanie jako na niezwykłą, mitologiczną czynność, jak na jakiś boski akt stwórczy.

– Ach, tworzę… proszę o ciszę… nie jestem jak jakiś mechanik czy murarz… Ach, tworzę i dziś brakuje mi do tego weny.

Wyobraź sobie, że zamówiłeś malarza pokojowego. Chcesz odmalować swoje ściany. Malarz przychodzi, przestawia twoje meble, przykrywa je folią, ustawia drabiny, a potem mówi:

– Nie, nie czuję nastroju. Dziś nie zacznę.

Następnego dnia w ogóle nie przychodzi, bo ciągle „Nie czuje nastroju”.

Kolejnego dnia „Nie jest w pełni możliwości”.

Następnego przychodzi na chwilę, kręci się po pokoju, ale szybko wychodzi, mówiąc, że nie „czuje dziś tematu”.

Jaki nastrój?  Jakie „czucie tematu”? Człowieku, wychodzi na tą drabinę, bierz pędzel i maluj!

A twoja praca?

Ach, nie, nie, ja tworzę. Piszę. Programuję. Projektuję. Konceptualizuję. Pracuję naukowo. Pracuję twórczo.

Tworzysz sobie fikcyjne wyobrażenia na temat tego co robisz by móc się wymigiwać od pracy.

Pisanie jest czynnością fizyczną. Jest przede wszystkim zapełnianiem kartki (lub monitora) literami.  Wiąże się przede wszystkim z poruszaniem palcami.

Póki wyobrażasz sobie pisanie jako mityczną twórczość, uzależnioną od jakichś ulotnych muz, jest ci niezmiernie trudno zabrać się do działania. Siedzisz i modlisz się do kartki by zechciało na ciebie spłynąć jakieś natchnienie.

Pisanie jest taką samą pracą jak naprawianie samochodu czy malowanie pokoju. Mówienie sobie:nie mam dziś nastroju by zacząć pisać nie różnie się od stwierdzenia malarza, który nie chce dziś nałożyć farby na ścianę, „bo nie czuje tematu”.

Sam sobie wybrałeś takie zajęcie – sam sobie wybrałeś pisanie, programowanie czy rozmawianie z klientami. Albo więc zacznij traktować to jako pracę albo znajdź sobie jakieś inne zajęcie.

Zacznij naciskać klawisze.

Podnieść słuchawkę.

Stań przed kamerą.

Ale ja się czuję taka przygnieciona…

Pomyśl, co byś powiedziała „nie czującemu weny malarzowi pokojowemu”?

– Weź pędzel do ręki, zanurz go w farbie, przyłóż do ściany i przesuwaj….I przestań mi cholera jasna wstawiać jakieś głodne kawałki.

Powiedz to samo sobie:

– Połóż palce na klawiaturze. Zacznij je naciskać. Pozwól palcom pracować.

– Ale ja nie wiem co…

Pisz cokolwiek. Na przykład zdanie typu:  Zupełnie nie wiem od czego zacząć, nie mam tego poukładanego w głowie…

Wiele z moich tekstów właśnie w taki sposób się zaczynało. Jedno zdanie, drugie, a potem coś się uruchamiało i tekst się zaczynał. Potem wystarczy wykasować zadania rozbiegowe.

Pozwól sobie na to by działanie cię rozkręciło. Nie czekaj, aż rozkręcenie na ciebie spłynie.

Pracuj nieprzerwanie, przynajmniej przez pięć – dziesięć minut. Po drodze pojawią się pomysły i temat cię porwie.

Jeżeli ten sposób ci nie pomaga, zanotuj co mógłbyś napisać, gdybyś mógł pisać. Wystarczą ogólne hasła, nie muszą to być pełne zdania. Nie przejmuj się, że to wszystko jest zgubne i niedopracowane. Rzeźbiarz nie zaczyna od wygładzania i polerowania.

Skup się na małych krokach, na tym, co możesz jak najszybciej zrobić. Będzie jeszcze czas na kombinowanie, planowanie i przestawianie. Ale nie ma gorszej rzeczy niż bezczynne opracowywanie i wizualizowanie wielkich, niezwykłych, odległych celów.